Protokoły są w aktach, i są dowodem

Publikacja w serwisie: 24 November 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , ,

Z prof. Piotrem Kruszyńskim, karnistą z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Zenon Baranowski

Prokuratura wojskowa przyjęła jako wiążącą decyzję strony rosyjskiej uznającą za nieważne akta przesłuchań kontrolerów lotu ze Smoleńska, które w konsekwencji nie będą stanowiły materiału dowodowego w śledztwie smoleńskim, jak Pan to ocenia?
- Polski kodeks postępowania karnego nie przewiduje takiej możliwości, aby materiały z akt śledztwa wyłączać, unieważniać albo uznać je za niedopuszczalne. Chyba że wyraźnie złamano zakaz dowodowy. Natomiast wszelkie inne dowody zgromadzone w danej sprawie nie mogą być usunięte i muszą być brane pod uwagę.

Prokuratura powołuje się na konwencję strasburską o pomocy prawnej. Czy są tam podstawy do takiej decyzji…
- Moim zdaniem, takich podstaw nie było. Konwencja strasburska nie ma tutaj zastosowania. Śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi prokuratura rosyjska, ale odrębne postępowanie na terenie Polski prowadzi także polska prokuratura stosująca się do polskiego kodeksu postępowaniu karnego, który nie przewiduje możliwości wyłączania akt. Uważam, że to jest jakiś kardynalny błąd prokuratury.

Prokurator Ireneusz Szeląg powiedział, że te protokoły przesłuchań pozostaną w aktach, ale nie będą brane pod uwagę przy wnioskowaniu przez prokuratorów…
- To jest jakiś absurd – protokoły pozostaną w aktach, a nie będą brane pod uwagę – albo coś jest w aktach, albo tego nie ma. Ten materiał jest w aktach sprawy i musi być wzięty pod uwagę. Niech prokuratorzy go ocenią.

Czy adwokaci mogą domagać się jednak uwzględnienia tych pierwotnych zeznań jako materiału dowodowego?
- Pełnomocnicy pokrzywdzonych powinni jak najbardziej protestować przeciwko pomijaniu tego materiału dowodowego i oczywiście domagać się wzięcia tych protokołów pod uwagę. Mają do tego podstawy, ponieważ – tak jak powiedziałem – jakiekolwiek wyłącznie z akt sprawy, czy też pomijanie, niedokonywanie oceny materiałów, które znajdują się w materiałach sprawy, jest nielegalne, sprzeczne z kodeksem postępowania karnego i nie może mieć miejsca.

Pewne zamieszanie w związku z protokołami zeznań rosyjskich kontrolerów następuje praktycznie od samego początku śledztwa. Czy nie ma Pan wrażenia, że mamy tu do czynienia z pewną niedbałością lub wręcz niechlujstwem prokuratorów rosyjskich, którzy przecież doskonale znają niuanse swojej procedury i wiedzą, jak należy przesłuchiwać świadków…
- Nie chciałbym się wypowiadać na temat procedury rosyjskiej, w tym względzie nie jestem specjalistą. Ale jedno wiem – jeżeli oni byli przesłuchani, a akta zostały przekazane Polsce, to ich zawartość w całości musi być uwzględniana. Jednak ma pan rację, to na pewno świadczy o jakimś niechlujstwie prokuratury rosyjskiej, ale to nie jest, moim zdaniem, najważniejsze. Dla nas istotne jest, że to, co znajduje się w aktach sprawy, musi być materiałem dowodowym.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101124&typ=po&id=po10.txt

24 listopada 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters