Smoleńska elegia

Publikacja w serwisie: 30 October 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Smoleńska pastorałka » Smoleńska odpowiedzialność. » Tajemnica Smoleńska » Znikające SMS-y ze Smoleńska » 150 osób przesłuchanych ws. Smoleńska » Tajemnica telefonu ze Smoleńska » BOR fałszował dokumentację ws. Smoleńska? » WYSTAWA SMOLEŃSKA W WIEDNIU » 400. rocznica zdobycia Smoleńska » PE: debaty ws. Smoleńska nie będzie » Gdzie są ranni ze Smoleńska? » Smoleńska droga podejścia » Kto wymazał połączenia ze Smoleńska? » Jak Turowski przygotowywał lot do Smoleńska » Niezidentyfikowani spod Smoleńska » URZĘDNIK MSZ O RANNYCH ZE SMOLEŃSKA » Co słychać na filmach ze Smoleńska? » ROZMOWA Z KONTROLEREM LOTU ZE SMOLEŃSKA » Rozmowy kontrolerów ze Smoleńska ujawnione » INTERPELACJA WS. SMOLEŃSKA, ODPOWIEDŹ WE WRZEŚNIU » KONFERENCJA ZESPOŁU DS. SMOLEŃSKA (2 posiedzenie) » Piszemy do Komisji Europejskiej ws. Smoleńska » Smoleńska katastrofa to papierek lakmusowy!!! » Sensacyjne zeznania kontrolera ze Smoleńska » Kolejny tajemniczy zgon ws. Smoleńska » Dziś petycja w sprawie Smoleńska » Czy linia nr 602 zasilała smoleńską wieżę? » Grupa Macierewicza żąda akt dot. Smoleńska » Katastrofa smoleńska i zacieranie śladów? » NIK obciąża Arabskiego za katastrofę smoleńską » KONFERENCJA ZESPOŁU DS. SMOLEŃSKA (1 posiedzenie) » ABW: Nie przetrzymywaliśmy materiałów dotyczących Smoleńska » Tragedia smoleńska pół roku później » Kontroler lotów ze Smoleńska: czy kogoś się boi? » Jest ekspertyza filmu ze Smoleńska » Katastrofa smoleńska 10 dowodów na zamach » Macierewicz apeluje do Polonii ws. Smoleńska » Wiadomo z kim kontaktowali się kontrolerzy ze Smoleńska » Prezydentowa chce jechać do Smoleńska » MSZ przekazało rodzinom tablicę ze Smoleńska » Rosjanie z zarzutami za katastrofę smoleńską? » PROKURATURA ZAKNEBLUJE DZIENNIKARZY WS. SMOLEŃSKA? » Polscy eksperci wrócili ze Smoleńska » W pielgrzymce do Smoleńska weźmie udział 175 osób » Kości spod Smoleńska trafiły do prokuratury » Tablica ze Smoleńska trafiła do Bazyliki św. Krzyża » “Hieny ze Smoleńska” płaczą w trakcie przesłuchań » PREMIER DONALD TUSK LECI DO SMOLEŃSKA » KONFERENCJA PRASOWA RODZIN OFIAR SMOLEŃSKA » RZĄD TUSKA KŁAMIE W SPRAWIE SMOLEŃSKA » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Dariuszowi Gackowi i Pani Julii, bez których nie byłoby tej wyprawy.
Moim przyjaciołom z IPN: Oli Sulej, Kamili Sachnowskiej,
Kasi Cegiele i Michałowi Kurkiewiczowi, oraz księdzu Jackowi z katowickiej katedry, bez których nie byłoby tak głębokiego jej przeżycia.

Przejrzyste wody jeziora Świteź zdają się nie mieć nic wspólnego z mroczną tajemnicą Mickiewiczowskiej “cudnej topieli”. Jezioro ma błękitną barwę toskańskiego nieba, charakterystyczną dla tutejszych wód, których brzegi wolne są od szuwarów. Żadnej grozy – tę rodzi tylko cel podróży i kolejne w niej przystanki: grząska ziemia obok Siewiernego, katyńskie doły śmierci, leśne cmentarzysko w Kuropatach. Jakże pięknie byłoby, gdyby grozę tych miejsc pisał tylko romantyczny literacki zabieg, a nie historia i kłębowiska martwych ciał.

Nastanie czas na mord i czas
na tworzenie, nastanie
Czas na prace i dnie ludzkich rąk.
T.S. Eliot

Kuropaty. Cmentarzysko, nie cmentarz. Las drzew – las krzyży. Te ostatnie, sadzone rękoma współczesnego Rublowa, wzrastają ku niebu ramionami nadziei. Człowiek o wyglądzie hippisa wciąż stawia kolejne, jeden za drugim. Na głazach i kamieniach pisze ikony. Sprząta hałdy wyrzucanych tu śmieci, zeskrobuje z twarzy świętych ohydny spray graffiti. Bez administracyjnych decyzji, dyrektyw, odgórnych postanowień, w huku pobliskiej szosy pojedynczy człowiek toczy wojnę z niepamięcią. Wojnę sacrum z profanum.

I tylko dusza prawa i cnotliwa
Trwa niczym dobrze
wytrawione drewno:
Choć świat w popiołach
wszystek dogorywa,
Ona żyje na pewno.
George Herbert

Nasza pielgrzymka… Szlak znaczony codzienną Eucharystią: w Nowogródku u Sióstr Nazaretanek, spośród których jedenaście męczeńską śmiercią wykupiło w 1943 r. życie stu dwudziestu nowogródczan; w Kuropatach, na ziemi kryjącej prochy ofiar NKWD-owskich mordów; w Katyniu i na miejscu smoleńskiej katastrofy; a potem na Litwie, w kościele w Powiewiórce, gdzie chrzczono Józefa Piłsudskiego, i w Ostrej Bramie. Indywidualna koronka u wileńskich dominikanów, pod obrazem przedstawiającym wizję św. Faustyny. Na przebłaganie za grzechy nasze… Modlitwa tym ważniejsza, że właśnie obrazek “Jezu, ufam Tobie”, oddany mi przez żandarmerię w Mińsku Mazowieckim, miał przy sobie, umierając, mój mąż.

(…) tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów.
Zbigniew Herbert

Umieszczony poniżej poziomu gruntu dzwon katyńskiego cmentarza woła spod ziemi o prawdę, sprawiedliwość, pamięć. O ekshumację ósmego, nierozkopanego jeszcze dołu śmierci. Czy to się stanie? Bez księdza Zdzisława Peszkowskiego, bez Andrzeja Przewoźnika?
Katyński cmentarz, choć znany mi z poprzednich wypraw, nie przestaje wzruszać.
Tym razem tuż przy wejściu wielosegmentowa tablica informacyjna pyszni się fotografiami z 7 kwietnia. Wynika z niej, o dziwo, że oficjalna polska wizyta na trzy dni przed katastrofą miała na celu nie katyński cmentarz i uczczenie polskich oficerów, ale udział w ceremonii wmurowania kamienia węgielnego pod budowę pobliskiej cerkwi. Dziś – choć tak niedawno rozpoczęto jej wznoszenie – góruje ona nad katyńskim memoriałem. Trudno już teraz z całą pewnością wyrokować o jej przyszłym wyglądzie, ale gdzieś na skraju serca tli się obawa niepokojącego podobieństwa do ruskiej baby: wielkiej, przysadzistej, brzydkiej, ociekającej tandetnym złotem.
Tyle zmian… I jeszcze boleśniejszy od nich brak pożądanych zmian. W przycmentarnej izdebce pamięci od lat angielski napis w gablocie z guzikami i sprzączkami głosi, że przedmioty te należały do “strzelających” – tak, tak, strzelających, a nie zastrzelonych – polskich oficerów. Naradzałam się swego czasu w tej sprawie z Andrzejem Przewoźnikiem, ale Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie miała na to wpływu – to w końcu rosyjski cmentarz, a we wspomnianym minimuzeum nie ma nawet polskojęzycznych napisów. I pewnie nikt się o to nie upomni – choć udział w konsekracji powstającej cerkwi mógł stać się okazją do poproszenia o poprawienie błędów w opisach eksponatów i o polski tekst tych opisów.

(…) O jakże szybko
nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym
zaczarowanym,
gdzie – jak w złej bajce
- ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być
właściwie zmiany? (…)
Janusz Szpotański

Betonowe “monowskie” płyty wiodą z parkingu do miejsca smoleńskiej katastrofy. Wszystko wygląda tu inaczej niż na kwietniowych fotografiach. Wykastrowano z drzew i przeorano burą glinę, tę samą, która oblepia oddawane rodzinom w Mińsku przedmioty ofiar. Nad ziemią uświęconą krwią prezydenckiej delegacji kładzie się cieniem konstrukcja gigantycznego zadaszenia, które za dwa dni ma zapewniać komfort “koncesjonowanej” grupie przybyszów. Z powodu przybycia żon prezydentów i tych “lepszych rodzin” – że posłużę się słowami Jacka Świata z arcymądrego tekstu “Moje państwo mnie zawiodło” – Rosjanie wpadli w ostrą nerwicę i uznali, że tam, gdzie będą spacerować uczestnicy obrzędów 10 października, wcześniej żadnym innym (czytaj: gorszym) rodzinom wchodzić nie wolno. Dwóch aroganckich milicjantów nie zdołało wprawdzie powstrzymać mnie przed wdarciem się na zagrodzony teren, ale gdyby nie dziesiątki kamer i aparatów fotograficznych wycelowanych w nich przez moich współpielgrzymów (a był to, prócz pracowników IPN i przewodników, kwiat polskiej młodzieży i polskiego nauczycielstwa), mogło skończyć się gorzej niż tylko powtarzanym do znudzenia “nie lzja” i próbą podniesienia mnie na siłę z klęczek.
Represje okazały się obejmować także modlitwę – na odprawienie tu Mszy Świętej trzeba mieć zgodę gubernatora. Udaje się ją wyjednać dzięki wstawiennictwu polskiego konsula.
I wcześnie hartuj moc
niezłomnej duszy
Na znój:
czy morze się wzburzy dokoła,
Czy piorun nieba rozświeci
dal siną,
Stać będziesz mocno,
nie schylając czoła
Przed nagłą świata całego ruiną.
Maciej Kazimierz Sarbiewski

Gorzej niż z miejscem katastrofy jest z płytą smoleńskiego lotniska i spoczywającym na niej – już przykrytym – wrakiem tupolewa, bo oglądanie go także zarezerwowano jedynie dla “słusznych” gości. Tym razem z odsieczą przychodzą dziennikarze. To w ich towarzystwie odbywam schodami pożarowymi wspinaczkę na szczyt wieżowca, skąd roztacza się widok na lotnisko. To dzięki nim odwiedzam prywatne podwórko, na które spadło oderwane skrzydło samolotu i śledzę trasę przebytą przez telewizyjnego operatora Sławomira Wiśniewskiego z hotelu Nowyj na miejsce katastrofy. To oni wreszcie, mimo awanturujących się “pilnowaczy”, pokazują mi miejsce “składowania” ciał na terenie lotniska. Lotniska…? Czy naprawdę ten zbiór nędznych baraków, zapyziałej ruiny i siermiężnych twarzy zasługuje na to miano? Siewiernyj znaczy północny, ale tu jest Wschód… Wschód tak głęboki, że Sienkiewiczowska czerń zdaje się przy nim zdecydowanie cywilizowaną społecznością.
Kolejne zagranie na nosie ruskim arogantom jest mimo wszystko niewielką satysfakcją – wszechogarniający ból promieniujący z tego miejsca gasi wszystkie inne uczucia. Za polowym ołtarzem rozstawianym przez naszego duszpasterza, księdza Jacka z Katowic, wisi przyczepione do drzewa zdjęcie Tomka…
Wieczorem tego samego dnia stoję na innej ziemi – nad prochami ofiar litewskich szaulisów w Ponarach. Nazajutrz nie udaje nam się niestety odszukać na Rossie grobu Kazimierza Sakowicza, polskiego dziennikarza, drugiego obok Józefa Mackiewicza świadka ponarskiej zbrodni, który swoje spisane świadectwa, zachowane do dziś, umieszczał w butelkach i zakopywał pod ziemią.
Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień,
wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?
Konstanty Ildefons Gałczyński

Powrót. Z pustki smoleńskiego pobojowiska do pustki serca, pustki życia. Do codzienności, w której nie ma już Jego. Nie będzie żadnych więcej “razem dróg przebytych”. Intensywna praca zawodowa zjadała czas, który mógł być wspólny, ale tej “gałczyńszczyzny” i tak było wiele – tych dróg, chlebów, pocałunków. Tych niezliczonych schodów naszego czterokondygnacyjnego szeregowca, tych wszechobecnych książek, składających się na naszą olbrzymią bibliotekę…
Przychodzą chwile, zupełnie niespodziewane, kiedy coś we mnie próbuje twierdzić, że wcale się tym nie przejmuję, nie aż tak. Miłość to nie wszystko w życiu człowieka. Bywałem szczęśliwy zanim ją spotkałem. Mam mnóstwo sposobów, by znaleźć to, co się nazywa “pociechą”. Ludzie oswajają się z takimi rzeczami. No, nie będzie tak źle. (…) Nagle przychodzi palące żywym ogniem wspomnienie i cały ten zdrowy rozsądek znika jak mrówka w palenisku.
C.S. Lewis

Magdalena Merta

Autorka jest wiceprezesem Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, pracownikiem IPN. Wdowa po śp. Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury i dziedzictwa narodowego, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101030&typ=my&id=my41.txt

30 października 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters