Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie?

Publikacja w serwisie: 28 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » KOMOROWSKI PODPISAŁ “ZŁOTE WETO” » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Kłopoty zaczęły się w Moskwie » Miller z Klichem jadą do Moskwy » Jerzy Miller walczy z popiersiami prezydentów » Jerzy Miller stanął na czele komisji ekspertów » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » Jeszcze dwa przesłuchania » Akta będą, ale w Moskwie » Czego jeszcze nie zrobiło BOR » Jeszcze nie jest za późno » Prokurator otrzyma w Moskwie 11 tomów akt » Książka pokładowa została w Moskwie » Co zaniedbali polscy prokuratorzy w Moskwie » Ambasada w Moskwie tonie w kwiatach » Co jeszcze szwankowało w rządowym Tu-154M? » Ekshumacje jeszcze przed jesienią » Dziennikarze “Naszego Dziennika” zatrzymani w Moskwie » “HIPOTEZA ZAMACHU JESZCZE BARDZIEJ AKTUALNA” » Tupolew spłonął jeszcze przed startem » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Miller zapomniał o Tbilisi » Co załatwią Miller z Parulskim? » Wizja szaleńca? Prowokacja? Czy KTOKOLWIEK to jeszcze widział??? » Minister Kwiatkowski zostanie przesłuchany jeszcze w lutym » Polscy biegli będą pracować w Moskwie dłużej, niż planowano » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Jak Miller „wydłużył” katastrofę w Smoleńsku » Miller jak Anodina: winni piloci » Wrak jeszcze płonie – amatorski film z miejsca katastrofy » Świadek katastrofy: w kabinie była jeszcze jedna osoba » “Błędy w identyfikacji ofiar zweryfikowane jeszcze przed pogrzebami” » Miller: Mówimy z Klichem jednym głosem » Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie » Naczelnik Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej w Moskwie: “Po co określać godzinę śmierci?” » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Miller: Nie ma potrzeby rozmawiać o raportach na szczeblu rządowym » MILLER: “Jakość raportu jest ważniejsza niż data publikacji” » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Jerzy Miller jest gotowy poinformować stronę rosyjską o wynikach prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » MILLER: “Ja z reguły nie komentuję wiadomości, które są wyssane z palca; z niesmakiem przeczytałem, że ktoś będzie przetrzymywał raport na okres powyborczy, i to jest cały mój komentarz” » La lista delle persone lese nell’inchiesta che riguarda la catastrofe di Smoleńsk conta circa 160 persone e istituzioni. I famigliari delle vittime chiedono incontro con la commissione di Miller. » Deklaracja Miedwiediewa w świetle prawa międzynarodowego jest wiążąca » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Czy umowa zawarta między Jerzym Millerem a szefem rosyjskiego resortu transportu w sprawie pozostawienia czarnych skrzynek Tu-154M na terytorium Federacji Rosyjskiej do zakończenia prokuratorskiego śledztwa w tym kraju jest legalna? Zobowiązanie, jakie w imieniu polskiego rządu zaciągnął Miller, postawiło w kłopotliwej sytuacji polską prokuraturę. Jak przyznał w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” prokurator Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej, treść memorandum nie jest znana śledczym. – Jestem głęboko zdziwiony tym, że minister Miller takie zobowiązanie podpisał, skoro polska prokuratura występowała już wcześniej o wydanie czarnych skrzynek – komentuje sprawę prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Przez pół roku polską opinię publiczną karmiono informacjami, jakoby rejestratory VCR z rządowego Tu-154M musiały pozostać w kraju, na terytorium którego doszło do katastrofy. W tym kontekście powoływano się na zapisy konwencji chicagowskiej, przyjętej za podstawę działań komisji, której przewodniczy minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. Tylko skoro było to tak oczywiste, to dlaczego szef MSWiA podpisał memorandum z ministrem transportu Federacji Rosyjskiej? Dokument zawiera zobowiązanie strony polskiej do pozostawienia skrzynek w dyspozycji MAK i rosyjskiej prokuratury.
Memorandum, jakie Rosja i Polska podpisały w Moskwie w maju br., dotyczyło m.in. przekazania stronie polskiej nagrań z rejestratorów pokładowych polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154M. W imieniu Polski podpis pod dokumentem złożył minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller, który stoi na czele Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, wyjaśniającej przyczyny katastrofy. Ze strony Rosji dokument parafował w obecności wicepremiera Siergieja Iwanowa minister transportu Igor Lewitin i szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) generał Tatiana Anodina. Porozumienie obliguje stronę rosyjską do przekazania Polsce nagrań z rejestratorów pokładowych polskiego samolotu rządowego Tu-154M dopiero po zakończeniu śledztwa przez prokuraturę Federacji Rosyjskiej. Wprowadza też obostrzenie: żadne informacje z czarnych skrzynek nie mogą zostać ujawnione bez zgody strony rosyjskiej.
Zgodnie z chicagowską konwencją o międzynarodowym lotnictwie cywilnym z 1944 roku i normami ICAO, dane z pokładowego rejestratora głosów w kabinie pilotów nie mogą być podawane do publicznej wiadomości bez zgody strony badającej okoliczności katastrofy. Przy czym publikowane mogą być tylko te zapisy, które mają wpływ na wyjaśnienie przyczyn i okoliczności wypadku. Dokument stwierdza też, że badania dokonane przez MAK i przez polskich ekspertów nie budzą wątpliwości i zastrzeżeń obu stron. Odnosi się to do potwierdzenia, że strona akceptuje ten odczyt czarnych skrzynek, jaki został dokonany i przekazany, co jest niesłychanie istotne ze względu na daleko idące wątpliwości dotyczące poprawności odczytu. – Memorandum wyraźnie mówi, że możemy stosować konwencję chicagowską, a konwencja chicagowska zapewnia możliwość publikowania wszelkich dokumentów, jeżeli jest wystarczający powód, aby wybrać tę drogę dotarcia z informacją o przyczynach katastrofy, które to informacje mogą zapobiec kolejnym katastrofom podobnego charakteru – przekonywał wtedy Miller. Dokumentu nie umieszczono na stronie internetowej MSWiA. Resort nie chciał udzielić żadnej odpowiedzi na pytanie o szczegóły tego porozumienia ani jaka była podstawa prawna jego podpisania. – Nie udzielamy takich informacji – ucina Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.
- Prokuratura przyjęła do wiadomości i zaakceptowała fakt zabrania i przekazania czarnych skrzynek MAK już w nocy z 10 na 11 kwietnia. Są daleko idące wątpliwości, czy przepisy prawne, w oparciu o które działa Miller jako przewodniczący komisji badającej przyczyny tej katastrofy, są legalne. Czy Miller nie działa poza porządkiem prawnym? – zastanawia się Antoni Macierewicz, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku. – Nawet gdyby przyjąć, że konwencja chicagowska została zastosowana w sprawie tej katastrofy zgodnie z prawem, to taka decyzja pana Millera jest bardzo dla Polski niekorzystna – dodaje.

Prokuratura nic nie wie o memorandum
Prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej, podkreślił w rozmowie z “Naszym Dziennikiem”, że treść memorandum nie jest mu znana, “ponieważ prace komisji są niezależne wobec działań prokuratury”. – Jeśli chodzi o czarne skrzynki, prokuratura w pierwszym wniosku o pomoc prawną z 11 kwietnia br. zwróciła się o przekazanie tych dowodów rzeczowych. Dowody w postaci czarnych skrzynek są nadal w dyspozycji MAK. Jeśli rosyjska prokuratura wejdzie we władanie tychże dowodów i zakończy swoją procedurę, będzie mogła nam przekazać te materiały – tłumaczy Martyniuk. – Oczekujemy jak najszybszego ich przekazania – akcentuje prokurator. I zaznacza, że dokument podpisany przez Millera nie ma zastosowania do trybu pracy prokuratury. – Jest to akt niskiej rangi, mający zastosowanie tylko na poziomie międzyresortowym. To nie jest akt prawa powszechnie obowiązujący, mający zastosowanie do działalności prokuratury. Nie ma to przełożenia na działalność prokuratury – tłumaczy Martyniuk. – Jestem głęboko zdziwiony tym, że minister Miller takie zobowiązanie podpisał, skoro polska prokuratura występowała już wcześniej o wydanie czarnych skrzynek – komentuje krótko prof. Piotr Kruszyński, karnista.
Jak zauważają prawnicy, memorandum nie musi mieć charakteru umowy międzynarodowej. Profesor Marek Żylicz, ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, mówi, że dokument potwierdza pewne fakty, zaistniałe okoliczności. Dodaje, że zgodnie z konwencją chicagowską, państwo prowadzące dochodzenie dysponuje wszystkimi dowodami w sprawie. – Ale jeśli jednak przyjęto na początku konwencję chicagowską, po co podpisywano to memorandum? – zastanawia się prof. Krystyna Pawłowicz, prawnik, wykładowca na UW, sędzia Trybunału Stanu. Jej zdaniem, zastanawiające jest to, że nie informuje się opinii publicznej o szczegółach zapisów tego dokumentu ani o trybie, w jakim został zawarty. – Przecież wszyscy mamy prawo wiedzieć o tym, jak i na jakiej podstawie każde postępowanie tej komisji jest prowadzone i na jakiej podstawie podejmuje się takie, a nie inne decyzje – przekonuje prof. Pawłowicz.
Czy umowa zawarta między Millerem a szefem rosyjskiego resortu transportu była legalna?
Zgodnie z zapisami Konstytucji RP, organy władzy działają tylko na podstawie prawa, czyli ustaw i zgodnie z nimi wydanych rozporządzeń. Działanie bez podstawy prawnej jest zawsze działaniem nielegalnym. W ocenie prof. Pawłowicz, jednak bez informacji o tym, na jakiej podstawie prawnej to memorandum zostało podpisane, trudno ocenić jego legalność lub też nielegalność.
- Nie znam treści tego memorandum. Zastanawia mnie tylko, dlaczego podpisano to memorandum, skoro już na samym początku przyjęto konwencję chicagowską. Być może są tam jeszcze jakieś daleko idące ustępstwa na rzecz strony rosyjskiej – zastanawia się prof. Pawłowicz. Do tej pory do Polski nie trafił żaden oryginalny dowód: nie mamy szczątków samolotu, nikt nie widział ciał zmarłych tragicznie w katastrofie – zaznacza.
Z punktu widzenia prawnego podpis pana ministra Millera jest zastanawiający i wymaga głębokiej analizy, czy pan Miller miał prawo, by podpisywać stosowne dokumenty. Z całą pewnością na dziś dzień jest to kwestia kontrowersyjna – oceniają pełnomocnicy rodzin ofiar katastrofy. Zdaniem prawników, oddanie koronnych dowodów w śledztwie jest jednoznacznym utrudnianiem prac polskiej prokuraturze.

Miller działał przeciwko interesowi państwa polskiego
Jak zauważa dr Przemysław Czarnek, konstytucjonalista z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, podpisanie przez Millera zobowiązania o pozostawieniu w ręku Rosjan rejestratorów lotu z Tu-154M jest działaniem wymierzonym przeciwko interesom państwa polskiego. – Nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, że takie działanie kłóci się ze ślubowaniem, jakie składa pan minister. Jednocześnie stanowi podstawę do pociągnięcia go do odpowiedzialności. Tej mógłby się domagać Sejm, ewentualnie pan premier. Trudno jednak przypuszczać, by ta większość sejmowa takie działanie podjęła – podkreśla dr Czarnek. Argumentację tę przyjmuje też Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. – Można byłoby tu postawić zarzuty raczej o charakterze politycznym niż prawnym. Innego rozwiązania nie znajduję – zastrzega.
Zdaniem prof. Mariusza Muszyńskiego, kierownika Katedry Prawa Dyplomatycznego i Dyplomacji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, wykładowcy prawa międzynarodowego i europejskiego, memorandum jest zwykle porozumieniem o charakterze politycznym. – Umowa to dokument, który musi przejść pewne procedury, musi być zatwierdzony przez Radę Ministrów, jest to proces czasochłonny – zauważa. – Dokument, który podpisał Miller ze stroną rosyjską, jest uzgodnieniem międzyresortowym, więc jego ranga jest nikła – dodaje.
Warto przy tym zaznaczyć, że argumentem, jakim podparła się strona polska dla odrzucenia pisemnej umowy z lipca 1993 r. dotyczącej ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania przyczyn katastrof (a która przewidywała wspólne działanie Polski i Rosji w przypadkach katastrof lotniczych), było to, że porozumienie to wiąże wyłącznie resorty, które są jego stronami. A więc Ministerstwa Obrony Narodowej RP oraz Federacji Rosyjskiej, a jego przedmiotowy zakres nie dotyczy w żadnym względzie kooperacji organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. A na podstawie porozumienia z maja br., również międzyresortowego, decydujemy się na oddanie tak ważnego dowodu w sprawie, jakim są czarne skrzynki z rozbitego Tu-154M.
Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101028&typ=po&id=po51.txt

28 października 2010

nadesłane przez: Inka

Oceń artykuł:
(4.27)
głosów: 11
tagi: , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Lora :

    A ja w dalszym ciągu nie mogę pojąć, że nie ma w państwie takich instrumentow prawnych i instytucji, ktore moga odpowoednio reagować w sytuacji krytycznej to jest takiej, gdy Rząd i większośc w Parlamencie działa jawnie na niekorzyść Polski. Lot Głowy Państwa został zakwalifikowany jako lot cywilny niezgodnie z prawem miedzynarodowym tylko dlatego, że tak było łatwiej. Postepy śledztwa rosyjskiego każdy może obserwować i się tylko zżymać. Nawet tacy ludzie jak konstytucjonalisci, jak prawnicy, jak sędzioiwe TK moga tylko obserwowac i się niepokoić? Nic więcej???

    Czyli jak to jest? Rząd o wiekszosć w Parlamencie postanowi potajemnie, “na granicy prawa” sprzedac Polskę, a my wszyscy będziemy mieli do wyboru tylko dwie mozliwości:
    A) zżymać się i w kąciku płakać, czekac na rozwój wypadków;
    B) wyjśc na ulice i dokonac zamachu stanu

    Tylko tyle??? Jesli tak własnie jest to mamy słabe państwo. W państwie musza być organy kontrolne niezalezne od Rządu i większości parlamentarnej, które reagują wtedy, gdy łamane jest prawo lub naginane na niekorzyść Polski.

    Mam juz dość li tylko czytania gazet, pisania na forach, czytania mądrości wszelkiej masci profesorow, specjalistów, którzy wiedzą, że są nieprawidłowości w śledztwie smoleńskim i wyliczają je.

    I co z tego??? Co z tego wynika??? Rosjanie zniszczyli już najważniejszy dowód rzeczowy jakim jest wrak samolotu. Nie łudźmy się, że ten wrak jest nadal dowodem. Jeszcze bezczelnie Rosjanie nazywają go pomnikiem… My sami (media, politycy Rządu) nazywalismy go Symbolemm zamiast Dowodem Rzeczowym! Więc grunt pod nazywanie dowodu rzeczowego pomnikiem POlacy zrobili doskonały.
    Jedynie może zważenie wraku dostarczy jakichś informacji. Ale juz widzę te głosy mówiące o tym, ze reszta, no cóż, została rozgrabiona przez okolicznych chłopów (zaniedbanie rosyjskie, ach ta różnica cywilizacji…), no i że niezbadana ilość kawałków tkwi cały czas w ziemi. Te głosy wytrącą więc argument róznicy w masie między wrakiem a TU sprzed 10 kwietnia. Nawet jesli będzie to różnica znaczna, nie widzę szans na przebicie się tego argumentu do opinii publicznej jako ważnego.

    Poza tym: obserwując to co się dzieje wokół sledztwa, osobiście nie wierzę, ze koniec będzie taki, ze odbierzemy te szczątki i przyjadą do Polski… Ktos wysunie argument X, reszta mu przyklaśnie, podniosą się głosy protestu, ale nieliczne, mało znaczące.

    Dalej: czarne skrzynki… Mówi się, inaczej: mydli nam się oczy, że zostana nam zwrocone po zakończeniu sledztwa przez Rosjan. A przecież pamietam, jak cytowane były wypowiedzi Rosjan, że oryginały czarnych skrzynek nigdy nie zostana nam zwrócone… Czy mnie sie przywidziało, przesłyszało, czy to tylko plotka???

    Nie wiem co wymysla Rosjanie w tym temacie, ale obawiam się, że scenariusz może wyglądać mniej więcej tak:

    - musimy odnieść się do makowskiego raportu nie mając oryginałów dowodów, opierając się tylko na rosyjskim sledztwie;
    -modniesiemy się do niego, wykazując luki i prosząc o spełnienie wnioskow prawnych
    - otrzymamy szczątkowe ospowiedzi, czarnych skrzynek niet, bo nie skończyło się sledztwo
    - ….. (trudno przewidzieć)
    - a) Rosja odda nam czarne skrzynki, ale strona polska nie będzie smiała zgłosić swoich uwag, nawet jesli takowe będą, a jesli nawet zglosi, strona rosyjska bezczelenie oskarzy nas o manipulowanie dowodami (typowy zabieg)
    - b) nie odda nam czarnych skrzynek, powołując się na cos, o czym jeszcze nie mamy pojecia, a co znow zamknie większości Polaków usta, a reszcie pozostawi rozdziawione, w niemym wyrazie zadziwienia tupetem władz Rosji i własną bezradnoscią.

    Może to bardzo pesymistyczna wizja, ale jak mogę mysleć pozytywnie, jesli elita intelektualna naszego kraju ma niewiele więcej do gadania niz przeciętny Polak??? To znaczy gadać każdy może, ale zrobic niewiele, albo zgoła nic.

    TO JEST BOLESNE. NIE GODZĘ SIE NA TO.

    APELUJĘ DO LUDZI, KTORZY ZNAJĄ INSTRUMENTY PRAWNE MOGACE POMÓC PAŃSTWU POLSKIEMU W ŚLEDZTWIE SMOLEŃSKIM: OBUDŹCIE SIĘ! ZACZNIJCIE MÓWIĆ I DZIAŁAC. JAKO NAROD WESPRZEMY WAS!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 29 Thumb down 1

  • argan :

    ROZWIĄZANIE PRAWNE OBECNEJ PATOWEJ SYTUACJI JEST BARDZO PROSTE.
    TRZEBA ABSOLUTNIE RAZ I DRUGI PÓJŚĆ NA KONFERECJE PREMIERA CZY PREZYDENTA I PUBLICZNIE WŚRÓD DZIENNIKARZY OSKARŻYĆ ICH Z ODPOWIEDNICH PARAGRAFÓW:
    ZDRADA STANU,
    WSPÓŁUDZIAŁ,
    ITP.
    NAWET JEŻELI SERWILISTYCZNI DZIENNIKARZE NIE WNIOSĄ DONOSU DO PROKURATURY ZA OBRAZĘ WYMIENIONYCH TO JAKIŚ ZNAJOMY POWINIEN TO ZROBIĆ I NIE ODPÓŚCIĆ A NA ROZPRAWIE PRZED SĄDEM BĘDZIE MOŻNA PRZEDSTAWIĆ WSZYSTKIE ARGUMENTY I UZYSKA SIĘ NAGŁOŚNIENIE MEDIÓW. MYŚLĘ, ŻE TO JEDYNE WYJŚCIE Z SYTUACJI.
    PROSZĘ NIE LICZYĆ NA KOMISJĘ MACIEREWICZA.
    TO INTELIGENTNY FACET. W ARCHIWACH I NA ŚWIECZNIKU OD TAK DAWNA BYŁ I WCIĄŻ NIE POTRAFIŁ ZROBIĆ PRZECIEKU DO PRASY O AGENTACH, CHOĆ TĘ WIEDZĘ POSIADA – DLA MNIE TO SUPER AGENT.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 10 Thumb down 1

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters