Prokuratura przesłuchuje rodziny

Publikacja w serwisie: 09 December 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rodziny wystąpią o dane z rejestratorów » Prokuratura: Nie rezygnujemy z przesłuchań kontrolerów » RODZINY OFIAR POZNAJĄ AKTA SMOLEŃSKIEGO ŚLEDZTWA? » Jak spacyfikować rodziny smoleńskie » Rodziny pokrzywdzone dwa razy » Rodziny ofiar w miejscu katastrofy » Spotkanie zakończone. Rodziny zadowolone » Polonia: Nie tak traktuje się rodziny ofiar » Pogrzeb na Wawelu. “To nie był pomysł rodziny” » Rodziny ofiar chcą poznać prawdę » Buzek odsyła rodziny smoleńskie do psychiatry » Rosjanie zmuszają rodziny Ofiar do składania zeznań? » Czy Donald Tusk przeprosi rodziny ofiar Tragedii Smoleńskiej? » “Rodziny ofiar katastrofy 10 kwietnia nie poznają wcześniej raportu Millera” » Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej oburzone skandalicznymi słowami Grasia i Tuska » KARA ZA PRZECIEK? Rodziny ofiar katastrofy nie będą już mogły kopiować akt śledztwa » TVP1 – „Bronisław Wildstein przedstawia” – rodziny ofiar o śledztwie; prof. Andriej Iłłarionow » Lista pokrzywdzonych w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej liczy ok. 160 osób i instytucji – Rodziny ofiar proszą o spotkanie z komisją Millera » Prokuratura nie ufa adwokatom ?! » Prokuratura Polska czy Kolonialna? » Prokuratura dopasuje się do wersji MAK? » Prokuratura przesłucha Kaczyńskiego » Prokuratura zbyt bierna » Prokuratura nie wie, co zleciła Rosjanom » Prokuratura: Tu-154M był prawidłowo wyważony » Prokuratura nie sprawdziła, czy doszło do wybuchu? » Prokuratura powoła zespół biegłych » Prokuratura ustala plan z Kremlem » Prokuratura: brak dowodów na naciski » PROKURATURA ZAKNEBLUJE DZIENNIKARZY WS. SMOLEŃSKA? » Prokuratura zamiata sprawę pod dywan » Prokuratura wojskowa: Nie wykluczyliśmy zamachu » Prokuratura: 4 wersje przyczyn katastrofy » Prokuratura zajęła się Janickim. Wreszcie! » Prokuratura wojskowa ukrywa dowody » PROKURATURA ZAJMIE SIĘ NISZCZENIEM TU-154 PRZEZ ROSJAN » Rosyjska prokuratura wzywa. Polacy się boją » Prokuratura uznała, że wystarczy to, co robią Rosjanie » Rozbieżności w zeznaniach, prokuratura wezwie szefa BOR? » Brytyjski wywiad bardziej zainteresowany niż prokuratura » Prokuratura powinna wnioskować o przesłuchanie Putina » Prokuratura: nikt nie obrażał „Bronka” i „Donalda” » Prokuratura zajmie się sprawą niszczenia wraku Tu-154M » Polska prokuratura bezradna wobec dyktatu Rosjan » Prokuratura: Pobicie było, ale sprawców wykryć nie można » Prokuratura przesłucha pracowników Instytutu Ekspertyz Sądowych » Prokuratura ujawniła cztery badane wersje katastrofy » Prokuratura bada okoliczności pochówku Lecha Kaczyńskiego » Prokuratura dostała “nowe” zdjęcia z lotniska w Smoleńsku » Prokuratura wojskowa nadal nie ma kompletu materiałów sekcyjno-medycznych » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Negatywne skutki wycieku kilkudziesięciu tomów akt ze śledztwa smoleńskiego do tygodnika “Wprost” najbardziej odczuwają rodziny ofiar

Otrzymaliśmy wezwanie z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, by stawić się na przesłuchanie w sprawie wycieku z akt śledztwa dotyczącego katastrofy rządowego tupolewa na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj. My jednak nie mamy często dostępu do tych informacji, jakie ujawnia prasa. Dlatego uważamy, że przesłuchiwanie rodzin ofiar katastrofy w tej sprawie jest bezpodstawne – mówią bliscy ofiar.
Jak poinformowała “Nasz Dziennik” Prokuratura Okręgowa w Warszawie, przesłuchania w sprawie przecieku akt toczą się na podstawie rozdziału 21 kodeksu postępowania karnego dotyczącego przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. W sumie w sprawie przecieków w prokuraturze toczy się blisko 10 postępowań. Prokuratura nie wyjaśnia nam, ile osób, w tym ilu członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej zostało dotąd przesłuchanych.

fot. M. Borawski

- Prokuratura musi zbadać, skąd wyciek nastąpił – usłyszeliśmy wczoraj w prokuraturze. Sprawą przesłuchań są zbulwersowani zarówno pełnomocnicy, jak i same rodziny. Prokuratura okręgowa nie potrafiła nam wczoraj odpowiedzieć, czy są lub będą przesłuchiwani także prokuratorzy wojskowi, którzy mają dostęp do akt śledztwa. Informacji takich nie udzieliła nam również Naczelna Prokuratura Wojskowa. Zdaniem mecenasów rodzin, powinni oni być także przesłuchani z racji tego, że przecieki następują z akt, które znajdują się w dyspozycji śledczych. – Dotyczy to też całej administracji prokuratorskiej – podkreśla mec. Kownacki. Z relacji rodzin ofiar wynika, że to płk Ireneusz Szeląg na ostatnim spotkaniu z rodzinami 2 grudnia zobowiązał się do sprawdzenia źródeł przecieków także w prokuraturze wojskowej. Dopytywana o to NPW milczy. – Otrzymaliśmy wezwanie z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, by stawić się na przesłuchanie w sprawie wycieku z akt, które zostały udostępnione opinii publicznej. My jednak nie mamy często dostępu do tych informacji, do jakich dociera prasa. Dlatego uważamy, że przesłuchiwanie rodzin ofiar katastrofy w tej sprawie jest bezpodstawne – mówią rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. – Zabroniono nam kopiowania akt, rodziny są przesłuchiwane na okoliczność przecieków prasowych. Nęka się tragicznie doświadczone przez los rodziny zupełnie bezpodstawnie. Jednocześnie zapewnia się nas i opinię publiczną przez cały czas, że prokuraturze zależy na dobrej współpracy z nami. Nie wiem doprawdy, jak można nazwać tę współpracę, jeśli odmawia się nam możliwości kopiowania czy fotografowania akt. Ja osobiście chciałabym skopiować zapisy czarnej skrzynki. Nie umożliwia mi się tego, chociaż nie miałam dostępu do akt. Więc co mam zrobić, spisywać to wszystko? – pyta Beata Gosiewska, żona posła PiS Przemysława Gosiewskiego. – Dlatego właśnie udaliśmy się do Brukseli, by jeszcze raz podkreślić, że wobec takiej postawy i polskiego rządu, i polskich prokuratorów konieczne jest powołanie międzynarodowej komisji, która zajęłaby się wyjaśnianiem sprawy katastrofy smoleńskiej – dodaje wdowa. Zakaz wykonywania fotokopii zaczął obowiązywać po publikacji tygodnika “Wprost”, który chwalił się pozyskaniem kilkudziesięciu tomów akt śledztwa smoleńskiego. Tuż po tej publikacji Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie informowała, że wyłączy materiały z prowadzonego przez siebie śledztwa w celu przeprowadzenia postępowania w sprawie przecieku. Prokuratorzy stwierdzili m.in., że dziennikarze tygodnika weszli bezprawnie w posiadanie kopii akt śledztwa, a ich fragmenty zacytowali bez zgody prokuratora prowadzącego postępowanie. Prokuratura powołała się na art. 241 kodeksu karnego, zgodnie z którym rozpowszechnianie bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego jest czynem zagrożonym karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Prokuratura wprowadziła też pewne ograniczenia w korzystaniu z akt. Nie można ich ani kserować, ani wykonywać ich fotokopii. “Opublikowanie niezweryfikowanych jednoznacznie, wybranych ustaleń śledztwa nie tylko w sposób negatywny rzutuje na jego bieg, czy też dezinformuje opinię publiczną, ale może być także rozpatrywane przez pryzmat naruszenia praw pokrzywdzonych – dóbr osobistych rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej” – zaznaczyli w specjalnym komunikacie prokuratorzy. Negatywne skutki wycieku akt najbardziej odczuwają rodziny i ich pełnomocnicy. Jak zaznacza mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin smoleńskich, publikacja tajnych lub nierzetelnych danych naraża najbardziej zainteresowane osoby w sprawie – czyli członków rodzin ofiar katastrofy. – Rodziny mają wgląd często tylko do części materiałów. Ale prokuratura, działając z urzędu, musi sprawdzić, skąd wyciek nastąpił, mimo że osoba, która widziała akta, nie musiała z nich korzystać. Teraz osoba pracująca, mieszkająca daleko poza Warszawą, która chce zapoznać się z aktami śledztwa, jest narażona na konieczność przyjazdu do stolicy. Przewertowanie akt nie zajmuje paru minut, często wymaga kilku dni. Utrudniony dostęp do akt mamy także my, pełnomocnicy rodzin. Od lipca tego roku była już możliwość robienia fotokopii, teraz zostało to zablokowane. Prawdą jest, że obowiązkiem dziennikarza jest informować społeczeństwo. Zastanawia mnie natomiast, dlaczego zrobiono to w tak nierzetelny sposób. Teraz dostęp do akt został ograniczony ludziom, którzy mają prawo wiedzieć, na jakim etapie jest śledztwo. Konsekwencje tego były łatwe do przywidzenia. Dlatego skłaniam się ku hipotezie, że mógł to być sabotaż ze strony tego tygodnika – mówi mec. Rogalski. Jak zaznacza, zakaz wykonywania ksero i fotokopii spowoduje kolejki rodzin przed prokuraturą i utrudni składanie kolejnych wniosków dowodowych. – Publiczne zakomunikowanie, iż dziennikarze uzyskali fotokopię praktycznie wszystkich akt śledztwa, jest dla mnie wstrząsające. Robienie fotokopii z akt postępowania karnego w znakomity sposób ułatwiało pracę pełnomocnikom i pozwalało, aby rodziny mieszkające w różnych częściach Polski mogły na bieżąco zapoznawać się z tymi aktami – ocenia mec. Bartosz Kownacki. Jego zdaniem, śledczy powinni zajmować się raczej prowadzeniem śledztw istotnych dla wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej niż przesłuchiwaniem rodzin ofiar. Zwłaszcza że informacje, jakie pojawiają się w prasie, są często nierzetelne, wyrywkowe i jako takie nie są niebezpieczne dla śledztwa. – Jako takie oceniam m.in. informacje tygodnika “Wprost” dotyczące gen. Andrzeja Błasika i jego rzekomej obecności w kabinie pilotów. Teza ta została sformułowana na podstawie bardzo wątłego materiału dowodowego. Poza tym w mojej ocenie, nie został tu naruszony interes śledztwa. O jego naruszeniu mówi się, gdy na przykład wyciek ułatwił podejrzanemu o popełnienie przestępstwa zacieranie śladów. W tym wypadku nie miało to miejsca – mówi mec. Kownacki.
Anna Ambroziak
Czwartek, 9 grudnia 2010

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101209&typ=po&id=po09.txt

Oceń artykuł:
(3.00)
głosów: 2
tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters