Tego chłopaka nie można było wyciągnąć z symulatora

Publikacja w serwisie: 01 December 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Prokuratura: Pobicie było, ale sprawców wykryć nie można » Warzecha: Jeśli polskie uwagi są fundamentalne, to raport można wyrzucić » Nie można w Polsce przeprowadzić wyborów parlamentarnych “w cieniu rosyjskiego kłamstwa smoleńskiego” » “Jeśli naród pogodzi się z tym, że można zabijać mu prezydenta, to nie ma co mówić o własnym państwie, to już jest koniec.” » Nie można poważnie rozpatrzyć hipotezy zamachu, z góry zakładając bezsensowność zamachu » “Nie możemy zbagatelizować tego filmu” » Gazeta Wyborcza: Prokuratura nie znalazła osób, które można obarczyć odpowiedzialnością za przygotowanie wizyt premiera i prezydenta w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku » USA Today – “Żaden pilot tego by nie zrobił” » Teraz muszą udowodnić, że tego nie zrobili » Rosyjscy eksperci: Załoga samolotu Tu-154 nie zrobiła tego, co należało » RMF: Terenu katastrofy pod Smoleńskiem nie ogrodzono bo nie chciała tego Polska. Komorowski: wszystko w porządku » W Siłach Powietrznych do CASY jest nadal wyłącznie angielska instrukcja. I nikt z tego nie robi problemu » EKSPERCI BARDZO OSTRO O SŁOWACH PREZESA PIS WS. KATASTROFY: “Jarosław Kaczyński tego nie pojmie. Choćby chciał” » Prof. Andrzej Nowak: Tylko całkowite odrzucenie tego raportu, bez żadnej z nim polemiki, jest jedynym sensownym i właściwym działaniem » Może dowiemy się wreszcie, kto odpowiada za umieszczenie tych wszystkich osób w jednym samolocie?! Czy zaczniemy pytać w końcu rząd, jak do tego doszło? » Co było a nie jest… » Jak to z krzyżem było? [kalendarium] » To było wzorcowe lądowanie » Kłótni nie było – na pewno » 10 kwietnia nie było drugiego Katynia » W samolocie nie było wybuchu ani pożaru » “Nie było presji, by piloci lądowali” » 19 telefonów było aktywnych na pokładzie Tu-154 » Mistyfikacja MAK: Generała nie było w kokpicie » Katastrofa pod Smoleńskiem. To nie było lądowanie. Cz.6. » Gdzie był Sławomir Wiśniewski, kiedy go nie było » W specpułku nie było lepszego pilota na tupolewach » Oficer BOR: Nie ma pewności, że lotnisko było bezpieczne » Radio ZET: Tuż po katastrofie samolotu słychać było strzały » Jakie było wyposażenie elektroniczne maszyny prezydenkiej ? » Przy starcie z Okęcia nie było problemów z pogodą » 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch KIEROWCÓW BOR-u » Na pogrzebie pilota Tu-154 nie było nikogo z rządu Tuska » Mec. Kownacki: Gen. Błasika nie było w momencie katastrofy w kokpicie Tu-154 » Czy przejęcie władzy przez Bronisława Komorowskiego było nielegalne? » Największym błędem polskiego rządu było oddanie śledztwa MAK » Polacy potwierdzają: Nie było ingerencji w zapis czarnych skrzynek Tu-154 » “Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa” – PO czuje się obrażone » Były ostrzeżenia ze strony rosyjskiej – Lotnisko w Smoleńsku było „zaniedbane” » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Jarosław Kaczyński: Rozmawiałem z bratem 15 minut przed katastrofą. Nie było najmniejszych oznak niepokoju » “Jeśli ktokolwiek sobie wyobraża, że Polacy o tym zapomną, że da się przez odkładanie w czasie zamazać sprawę, to myślę, że zarówno ja, jak i wszyscy, którzy byli tam, w Katyniu, i czekali na Pana Prezydenta, a potem dowiadywali się o tej tragedii, nigdy do tego nie dopuścimy.” Antoni Macierewicz » Węgry: Na uroczystości odsłonięcia pomnika ofiar katastrofy pod Smoleńskiem nie było przedstawiciela ambasady, bo konsul wolała być na… wyścigach Formuły 1 » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Z Ryszardą Berezowską-Ornat, wykładowcą na Wydziale Materiałoznawstwa, Technologii i Wzornictwa Politechniki Radomskiej im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu, emerytowaną nauczycielką fizyki w Ogólnokształcącym Liceum Lotniczym w Dęblinie, wychowawczynią ppłk. Roberta Grzywny, rozmawia Marta Ziarnik

Przez kilkanaście lat związana była Pani z Ogólnokształcącym Liceum Lotniczym w Dęblinie. Jak wspomina Pani swoich uczniów – pilotów?
- Moja znajomość z wychowankami dęblińskiego liceum rozpoczęła się w 1982 roku, kiedy to rozpoczęłam pracę najpierw w Liceum Lotniczym, przekształconym później w Ogólnokształcące Liceum Lotnicze. I będąc do 1998 roku wychowawczynią pięciu klas, pięciu roczników, poznałam wielu naprawdę wartościowych młodych ludzi. Młodzieńców pełnych zapału do lotnictwa, chłopców z marzeniami o zdobyciu zawodu pilota wojskowego. Do takich ludzi należeli właśnie Robert Grzywna i Arkadiusz Protasiuk.

Jakimi byli uczniami?
- Obaj kochali latanie. I pomimo różnych trudności, które stawały im na drodze do realizacji tych marzeń, uparcie dążyli do osiągnięcia swojego celu. Pogłębiali swoją wiedzę i starali się być najlepsi w tym, co robią.

Była Pani wychowawczynią Roberta Grzywny?
- Przez cztery lata był moim wychowankiem. Był to chłopiec bardzo wesoły, towarzyski i pełen optymizmu, a tą radością starał się zarażać pozostałych. Patrząc na Roberta, nie sposób było nie zauważyć, że bardzo lubił zajęcia związane z jego przyszłym zawodem, w tym zwłaszcza skoki ze spadochronem i latanie na szybowcach. W czasie obozów szkoleniowych był bardzo aktywnym uczestnikiem i z wielką satysfakcją odbywał kolejne szkolenia, którymi żył jeszcze dużo wcześniej i później.

Wyróżniał się w jakichś dziedzinach?
- Robert nigdy nie narzekał w szkole na trudności, ale gdy się pojawiały, pokonywał je dodatkową, wytężoną pracą. Muszę powiedzieć, iż był bardzo sumiennym uczniem i że pasjonowały go zwłaszcza przedmioty zawodowe. Często po zajęciach widywałam Roberta w pracowniach technicznych, gdzie poszerzał swoją wiedzę. I robił to nie dlatego, że ktoś mu kazał, tylko sam dla siebie, by wiedzieć, jak najwięcej w materii, która go tak pasjonuje. Zawsze interesował się wszystkim, co jest związane z lataniem. Pamiętam, że w czasie wycieczki samolotowej AN-11 do Wrocławskiej Wyższej Szkoły Wojsk Zmechanizowanych Robert utknął w symulatorze i nie mogłam go wprost z niego wyciągnąć, tak był tym zafascynowany. Podobnie było wszędzie, gdzie tylko mógł się zapoznać z nowinkami technicznymi. Wszystkiego musiał sam dotknąć, sprawdzić i poznać mechanizm. Do dziś wspominam te chwile z rozrzewnieniem.

Nauczyciele, z którymi wcześniej rozmawialiśmy, podkreślali, że Robert Grzywna był bardzo lubiany przez kolegów…
- Tak, Robert był bardzo lubiany przez swoich kolegów. Także z tego względu, że – jak już mówiłam – był bardzo radosnym młodzieńcem. Często też organizował różne imprezy towarzyskie w klasie, podczas których starał się związać ze sobą grupę. A ponieważ był muzykalny, często z zespołem zabawiał kolegów także w ten sposób. Był też współautorem części artystycznej studniówki, która okazała się – zarówno wśród kolegów, jak i nauczycieli – wielkim sukcesem.
W czasie nauki w OLL pomiędzy chłopcami zawiązywały się silne więzy przyjaźni, które przetrwały mimo rozstania z liceum i dokonywanymi przez tych chłopców różnymi wyborami dalszej drogi życia. Wiem, że Robert z wieloma kolegami utrzymywał znajomość już po zakończeniu liceum. Z częścią z nich kontynuował też naukę w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.
Robert czasami odwiedzał mnie po ukończeniu liceum, ale te kontakty były już raczej sporadyczne, gdyż choć dalej studiował w Dęblinie, to jednak miał naprawdę bardzo dużo zajęć. Był to też okres jego pierwszej miłości i cały wolny czas poświęcał swojej dziewczynie. Kiedy jednak znalazł wolną chwilę pomiędzy nauką a obowiązkami, przychodził choć na chwilę do szkoły porozmawiać ze swoimi byłymi nauczycielami i młodszymi kolegami. Nasze drogi rozeszły się po ukończeniu przez Roberta WSOSP, gdyż później się wyprowadził. Nadal jednak miałam o nim informacje od jego kolegów z klasy, z którymi miałam jeszcze kontakt.

Zauważyła Pani kiedykolwiek u ppłk. Grzywny symptomy ryzykownych zachowań?
- Absolutnie nigdy! Znałam bardzo dobrze Roberta i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by przy jego charakterze i temperamencie stawiać mu takie zarzuty. Co prawda mówi się, że ludzie się zmieniają, ale nie aż w takim stopniu. Nikt nie staje się lekkomyślny w dorosłym wieku, jeśli takim nie był w młodości. Robert był zbyt dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem. Odpowiadał nie tylko za siebie, ale i za pozostałych. Na pewno później był jeszcze bardziej odpowiedzialny niż za młodzieńczych lat, zwłaszcza że miał kochającą rodzinę.

Pani zdaniem ci piloci, Protasiuk i Grzywna, mogli popełnić tak podstawowe błędy jak np. lekceważenie sygnałów m.in. TAWS?
- Niemożliwe. Przy ich spokoju i opanowaniu oraz ustawicznym dokształcaniu i praktyce w lotnictwie piloci nie popełniają tak podstawowych błędów. Znali przecież ten samolot i jego możliwości bardzo dobrze. Potrafili więc trafnie ocenić sytuację i wysyłane im sygnały. Jeśli zarzuca się im brawurę i nieodpowiedzialność, to dla mnie jest to co najmniej dziwne. Trzeba lekkoducha, człowieka nieodpowiedzialnego i z niewielkim stażem w lataniu, ażeby popełnić tak podstawowe błędy. A żadne z powyższych nie odnosiło się do Arka i Roberta.

Może zaryzykowali z obawy np. przed konsekwencjami odmowy lądowania, do czego doszło w przypadku lotu do Gruzji z 2008 roku?
- Nie sądzę. Obaj piloci byli bardzo rzetelni, skrupulatni i perfekcyjni w wykonywaniu swoich obowiązków służbowych. Nie ryzykowaliby ze względu na konsekwencje, które mogły wyniknąć z niesubordynacji i niewypełnienia rozkazu przełożonego. I tego przykład Arkadiusz już wcześniej dał.

Jak odbiera Pani sytuację, w której od pierwszych chwil po katastrofie odpowiedzialnością za nią obarczono właśnie załogę?
- Obie strony, czyli zarówno Rosja, jak i poszczególne media, mają w tej nagonce jakieś cele. W lotnictwie zawsze mówiło się, że najłatwiej jest zrzucić winę na pilotów. A przecież nie na ułatwieniu sądowi i prokuraturze pracy polega wyjaśnienie tej katastrofy, ale na rzetelnie przeprowadzonym śledztwie. Podając tego typu informacje, jakie pojawiają się od miesięcy na temat naszych pilotów, idzie się na łatwiznę. Najłatwiej jest zrzucić winę na tych, którzy nie mogą się już sami bronić. Ale czy tak powinno być prowadzone wyjaśnienie tej tragedii?!

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101201&typ=po&id=po42.txt

01 grudnia 2010

Oceń artykuł:
(4.71)
głosów: 7
tagi: ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters