Nikt nie widział zagrożenia

Publikacja w serwisie: 16 November 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Wizja szaleńca? Prowokacja? Czy KTOKOLWIEK to jeszcze widział??? » Widziałem ludzi we wraku, których nikt nie wydobywał » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » Nikt ich nie ratował » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Nikt nie zgłosił się do przetargu na Jaki-40 i części do Tu-154M » NIKT NIE PRZEŻYŁ » Nie podpisali? Nikt się nie zorientuje » Nikt nie zapytał o certyfikaty » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Czy nadal nikt nie dostrzega problemu?! » Nikt nie ukryje przyczyn katastrofy smoleńskiej » Prokuratura: nikt nie obrażał „Bronka” i „Donalda” » Katastrofa samolotu prezydenta. Nikt nie przeżył » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Nikt nie wie CZY i KIEDY “Prawie 200 osób pojedzie do Smoleńska po wrak tupolewa” » Przemysław Marzec: Nikt nas o niczym nie poinformował, “czekamy na lepsze czasy” » Smoleńsk: Katastrofa samolotu Tu 154. Prezydent Lech Kaczyński był na pokładzie. Nikt nie przeżył » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » W Siłach Powietrznych do CASY jest nadal wyłącznie angielska instrukcja. I nikt z tego nie robi problemu » Teorie spiskowe to bzdura. Na filmie nikt nie dobija rannych, a postacie to w rzeczywistości gałęzie drzew. (wideo) » Czy Tusk poniesienie odpowiedzialność?! » Ministrowie rządu Donalda Tuska nie dopełnili swoich obowiązków » MAK dostał koncesję na “słuszną interpretację” » To kancelaria premiera odpowiadała za bezpieczeństwo lotów VIP-owskich » MAK nie daje dokumentów – Premier Donald Tusk nie widzi powodów do podejmowania interwencji u premiera Władimira Putina w sprawie śledztwa smoleńskiego » RZĄD KŁAMAŁ PRZEZ 9 MIESIĘCY » Komisja ds. katastrofy działa bezprawnie? » Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu » Smoleńsk- Kto był organizatorem wyjazdu oraz dokonania B. Klicha i M. Janickiego. » Mam nadzieję, że Pan to odszczeka … » Zbliżenie pod bronią » BOR czekało na Siewiernym » TO BOR NIE DOPEŁNIŁ OBOWIĄZKÓW » Akt oskarżenia przeciwko gen. Pawłowi Bielawnemu, byłemu wiceszefowi Biura Ochrony Rządu » Śledczym zginął rejestrator » Rosjanie: prawda o katastrofie może być gorzka dla Polski » Za mało czasu na odpowiedź » Czy tupolew był ślepy? » Co Tusk zezna w prokuraturze? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Ani MON, ani MSWiA nie przeszkadzało, że prezydent będzie leciał do Katynia jednym samolotem ze wszystkimi najważniejszymi dowódcami Sił Zbrojnych

Jeszcze w marcu br. Bogdan Klich, minister obrony narodowej, był informowany, że do delegacji udającej się wraz z Lechem Kaczyńskim do Katynia zapraszani są najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego, i wyraził na to zgodę. W tym czasie minister Klich nie tylko planował swój udział w wyjeździe, ale też podkreślał, jakie znaczenie ma silna polska delegacja w Katyniu. “Uważam, że takie wzmocnienie polskiej delegacji podkreśla wagę obchodów i jednocześnie będzie dowodem szacunku, jakim Siły Zbrojne RP otaczają historię” – napisał minister obrony w korespondencji z szefem Kancelarii Prezydenta RP Władysławem Stasiakiem (zginął w katastrofie). Co więcej, to sekretariat MON powiadomił dowódców o wyjeździe, przekazując im zaproszenie Kancelarii Prezydenta RP z “prośbą o realizację dekretacji szefa resortu”.

Wydając zgodę na udział dowódców Sił Zbrojnych w uroczystościach w Katyniu, szef resortu obrony powinien przewidzieć, że odpowiadając na zaproszenie prezydenta RP, znajdą się z nim na jednym pokładzie. Zagrożenia nie zauważyło także czuwające nad bezpieczeństwem przebiegu wizyty Biuro Ochrony Rządu, które patrząc na rozwój przygotowań do lotu, winno interweniować u szefa MSWiA. Ten w razie powstania zagrożenia powinien poinformować prezydenta. Kiedy jednak pojawiły się zarzuty o zaniedbaniach MON w zakresie organizacji lotu i dopuszczeniu do obecności na jednym pokładzie tak wielu ważnych dla funkcjonowania państwa i wojska osób, MON tłumaczyło, że minister Klich miał świadomość, że dowódcy udadzą się do Katynia, ale ministerstwo nie posiadało informacji na temat planowanego sposobu transportu. Jak wyjaśniano, to Kancelaria Prezydenta decydowała o składzie delegacji, a ostateczna lista pasażerów została podana dopiero 9 kwietnia. Tymczasem Jacek Sasin, minister w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, zaznaczał, że podległe ministerstwu obrony Dowództwo Sił Powietrznych i 36. specpułk otrzymały listy osób z podziałem na samoloty. Ponadto już samo zaproszenie od prezydenta oznaczało, że te osoby będą towarzyszyć głowie państwa także w czasie lotu. W ocenie posła Antoniego Macierewicza (PiS), szefa zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy w Smoleńsku, szef MON nie tylko wydał polecenie dowódcom Sił Zbrojnych, by ci lecieli na uroczystości do Katynia, ale dodatkowo wywarł na nich presję przez podkreślenie, iż sam wybiera się w tę podróż. – Zgoda ministra Bogdana Klicha na udział dowódców w uroczystościach miała charakter rozkazu. Ponadto minister przez podkreślenie w swojej decyzji, że sam też wybiera się na uroczystości, wywarł presję moralną na wojskowych. Z całą pewnością szef MON podjął tu decyzję i jest on osobą, która oceniła sytuację związaną z bezpieczeństwem – stwierdził Macierewicz. Jego zdaniem, minister Klich miał świadomość, że Siły Powietrzne dysponują tylko jednym samolotem Tu-154M i że delegacja – wraz z wojskowymi – może skorzystać właśnie z tego środka transportu. Jednak, jak zauważył poseł Macierewicz, z punktu widzenia całościowego przygotowania wizyty w Katyniu, za jej bezpieczny przebieg odpowiadało Biuro Ochrony Rządu i to szef tej służby powinien złożyć w tej sprawie raport na ręce swego przełożonego, czyli szefa MSWiA. – Jeśli minister Jerzy Miller uznałby, że planowany lot zagraża bezpieczeństwu państwa, to winien on swoje uwagi skierować w stosownym piśmie do prezydenta RP, zwierzchnika Sił Zbrojnych, wskazując, iż taki kształt ekipy naraża bezpieczeństwo kraju – dodał poseł. Jak zaznaczył Macierewicz, BOR ma pełną wiedzę na każdym etapie przygotowań takiego wyjazdu i Biuro winno koordynować przedsięwzięcia związane z bezpieczeństwem poprzez kontaktowanie się ze służbami w kraju i za granicą, a także ze wszystkimi innymi organami państwa. Poseł przyznał, że skład wojskowej delegacji nie naruszał przepisów, ale jak zaznaczył, do obowiązków Biura należała analiza zagrożenia. – Za bezpieczeństwo odpowiada tu szef MSWiA jako zwierzchnik BOR i to, co się działo, nie było wynikiem braku przepisów, bo nimi nie da się opisać wszystkich zagrożeń, ale lekceważeniem bezpieczeństwa prezydenta RP i najważniejszych osób w państwie – dodał poseł. Z taką oceną nie zgadza się mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR. Jak zaznaczył, Biuro nie ma kompetencji, by udzielać podnoszonych przez posła zaleceń, wskazywać, żądać czy rozkazywać. – Pod ochroną BOR podczas tego lotu był pan prezydent i pani prezydentowa. BOR zajmowało się ochranianymi osobami i nie miało wpływu na to, kto towarzyszy prezydentowi RP podczas lotu – podkreślił mjr Aleksandrowicz. Jak ocenił, wszelkie kwestie związane z organizacją wizyty leżały w gestii Kancelarii Prezydenta RP, która zapraszała gości do udziału w uroczystościach. – My jesteśmy od tego, by przestrzegać procedur tylko i wyłącznie związanych z tym, by żadne niebezpieczne przedmioty, materiały nie znalazły się na pokładzie statku powietrznego. Wszystkich kontrolowaliśmy, sprawdzaliśmy samolot, czy jest bezpieczny, ale raz jeszcze podkreślę: BOR nie miało wpływu na to, kto został zaproszony do wspólnego lotu z prezydentem RP – dodał Aleksandrowicz.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101116&typ=po&id=po14.txt

16 listopada 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 4
tagi: , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters