Nie ma fotografii z sekcji?

Publikacja w serwisie: 09 December 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , ,

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nadal nie wie, czy Rosjanie przekazali wszystkie akta z sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Powód? Są one nadal tłumaczone. Nie ma też pewności, że Rosjanie posiadają dokumentację fotograficzną sekcji zwłok. Pełnomocnicy przypuszczają, że może jej w ogóle nie być, skoro do tej pory nie trafiła do Polski.

Wiadomo, że rosyjscy śledczy sporządzili aż 320 opinii medycznych. Dlaczego tak dużo? Rosjanie poddawali sekcji zwłok każdy fragment ciała odnaleziony na miejscu katastrofy – tłumaczył wcześniej płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Fot. M.Borawski

Materiały z oględzin i sekcji zwłok były przekazywane z Rosji w dwóch transzach, w październiku i listopadzie. W sumie do Polski trafiło kilkanaście tomów. Ale czy akta te zawierają wszystkie ekspertyzy? Prokuratura wciąż tego nie wie. – Nie znamy jeszcze odpowiedzi na to pytanie, akta nadal są tłumaczone – wyjaśnia kpt. Marcin Maksjan z prokuratury.
Wyjaśniając wcześniejsze doniesienia o braku rozeznania, które opinie dotyczą konkretnych ofiar tragedii, prokurator powiedział, że wynikały one z procedury przyjętej przez Rosjan. – Rosjanie nadawali numer, polscy prokuratorzy musieli przyporządkować je do konkretnej osoby – mówi Maksjan. – Zidentyfikowane są wszystkie osoby – podkreśla.
Nadal nie wiadomo także, czy prokuratura rosyjska posiada dokumentację fotograficzną z przeprowadzonych czynności sekcyjnych. Poza fotografiami z sekcji prezydenta inne materiały tego typu nie trafiły do wojskowej prokuratury. – Bez nich wartość innych dokumentów dotyczących identyfikacji ciał jest co najmniej ograniczona – zwraca uwagę pełnomocnik kilku rodzin ofiar tragedii mecenas Bartosz Kownacki.
Na spotkaniu z rodzinami prokuratorzy prowadzący śledztwo podkreślali, że biorąc pod uwagę wymogi proceduralne i okoliczności sprawy, taka dokumentacja powinna być sporządzana. Co więcej, sekcje powinny być filmowane. Ale wiemy na pewno, że sekcja prezydenta Lecha Kaczyńskiego przeprowadzona w nocy z 10 na 11 kwietnia w zakładzie medycyny sądowej na obrzeżach Smoleńska nie była w ten sposób udokumentowana. Prokuratorzy podkreślają, iż nie wyobrażają sobie, aby fotografie te nie trafiły do Polski. Ale pełnomocnicy rodzin ofiar powątpiewają, czy taki materiał w ogóle istnieje.
- Mogą być podejrzenia, że fotografii nie ma – ocenia Kowanacki, dodając, że rodzą się takie wątpliwości, bo do tej pory ta dokumentacja nie trafiła do Polski, skoro większość akt sekcyjny została już przekazana.
Mecenas Kownacki jest natomiast zadowolony z faktu uzyskania, aż po 8 miesiącach, protokołów z zamknięcia trumien, które były sporządzane przez konsula z ambasady polskiej w Moskwie. – Pozostaje jednak pytanie, dlaczego tak późno? – zastanawia się adwokat. Wcześniej pytany o to prokurator Ireneusz Szeląg informował, że procedura nie zna tego typu dokumentów. Kownacki podkreśla, że protokoły te będą miały istotne znaczenie m.in. przy rozpatrywaniu wniosków rodzin o ekshumacje.

Zenon Baranowski
Czwartek, 9 grudnia 2010

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101209&typ=po&id=po01.txt

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters