To wygląda jak zacieranie śladów

Publikacja w serwisie: 21 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Gosiewska: Trwa zacieranie śladów » Katastrofa smoleńska i zacieranie śladów? » Mecenas Rafał Rogalski zarzuca stronie rosyjskiej utrudnianie śledztwa przez zacieranie śladów przestępstwa. » W Smoleńsku stracono już wiele śladów » Prokuratura nie potwierdza rosyjskich informacji o braku śladów ingerencji w zapis rejestratorów tupolewa » Argumenty w pigułce » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 1) » KRÓTKI TEKST O zabijaniu. (częśc 2) » “Putin interesuje się Polską, rozumie wasz kraj”-Dmitrij Babicz, rosyjski ekspert od polityki międzynarodowej Rosji » BILANS OTWARCIA . CENA TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ. » Śledztwo we mgle » Tusk z Komorowskim będą się tłumaczyć » Czas na zegarku generała Błasika zatrzymał się na godz. 8:38 » 68 przypadków smoleńskich » Generał KGB, BBN i Smoleńsk » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » OFICER CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK » Śledczym zginął rejestrator » W Smoleńsku Tusk z Putinem nawet nie podeszli do ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przez 5 godzin zwłoki leżały w błocie » MAK nie daje dokumentów – Premier Donald Tusk nie widzi powodów do podejmowania interwencji u premiera Władimira Putina w sprawie śledztwa smoleńskiego » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » Domagamy się rzetelnego śledztwa » Wszystko zmienił telefon Putina? » Gene Poteat, CIA: Tusk to rosyjska marionetka » FSB TRZYMA ŁAPĘ NA ŚLEDZTWIE » KTO ODDAŁ ŚLEDZTWO ROSJANOM? » Smoleńsk – hipoteza zamachu – argumenty w pigułce V2 » Wojciech Materski: Trudne sprawy między Polską a Rosją wciąż pozostają » NOCNE POROZUMIENIE PROKURATORÓW » Smoleńsk – to mógł być zamach – argumenty w pigułce » KOMPROMITACJA MAGDALENY BAJER » Smoleńsk- Kto był organizatorem wyjazdu oraz dokonania B. Klicha i M. Janickiego. » Wypalanie łąk czy mgła » Gruppenführer KAT » Zlikwidował armię, potem ją rozbroił, a po trzech latach, w iście “platformerskim” stylu zapowiada nowe zbrojenia » Luka po państwie » Metody śledcze pułkownika Putina » Wniosek rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej odrzucony » Po nas choćby potop » Caryca rosyjskiej awiacji » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Doskonała dyplomacja rosyjskich członków różnych komisji zawsze unika mówienia o najbardziej prawdopodobnych przyczynach. Celowo skupia się uwagę na tezach najmniej prawdopodobnych i te “bada się” wspólnie z dużym nagłośnieniem. Ten chwyt zastosowano już w pierwszych minutach po katastrofie

Z gen. bryg. rez. Janem Baranieckim, byłym zastępcą Dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, rozmawia Marcin Austyn

Prace MAK w zakresie wyjaśniania okoliczności katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem dobiegają końca. Pana zdaniem, działania podejmowane przez Federację Rosyjską dają gwarancję ich obiektywnego wyniku?
- Dla normalnego człowieka z kraju uznanego przez międzynarodowe instytucje prawne jest jasne i zrozumiałe, że katastrofy bada się według określonych aktów normatywnych obowiązujących w tym państwie lub tych państwach, których sprawa dotyczy. Polska i Rosja przed 10 kwietnia 2010 roku były sobie przyjazne lub co najmniej obojętne. Nawet skrajni oponenci stosunków dobrosąsiedzkich muszą to potwierdzić, bo takie są fakty. Strona polska, chcąc utrwalać te poglądy wśród narodów Polski i Rosji, w 70. rocznicę skrytobójczo zamordowanych oficerów Polski w ZSRS wysłała narodową delegację do Katynia na uroczystości żałobne. Delegacja ta z prezydentem RP na czele chciała w ten sposób zaprotestować przed całym światem i Rosją, że dla Polski jest to najważniejsza z prawd ukrywana przez dziesiątki lat, a teraz gmatwana. W tych okolicznościach zaistniała w Smoleńsku katastrofa stała się nadzwyczajna. W takim przypadku, jak wskazują dotychczasowe doświadczenia historyczne Rosji i Polski, ta tragedia powinna spowodować podjęcie działań specjalnych. Po pierwsze – należało wstrzymać pośpiech, po drugie – środki i podejmowane czynności prowadzić z najwyższą perfekcją, w sposób przemyślany, po to aby nie powstały nowe historyczne niedomówienia i niejasności. Wszystkie działania powinny być uczciwe i jawne wobec obywateli naszych państw i całego demokratycznego świata. Historia Polski i Rosji w ostatnim dwudziestoleciu miała przykłady badań wspólnych katastrof i znane są akty prawne regulujące te czynności.

W tym przypadku nie skorzystano z tych doświadczeń?
- Tuż po zaistnieniu katastrofy, kiedy premier Władimir Putin ogłosił, że obejmuje przewodnictwo komisji, wydaje mi się, że wszystko wyglądało tak, jak należy. Sądziłem, że premier Donald Tusk ogłosi przewodnictwo naszej komisji i rozpoczną się normalne, wspólne badania, tak jak to bywało w przeszłości. Przecież jak to mówił w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” (8 październik br.) dr inż. płk rez. Antoni Milkiewicz, tak się to rozpoczęło, bo struktury powiadamiania o katastrofie działają niezmiennie od lat.

Jednak w ciągu kolejnych kilku dni wszystko się zmieniło.
- Według mojej wiedzy i doświadczenia w badaniu katastrof, tego, co uczyniono w tym przypadku, nie można uznać za zgodne z prawem, ponieważ naruszono wszystkie podstawy prawne wynikające z oczywistych faktów. Przede wszystkim samolot był wojskowy, z jednostki wojskowej. Załoga była wojskowa. Pasażerowie byli ze składu VIP, razem z dowódcami armii przynależnej NATO. W samolocie były urządzenia niejawne w klauzuli NATO. Samolot miał gwarancję remontową zakładu z Rosji, ale był własnością państwa polskiego.

Dlaczego zatem śledztwo zostało odebrane wojskowym?
- Tego możemy się tylko domyślać. Jednak dziś widzimy, że rozpoczęte w Smoleńsku czynności – już po katastrofie samolotu – miały znamiona zacierania śladów, i to w sposób zamierzony. Widać to na publikowanych w mediach filmach i zdjęciach. O tym, że czynności były zamierzone, świadczy także brak reakcji ze strony Polski na chaotyczne i przyspieszone niszczenie dowodów na obszarze, na którym znajdowały się szczątki ludzi i części samolotu. Polscy specjaliści nie mieli nawet możliwości obfotografowania całego terenu tuż po katastrofie w celach badawczych i dowodowych. Gdyby czynności po katastrofie były wykonywane tak, jak to bywało w latach 80., to obszar tragedii powinny zabezpieczać oddziały z Rosji i Polski. W początkowym okresie byłyby to polskie służby specjalne będące w Smoleńsku i oczekujące na samolot z delegacją, a później te dosłane z Polski samolotem: odziały wojsk specjalnych i członkowie wojskowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych. Pierwsze naruszenia terenu rozpoczęto by od odszukania ciała prezydenta i ciał dowódców, urządzeń i dokumentów niejawnych z samolotu, w tym czarnych skrzynek. Następnie powinny być prowadzone normalne badania oraz godne usuwanie i zabezpieczanie szczątków i ciał ludzkich.
Wyszukanie nowych ustaleń prawnych, przerwanie badań przez wojskowe komisje z Polski i Rosji i w efekcie odesłanie do Polski (czytaj: wyrzucenie) doświadczonych oficerów, badaczy katastrof i powołanie przypadkowych osób, niemających takich doświadczeń, do nowej komisji, także należy uznać za zacieranie śladów. W Polsce katastrofy badać mogą tylko członkowie komisji – w zależności od rodzaju statku powietrznego – cywilnej lub wojskowej. Co stało się w Smoleńsku? Pracowało tam kilku doświadczonych polskich badaczy z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Po kilku dniach pozostawiono tylko jednego oficera, wprawdzie znającego doskonale język rosyjski (kończył studia w ZSRS), ale mało doświadczonego inżyniera… Pozostaje tu też pytanie, czy zlecenie badań tylko Rosji oraz zainteresowanemu – bo przecież odpowiedzialnemu za gwarancję samolotu po remoncie Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu (MAK) – przez ówczesnego marszałka Sejmu i p.o. prezydenta oraz premiera Polski, odpowiedzialnych za organizację tej wizyty i tego lotu, było przymusem ze strony Rosji czy dobrowolną inicjatywą Polski.

Dostrzega Pan błędy w działaniach podejmowanych po katastrofie?
- Niestety tak. Przecież zacieraniem śladów należy nazwać wszystkie błędne (niepotwierdzone faktami) komunikaty osób ze szczebla rządowego Polski i Rosji po katastrofie. Takich “błędnych faktów” można znaleźć dziesiątki. Najważniejsze z nich to fałsz o wyszkoleniu pilotów podawany przez płk. Edmunda Klicha już w pierwszych dniach po wypadku i teza o “błędzie pilotów”, wskazywana jako przyczyna katastrofy już w dniu tragedii przez członków rządu Polski, ministrów Federacji Rosyjskiej i członków MAK. Bardzo ważnym fałszerstwem był czas katastrofy – opóźniony o 20 minut – oraz natychmiastowe wykluczenie zamachu przez badaczy z Rosji. Fałsze powyższe nie zostały potwierdzone żadnymi dowodami wynikającymi z prowadzonych badań. Na podstawie moich doświadczeń ze wspólnych badań z przedstawicielami Rosji mogę potwierdzić znaną tezę, że doskonała dyplomacja rosyjskich członków różnych komisji zawsze unika mówienia o najbardziej prawdopodobnych przyczynach, wręcz się je pomija. Celowo skupia się uwagę na tezach najmniej prawdopodobnych i te bada się z dużym nagłośnieniem. Ten chwyt zastosowano tu od pierwszych minut po katastrofie.

Sugeruje Pan, że nad Siewiernym mogło wydarzyć się coś, co wykluczono już na samym początku, np. awaria samolotu?
- Powiem tylko, że w internecie oglądałem film – było to w pierwszych dniach po katastrofie – na którym widać było przód samolotu Tu-154M z całym oszkleniem kabiny. Przy tej konfiguracji zderzenia (wiemy, że był to początek wznoszenia) i małej prędkości lotu przednia część maszyny mogła zachować się w dość dobrym stanie… tylko teraz nikt jej nie może znaleźć. Zafałszowanie czasu katastrofy dawało możliwości np. uniknięcia analiz badawczych jednoczesnego lotu dwóch samolotów nad lotniskiem w Smoleńsku (polskiego i rosyjskiego). W komunikatach Polski i Rosji była początkowo mowa o czterech kręgach naszego samolotu. Ministerstwo Obrony Narodowej w swoim organie prasowym “Polska Zbrojna” z 18 kwietnia zamieszcza nawet te fakty w formie rysunkowej. Tymczasem nikt nie powiedział, ile czasu te dwie maszyny były jednocześnie nad Smoleńskiem. Każda normalna komisja powinna robić pełną analizę korespondencji obydwu samolotów, ich faktycznych danych technicznych, przeznaczenia i jakości pogody w tym czasie i później. Zafałszowany czas katastrofy dawał możliwość zabrania dowodów zamachu przez sprawców. Dlaczego nie badano prawdziwości tego filmu, kiedy stwierdzono brak przedniej części samolotu i całej kabiny? W tym przypadku w Polsce powinna być z urzędu prowadzona ekshumacja członków załogi. Co więcej, na pogrzebach ofiar tragedii słyszałem głosy wojskowych, że śp. gen. Andrzej Błasik chciał lecieć razem z dowódcami innym samolotem, ale nie otrzymał na to zgody. To kolejny element wskazujący na to, że rząd oszczędzał na tej delegacji wyjątkowo mocno. Wiem, że to niepopularne stwierdzenie, ale nie można też wykluczyć, że może to wszystko było przemyślane. Przecież gdyby zginął prezydent RP, to dowódcy Wojska Polskiego mogliby skutecznie dochodzić prawdy razem z kolegami z NATO. Obecnie – jak widzimy – jest to niemożliwe.

Na koniec chciałem jeszcze tylko zachęcić rodziny ofiar katastrofy do rejestrowania wybitnie złośliwych, służalczo jednostronnych wypowiedzi pseudoekspertów. Przykładem mogą być niektórzy piloci występujący w programie Moniki Olejnik. Moim zdaniem, jeżeli nie będzie w raporcie dowodów potwierdzających formułowane obecnie ich tezy, to zapewne będzie można pozwać tych “ekspertów” i niektórych redaktorów za uporczywe mataczenie i znieważanie ofiar tej tragedii.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101021&typ=po&id=po31.txt

21 października 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 9
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • ANDREW :

    Przecież to wszystko widać gołym okiem. Te wszystkie mataczenia, zacieranie śladów, fałszywe opinie etc. Przykro tylko, że tak duża część społeczeństwa, która nazywa nas moherami i oszołomami, tego nie dostrzega. Gdy cała prawda o zamachu wyjdzie na światło dzienne, będą oni w stanie spojrzeć nam w oczy? Co powiedzą? Dalej będą wyznawali Donka-Kondonka?

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Inka :

    ANDREW przykro mi to pisać, ale chyba nie myślisz, że PRAWDA, o której piszesz wyjdzie na jaw w najbliższym czasie? Ludzie, którzy chcą jej dowieźć giną w niewyjaśnionych (albo “wymyślonych”) okolicznościach (Pan E. Wróbel – kolejna ofiara katastrofy Smoleńskiej).
    Trochę mógł im namieszać, więc…
    A ci, którzy powtarzają echem słowa nienawiści za tych parę lat, w życiu się nie przyznają, że popierali dzisiejszy rząd.
    Przykre, ale prawdziwe.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Inka :

    ANDREW i jeszcze… co do matactw, zacierania śladów i fałszywych opinii masz absolutną rację. Nie trzeba być znawcą, aby to widzieć gołym okiem, wyprawiają co chcą, “plują” nam w twarz i jeszcze żądają wdzięczności!

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Lora :

    Od początku było to dziwne, że stosuje się przepisy lotu cywilnego do lotu, ktory w żadnym wypadku takim nie był.

    W związku z tym mam pytanie: dlaczego żaden z wysoko postawionych wojskowych (a w zasadzie spodziewałabym się zwartej grupy specjalistow) nie zgłosił tychże zastrzeżeń od razu, gdy tylko były widoczne rażące błędy. Spodziewałabym się w tym miesjcu gwałtownej reakcji. Czy władze wojskowe w naszym kraju nie mają odpwiednich uprawnień, dających mozliwośc nacisku na Rząd, wtedy gdy ten rażąco popełnia błedy w sferach majacych wpływ na bezpieczeństwo kraju ? (a do takich nalezała katastrofa w Smoleńsku).
    Przeciez generalicja, oficerowie to elita kraju, ktora w sytuacji kryzysowej powinna miec najwięcej do powiedzenia. Nie jestesmy w stanie wojny, ale jesli ginie nam Prezydent, ginie całe dowództwo sił zbrojnych na terenie obcego państwa, to do cholery nie jest to zwyczajana rzecz i nie jest to zwyczajna rzecz, gdy w całości sledztow przechodzi w ręce tegoż obcego panstwa. To jest jakaś farsa. Dlaczego nikt z tej elity wojskowej nie oprotestował takich idiotycznych decyzj??!

    I w dalszym ciagu po prostu MUSZĄ BYĆ MOZLIWOSCI PRAWNE, BY TĘ SYTUACJE NAPRAWIĆ. Dlaczego nie znajdą się ludzie, ktorzy wprost przedstawią, ze zostały popełnione rażące błędy.

    ps. A Tusk jeszcze się dziwi i płacze, ze nazywaja go zdrajcą. Niech się wytłumaczy jasno, dlaczego jest takim idiotą, niech się poda do dymisji, wtedy moze kiedyś mu wybaczymy.

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • Inka :

    Lora Ci honorowi, którzy mogliby to zrobić, i dla których Polska była ważna zginęli w Smoleńsku. Reszta siedzi cicho, bo: albo są po ICH stronie, albo boją się o swoje życie. Pan E. Wróbel nie bał się mówić na głos co myśli i znał się na sprawie i sama widzisz co z Nim zrobili. Zamknęli Mu usta raz na zawsze.
    Tak się zastanawiam czy Tusk i Komorowski śpią spokojnym snem…

    A tak w temacie. Od pierwszych chwil po katastrofie wszyscy jesteśmy świadkami koszmarnie prowadzonego śledztwa, zacierania śladów na naszych “oczach” i powtarzania kłamstw. Stacje telewizyjne prześcigają się w tym jakby za ilość podanych społeczeństwu kłamstw dawali Nobla. Na szczęście POŁOWA Z POŁOWY ma rozum, który wykorzystuje myśląc samodzielnie, widząc tą POwsko – Putinowską propagandę!

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters