Telefony ze Smoleńska jednak dzwoniły PO KATASTROFIE

Publikacja w serwisie: 04 November 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Mogli skonać po katastrofie » Telefony dla rodzin ofiar katastrofy » A jednak wybuch… » AMATORSKI FILM ZE SMOLEŃSKA PIERWSZE MINUTY PO KATASTROFIE » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Były trzy telefony satelitarne. Nie mamy żadnego » Zerwane dystynkcje – Niektóre mundury wojskowych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, wróciły do Polski z oderwanymi dystynkcjami » Tajemnica telefonu ze Smoleńska » BOR fałszował dokumentację ws. Smoleńska? » Gdzie są ranni ze Smoleńska? » Oficjalne wersje o katastrofie to bajki? » Janicki mógł zapobiec katastrofie » Warszawa nie wiedziała o katastrofie tupolewa » Telefon BOR-owca działał po katastrofie. Jak to możliwe? » URZĘDNIK MSZ O RANNYCH ZE SMOLEŃSKA » Kto wymazał połączenia ze Smoleńska? » KONFERENCJA ZESPOŁU DS. SMOLEŃSKA (1 posiedzenie) » PROKURATURA ZAKNEBLUJE DZIENNIKARZY WS. SMOLEŃSKA? » Czy linia nr 602 zasilała smoleńską wieżę? » Tusk pozorował działanie w sprawie Smoleńska » W hołdzie ofiarom katastrofy – BOR na motocyklach do Smoleńska » KONFERENCJA PRASOWA RODZIN OFIAR SMOLEŃSKA » W pielgrzymce do Smoleńska weźmie udział 175 osób » Nowe ’sensacje’ TVN: Kłótnia oficerów przed wylotem do Smoleńska » Izabella Sariusz-Skąpska w TVP Info: Porównywanie Smoleńska do Katynia to nadużycie » PAWEŁ KOWAL O KATASTROFIE » Zablokowana dyskusja o katastrofie » Kto strzelał po katastrofie w Smoleńsku? » Zginęli w katastrofie Tu-154M » Rosjanie wymieniali żarówki po katastrofie? » Co powiedział Bartoszewski na wieść o katastrofie? » samoloty.pl – O katastrofie Tu-154M inaczej » Warszawiacy: szok, żal i rozpacz po katastrofie » Jarosław Kaczyński o katastrofie pod Smoleńskiem » Rozbito tablicę poświęconą katastrofie samolotu » Spotkanie poświęcone katastrofie smoleńskiej w Monachium » Film nagrany tuż po katastrofie Tu-154 M w Smoleńsku [WIDEO] » Po katastrofie smoleńskiej wciąż nie odnaleziono 19 monet NBP » Po katastrofie śledczy nie skorzystali z rosyjskiej oferty » ABW zaraz po katastrofie weszła do biur ofiar » Rosjanie: prawda o katastrofie może być gorzka dla Polski » Niebo nad Smolenskiem dzien po katastrofie prezydenckiego samolotu » Posłowie, którzy zginęli w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem » Pierwsze kadry po katastrofie samolotu prezydenckiego Tu-154M… » Funcjonariusz BOR: Przyjechaliśmy na miejsce kilka minut po katastrofie » Radio ZET: Tuż po katastrofie samolotu słychać było strzały » W katastrofie w Smoleńsku zginęli rzecznicy dywersyfikacji energii » Powstaje pierwszy film fabularny o katastrofie smoleńskiej » Zmiany w Siłach Powietrznych, które nastąpiły po katastrofie smoleńskiej » Skandal podczas otwarcia wystawy o katastrofie smoleńskiej w Brukseli » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

21 kwietnia oraz na początku maja operator ERA odnotował połączenia z telefonu osobistego należącego do funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu Pawła Krajewskiego, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Informację tę potwierdziła przed polskimi prokuratorami jego żona Urszula.

Telefon oficera BOR został użyty po katastrofie i był aktywny do 31 maja lub 1 czerwca br. Paweł Krajewski nie dzwonił do swojej żony w trakcie lotu, nie wysyłał też żadnych SMS-ów. Kiedy pani Urszula próbowała skontaktować się z nim już po katastrofie, telefon był wyłączony. Oficer zawsze skrupulatnie pilnował, żeby wyłączać aparat po wejściu na pokład samolotu.
Urszula Krajewska telefonu do tej pory nie odzyskała. Był to aparat prywatny. Śledczych najbardziej frapuje fakt, że ten sam telefon został dwukrotnie użyty już po katastrofie. Wskazują na to billingi. Telefon był aktywny nawet do 1 czerwca br., a został przez kogoś użyty 21 kwietnia oraz w pierwszej dekadzie maja.
Wstrząsające są także zeznania Joanny Krasowskiej-Deptuły, żony tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej posła PSL Leszka Deptuły. Jak relacjonował tygodnik “Wprost”, 10 kwietnia między godziną 9.00 a 9.30 na poczcie głosowej jej telefonu zostało zarejestrowane nagranie głosu parlamentarzysty, który miał krzyczeć: “Asia, Asia!”. Z zeznań kobiety wynika, że w tle słychać było trzaski, ludzkie głosy.
Naczelna Prokuratura Wojskowa nie odpowiedziała wczoraj na nasze pytanie, czy zaprzecza, że takie zeznania w jej aktach figurują.
Rodziny ofiar relacjonowały prokuratorom, że nie wróciły do nich wartościowe rzeczy osobiste ich bliskich, którzy zginęli w Smoleńsku. Chodzi m.in. o złotą biżuterię: pierścionki, obrączki, bransolety, zegarki, a także o telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, karty bankomatowe. Jedna z rodzin skarżyła się, że otrzymała zdrapaną kartę służącą do płatności internetowych.
Na pokładzie rządowego samolotu wbrew temu, co publicznie deklarowali przedstawiciele rządu i prokuratury, znajdowały się ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa nośniki informacji.

Do Polski nie wrócił m.in. stanowiący własność Sztabu Generalnego WP terminal BlackBerry, jaki miał przy sobie szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor, oraz taki sam terminal gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP. MON zwróciło się z oficjalnym zapytaniem do prokuratury, czy dysponuje wiedzą na temat losów tych urządzeń.

Na temat tego, co się stało z dwoma terminalami, prokuratura się nie wypowiada. Warto przy tym dodać, że jeszcze w czerwcu Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych przy Radzie Ministrów, odpowiadając na pytania posłów po informacji premiera na temat działań rządu po katastrofie, zapewniał w Sejmie, iż wszystkie telefony komórkowe zostały zabezpieczone jako dowody w śledztwie.
Z informacji prokuratury wynika, że w chwili katastrofy 19 telefonów komórkowych było aktywnych. – To jest materiał dowodowy, który podlega ocenie. Pierwszeństwo zapoznania się z nim powinny mieć rodziny – komentuje kpt. Marcin Maksjan. Ekspertyza ABW dotycząca tej kwestii znajduje się obecnie w dyspozycji prokuratorów prowadzących śledztwo. Trwa jej analiza, która będzie potem udostępniona osobom pokrzywdzonym. A w dalszej konsekwencji, jeśli prokuratorzy uznają to za konieczne, zostanie ujawniona opinii publicznej – informuje prokuratura.
Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101103&typ=po&id=po01.txt

3 listopada 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 23
tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • andrew001 :

    Ile jeszcze trzeba bedzie przedstawic faktow aby przekonac niedowiarkow ze doszlo do zamachu stanu?

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 87 Thumb down 5

  • mati1990 :

    Każdy człowiek ze zdrowym rozsądkiem wie że to był zamach oni starają się jak mogą aby ukryć prawdę.TAK MI DOPOMÓŻ BÓG!!!!!!

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 73 Thumb down 4

  • mik :

    SMOLEŃSK: ROSJANIE NISZCZYLI ZAWARTOŚĆ APARATÓW OFIAR

    Przekazane Polakom aparaty fotograficzne i kamery wideo należące do ofiar katastrofy pod Smoleńskiem noszą ślady ingerencji – wynika z ekspertyzy przeprowadzonej na zlecenie ABW. Portal Niezależna.pl dotarł do osoby, która widziała ten dokument w aktach śledztwa smoleńskiego.

    Opinia przeprowadzona na zlecenie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pochodzi z 13 lipca 2010 r. Badaniu poddano aparaty fotograficzne i kamery wideo zabezpieczone na miejscu katastrofy Tu-154.

    Wyniki są szokujące: na przekazanych do badań nośnikach ujawniono pochodzące z czasu po katastrofie ślady ingerencji, w tym celowego niszczenia danych
    . Np. w części aparatów ofiar gmerano między 17 a 19 kwietnia 2010 r. Kto to robił? Najprawdopodobniej Rosjanie, bo w tym czasie nikt inny nie miał dostępu do znalezionego sprzętu.

    Jak stwierdził biegły, któremu ABW zleciła analizę urządzeń, „ingerencja ta mogła nieodwracalnie zatrzeć ewentualne ślady wcześniejszych modyfikacji”. Według naszych informacji, specjalista ten napisał w ekspertyzie także, iż na jednej z kart pamięci są „widoczne ślady kasowania zdjęć, które prawdopodobnie były zrobione na pokładzie samolotu TU-154”.

    W kilku innych aparatach zawarte na nich pliki (zdjęcia) przeglądano i modyfikowano m.in. 11 i 16 kwietnia. Jedno z urządzeń – aparat fotograficzny marki Sony – ma zmieniony plik desktop.ini (12 kwietnia o godz. 16:30), a utworzony sekundę wcześniej plik wykonywalny zdravoo.exe to… wirus komputerowy.

    Polscy prokuratorzy zabezpieczyli łącznie ponad 120 telefonów komórkowych, aparatów fotograficznych, kamer i laptopów należących do ofiar katastrofy.

    lm, wg, Niezależna.pl
    http://niezalezna.pl/artykul/smolensk_rosjanie_niszczyli_zawartosc_aparatow_ofiar/40912/1

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 34 Thumb down 0

  • wifil :

    Pani Anno Ambroziak!

    Trochę mało precyzyjne te informacje…
    “Telefon oficera BOR został użyty po katastrofie i był aktywny do 31 maja lub 1 czerwca br.” – do jakiej sieci i kiedy się zalogował po włączeniu? Na terenie zasięgu sieci ERA czy innej? Bo, mam nadzieję, prawdą jest: “Kiedy pani Urszula próbowała skontaktować się z nim już po katastrofie, telefon był wyłączony. Oficer zawsze skrupulatnie pilnował, żeby wyłączać aparat po wejściu na pokład samolotu.” Telefon mógł być włączony, jednak mógł mieć ustawione korzystanie wyłącznie z sieci macierzystej. Poza zasięgiem sieci ERA byłby wtedy rozpoznawany jako “wyłączony” pomimo, że faktycznie byłby włączony. Czy był stale aktywny do 31 maja? No i jeszcze kwestia “trzymania baterii” – załóżmy, że został włączony wtedy, kiedy został użyty 21.04 i “był aktywny do 31 maja lub 1 czerwca br.”, świadczy o tym, że bateria była doładowywana.
    Urszula Krajewska telefonu do tej pory nie odzyskała. Był to aparat prywatny. Śledczych najbardziej frapuje fakt, że ten sam telefon został dwukrotnie użyty już po katastrofie. Wskazują na to billingi. Telefon był aktywny nawet do 1 czerwca br., a został przez kogoś użyty 21 kwietnia oraz w pierwszej dekadzie maja.” – wnioski jakie się nasuwają: Żona oficera telefonu nie odzyskała, a nadal otrzymuje bilingi za rozmowy wykonane z tego numeru. W bilingach znajdują się informacje, czy połączenia były realizowane przez sieć macierzystą, czy też w roamingu…
    I jeszcze kwestia znajomości kodu PIN do karty SIM. Zakładam, że oficer BORu nie był na tyle lekkomyślny, by wyłączyć opcję wprowadzania PIN przy uruchamianiu telefonu. Lub nie miał PINu do karty zapisanego na telefonie lub samej karcie… Chyba, że któraś z tych możliwości zaistniała…
    W przeciwnym razie kto jeszcze oprócz niego mógł znać PIN do karty. Ewentualnie ośmiocyfrowy kod PUK pozwalający zmienić kod PIN do karty bez znajomości starego???

    Pozdrawiam Myślących Logicznie

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 15 Thumb down 4

  • andrew001 :

    Wifil,

    “I jeszcze kwestia znajomości kodu PIN do karty SIM. Zakładam, że oficer BORu nie był na tyle lekkomyślny, by wyłączyć opcję wprowadzania PIN przy uruchamianiu telefonu. Lub nie miał PINu do karty zapisanego na telefonie lub samej karcie… Chyba, że któraś z tych możliwości zaistniała…
    W przeciwnym razie kto jeszcze oprócz niego mógł znać PIN do karty. Ewentualnie ośmiocyfrowy kod PUK pozwalający zmienić kod PIN do karty bez znajomości starego???”

    Mieszkam za granica Polski od wielu lat. Zgubilem telefon jeden raz, kilkakrotnie moj syn (ktoremu takze skradziono kilka telefonow). Gdy sie gubi telefon (nie na pokladzie samolotu, to przyznaje) z reguly jest wlaczony, konsekwentnie PIN w tej sytuacji nie ma znaczenia. Gdyby ktos wszedl w posiadanie telefonu ktory jest wylaczony i zabezpieczony PIN, sytuacja jest inna ale tylko w pierwszym momencie.

    Ja mialem podobna sytuacje osobiscie – zgubilem PIN a moj chlopak zmienil karte w telefonie (chcac sie pochwalic telefonem przed kolegami). Po wlaczeniu potrzeba PIN, po prostu poszedlem do przedstawiciela sieci w ktorej byl zarejestrowany i oni zmienili mi PIN. Nie wiem jak sie sprawy maja w Polsce w tej sprawie, ale tutaj service provider ma zarejestrowany PUK.

    Poza tym jest mozliwa ingerencja i zmiany PIN metodami hakerskimi, i tu znam przynajmniej jeden taki przypadek gdy moj wspolpracownik tego dokonal, i nie sprawilo mu to az tak wielkiego problemu. A z drugiej strony to po mojej pierwszej przygodzie z PIN, troche takze z wygodnictwa przyznaje, przestalem zabezpieczac telefon przez uzycie PIN. Takze ludzie ktorych ja znam, a sa na roznych stanowiskach nie uzywaja PIN. Jesli ktos musi sie dostac do danych na telefonie zabezpieczonym PIN, droga sie znajdzie. Jezeli komus zalezy tylko na telefonie, to ma gdzies karte, wlozy swoja i moze uzywac telefon do woli (jezeli jest locked na jakiejs szczegolnej sieci to przeciez mozna to w prosty sposob zmienic).

    Tak ze troche jestem zdziwiony tym co piszesz, gdyz jaka by nie byla sytuacja rozwiazanie zawsze jakies sie znajdzie. Oficjalnie, nieoficjalnie, legalnie czy po hakersku, ale nie mozna rosjan w tym wzgledzie miec za idiotow. To co dla laika jest poza jego mozliwosciami, nie znaczy ze jest prawda w kazdym przypadku! Ja mysle ze rosjanie sa w stanie dokonac ingerencji w telefonie ze tak powiem, na poczekaniu.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 16 Thumb down 0

  • wifil :

    Andrew001,

    “Mieszkam za granica Polski od wielu lat. Zgubilem telefon jeden raz, kilkakrotnie moj syn (ktoremu takze skradziono kilka telefonow). Gdy sie gubi telefon (nie na pokladzie samolotu, to przyznaje) z reguly jest wlaczony, konsekwentnie PIN w tej sytuacji nie ma znaczenia. Gdyby ktos wszedl w posiadanie telefonu ktory jest wylaczony i zabezpieczony PIN, sytuacja jest inna ale tylko w pierwszym momencie.”

    - założyłem, że telefon rzeczywiście był wyłączony tuż przed i zaraz po “wypadku” oraz że oficer używał zabezpieczenia PIN zgodnie z przeznaczeniem, tzn. nie wyłączył funkcji żądania PIN przy uruchamianiu aparatu

    “Ja mialem podobna sytuacje osobiscie – zgubilem PIN a moj chlopak zmienil karte w telefonie (chcac sie pochwalic telefonem przed kolegami). Po wlaczeniu potrzeba PIN, po prostu poszedlem do przedstawiciela sieci w ktorej byl zarejestrowany i oni zmienili mi PIN. Nie wiem jak sie sprawy maja w Polsce w tej sprawie, ale tutaj service provider ma zarejestrowany PUK.”

    - w Polsce jest podobnie, kupując kartę SIM dostajesz do niej PIN i PUK. Provider na pewno posiada kod PUK oraz kod oryginalny kod PIN przyporządkowany do każdej karty SIM – kod PIN użytkownik może zmienić znając bieżący kod PIN, lub znając kod PUK i nie znając bieżącego kodu PIN. Jak uwiarygodni swoje dane w kontakcie z operatorem sieci (poda PESEL, NIP, adres zamieszkania) być może uzyska ten kod od providera – wystarczyło mieć dokumenty oficera i podać się za niego by kod PUK uzyskać.

    Poza tym jest mozliwa ingerencja i zmiany PIN metodami hakerskimi, i tu znam przynajmniej jeden taki przypadek gdy moj wspolpracownik tego dokonal, i nie sprawilo mu to az tak wielkiego problemu. A z drugiej strony to po mojej pierwszej przygodzie z PIN, troche takze z wygodnictwa przyznaje, przestalem zabezpieczac telefon przez uzycie PIN. Takze ludzie ktorych ja znam, a sa na roznych stanowiskach nie uzywaja PIN. Jesli ktos musi sie dostac do danych na telefonie zabezpieczonym PIN, droga sie znajdzie. Jezeli komus zalezy tylko na telefonie, to ma gdzies karte, wlozy swoja i moze uzywac telefon do woli (jezeli jest locked na jakiejs szczegolnej sieci to przeciez mozna to w prosty sposob zmienic).

    - niezły haker z tego współpracownika… 3 krotne błędne wprowadzenie PINu blokuje kartę SIM – trzeba użyć kodu PUK do odblokowania. 10-cio krotne błędne wprowadzenie kodu PUK całkowicie blokuje kartę i jest ona do wyrzucenia… kolejny szczegół: nie telefon zabezpiecza się PINem, tylko dane na karcie SIM… kod zabezpieczający telefon jest czymś innym niż PIN – tego kodu faktycznie łatwo jest się pozbyć z telefonu… podobnie jak SIM-LOCKa (“jest locked na jakiejs szczegolnej sieci”) zakładanego przez providerów po to, by aparatów kupionych u nich nie wykorzystywać w innych sieciach…

    Tak ze troche jestem zdziwiony tym co piszesz, gdyz jaka by nie byla sytuacja rozwiazanie zawsze jakies sie znajdzie. Oficjalnie, nieoficjalnie, legalnie czy po hakersku, ale nie mozna rosjan w tym wzgledzie miec za idiotow. To co dla laika jest poza jego mozliwosciami, nie znaczy ze jest prawda w kazdym przypadku! Ja mysle ze rosjanie sa w stanie dokonac ingerencji w telefonie ze tak powiem, na poczekaniu.

    - jak więc widzisz, wiem co piszę… rosjanie faktycznie są nieźli w hack-owaniu, crack-owaniu itp. rzeczach… ingerencji w telefonie poprzez zmianę oprogramowania mogą dokonać jak najbardziej, jednak nie słyszałem, by poradzili sobie z zabezpieczeniem stosowanym na kartach SIM…

    Thumb up 2 Thumb down 4

  • andrew001 :

    wifil,

    Dzieki za odpowiedz, jestem pod wrazeniem! POZYTYWNIE. Ja nie jestem specjalista od telefonow i ich hackowania, mowie co bylo mi znane. Moja specjalizacja jest technika lotnicza i matematyka. W matematyce moja specjalizacja jest teoria liczb (czescia teorii liczb jest kryptografia to fakt, jednakze nie mam z tym bezposrednio do czynienia) i modelowanie matematyczne. I tu mam do czynienia z programami komputerowymi (duza czesc pisze sam) bardzo wyszukanymi technicznie. Z natury mojej pracy wyplywa jeden wniosek: nie ma, absolutnie nie ma w 100% pewnego zabezpieczenia komputerow przed hackerami. Co prawda w tej sytuacji hakerzy zawsze beda o krok do tylu za tymi co takie zabezpieczenia tworza, i cale szczescie ze tak jest! Ale, z czasem kazdy kod mozna zlamac, dlatego kody zmienia sie bardzo czesto. W przypadku telefonow ze Smolenska nikt tego kodu nie zmienial, a czasu nikt im nie ograniczyl, znajac mozliwosci pewnych oprogramowan osobiscie, ja moge sobie takie manipulacje wyobrazic BARDZO REALNIE.

    Thumb up 3 Thumb down 0

  • andrew001 :

    P.S.
    Wifil,

    Jeszcze jedna sprawa mysle ze najwazniejsza tutaj, nie wolno zapominac ze przynajmniej 19 telefonow komorkowych bylo wlaczone w czasie czy to tuz przed katastrofa czy tez po katastrofie. W zwiazku z czym jest bardzo powazne podejrzenie ze mogl to byc jeden z tych telefonow. W takiej sytuacji PIN traci znaczenie calkowicie, a osoba posiadajaca telefon moze robic co chce jako ze jest nieprawdopodobne azeby ofiary zdolaly wylaczyc telefony pozniej. Ingerencja w laptopach jest lzejsza, a jezeli byly to prywatne laptopy to mogla byc bardzo uproszczona (z brakiem jakiegokolwiek hasla wlacznie), natomiast ingerencja w kamerach jest dziecinnie prosta. Dlatego mysle ze w tych calych rozwazaniach trzeba uwzglednic te mozliwosc ze ingerencja w telefonach byla absolutnie niczym nie skrepowana.

    Thumb up 3 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters