O CZYM MÓWI PROTOKÓŁ Z NOCNEJ NARADY

Publikacja w serwisie: 24 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , ,

Polscy prokuratorzy nie zawarli w nocy z 10 na 11 kwietnia żadnego porozumienia z prokuratorami rosyjskimi. Uczestniczyli jedynie w ich roboczym posiedzeniu – twierdzi prokurator generalny Andrzej Seremet. Nie wyjaśnił, jak można nazwać przyjęte tam uzgodnienia.

W zeszłym tygodniu “Gazeta Polska” opisała spotkanie prokuratorów z Rosji i Polski, które odbyło się w Smoleńsku kilkanaście godzin po katastrofie i trwało od 23.30 do 1.10 w nocy. W naradzie brali udział m.in. płk Krzysztof Parulski oraz płk Ireneusz Szeląg. Po spotkaniu sporządzono protokół narady, w którym wymieniono jej uczestników i osoby zabierające głos. Według protokołu przewodniczący naradzie wiceszef prokuratury generalnej Rosji Aleksandr Bastrykin wskazał, że podstawowymi wersjami przyczyn tragedii są ewentualny zły stan techniczny tupolewa, złe warunki pogodowe oraz ewentualne „niewłaściwe działania załogi samolotu i pracowników naziemnych lotniska”, pomijając ewentualne działania osób trzecich (w tym zamach).

Po czym w protokole zapisano: „Następnie A. Bastrykin podsumował wyniki narady, w rezultacie których przyjęto następujące postanowienia” – i wymieniono osiem postanowień (jedno z nich brzmiało: „zabezpieczyć przeszukanie terenu, przechowanie i przekazanie rosyjskiemu Międzypaństwowego Komitetowi Lotniczemu MAK wszystkich posiadanych samopisów pokładowych, próbek paliwa i dokumentacji lotu”). Pod każdym z postanowień wymieniono odpowiedzialnych za realizację, w trzech wypadkach był to przedstawiciel strony polskiej, konkretnie płk Szeląg.

Protokół sporządził wicenaczelnik rosyjskiego Głównego Zarządu Śledczego Szczukin, a zatwierdził Bastrykin. Na protokole widnieje także pieczątka i podpis płk. Szeląga.

Prawnicy: pieczątka nieistotna, ważne współdziałanie

– Zarzuty, jakoby polscy prokuratorzy podpisali porozumienie, w którym faktycznie mieli oddać kontrolę nad śledztwem w ręce prokuratorów rosyjskich albo MAK oraz że zgodzili się na badanie ograniczonych wersji śledczych, są nieprawdziwe, a nawet zniesławiające polskich prokuratorów – mówił Andrzej Seremet na konferencji prasowej 14 października.

Seremet przyznał, że „polskim prokuratorom tej nocy umożliwiono udział w roboczym posiedzeniu prokuratorów rosyjskich, dotyczącym organizacji podstawowych przedsięwzięć śledczych w toku rosyjskiego śledztwa ws. katastrofy samolotu. Polscy prokuratorzy złożyli postulaty m.in. udostępnienia im materiałów rosyjskiego śledztwa oraz umożliwienia udziału w czynnościach śledztwa rosyjskiego, na co uzyskali aprobatę strony rosyjskiej bez oczekiwania na stosowny wniosek w trybie odpowiedniej konwencji. Z tego posiedzenia sporządzono protokół. Nie podpisywał takiego protokołu żaden z polskich prokuratorów”. Płk Szeląg miał zaś przystawić pieczątkę już w kraju, gdy załączał dokument do akt.

O opinię, jaki charakter miało nocne spotkanie prokuratorów, zapytaliśmy prawników.

Z dokumentów wynika, że pomiędzy prokuratorami rosyjskimi i polskimi nastąpiło jakieś zinstytucjonalizowane współdziałanie – uważa prof. Piotr Kruszyński. – Jeśli nawet uznamy, że nazwa porozumienie jest nieadekwatna do treści, to dokument ten zawiera podstawy do współdziałania prokuratury polskiej i rosyjskiej. Nawet jeśli pieczątka została przystawiona później, to jest wskazane, że polscy prokuratorzy są odpowiedzialni za realizacje konkretnych postanowień narady, można więc mówić o zinstytucjonalizowanym współdziałaniu – podkreśla prof. Kruszyński.

Można przyjąć roboczą nazwę porozumienie, ponieważ spotkanie odbyło się i miało na celu uzgodnienie, porozumienie w kwestiach pewnych czynności procesowych, które mają być podjęte w najbliższym czasie jako niecierpiące zwłoki – twierdzi dr Monika Zbrojewska. – Jak rozumiem, była to forma dyskusji, wymiany poglądów w celu uzgodnienia najistotniejszych kwestii. Nie widzę niczego złego w tym spotkaniu i nazwaniu wyniku tego spotkania porozumieniem, uzgodnieniem, consensusem.

Anita Gargas

Całość artykułu w tygodniku “Gazeta Polska”

http://niezalezna.pl/artykul/o_czym_mowi_protokol_z_nocnej_narady/40530/1

24 października 2010

nadesłane przez: mik

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 7
tagi: , , , , , , , , ,

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • antykant :

    To wszystko jest dziwne. Pojechali na spotkanie, podstemplowali jakieś dokumenty na których napisano kto co robi, włączyli wszystko do akt a później twierdzą ,że to bez znaczenia ? A cóż to za praca ? Pajacowanie w imieniu państwa polskiego ?
    Wszystkich zadowolonych z działań polskiej strony zapraszam do użycia wyobraźni i napisania scenariusza co by było gdyby podobne nieszczęście dotknęło któregoś z naszych zachodnich sąsiadów albo gdyby to rosyjski samolot tej rangi rozbił się na polskiej ziemi. Polskich prokuratorów rozgoniono by jak karaluchy – nie przeszkadzać !

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters