W katalogu Maksymienkowa były szczątki z lampasami

Publikacja w serwisie: 20 December 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Były dowódca Tu-154 o naciskach przed Tbilisi » Szczątki mieszają się ze śmieciami » Kolejne szczątki odnalezione » Tam wciąż są ludzkie szczątki » Archeolodzy znaleźli ludzkie szczątki? » Szczątki tupolewa wrócą do Polski » Był głuchy stuk, płomień i roztrzaskane szczątki » Znaleziono szczątki ofiar w miejscu katastrofy w Smoleńsku » Szczątki znalezione w zalewie należą do Eugeniusza Wróbla » Archeolodzy znaleźli prawdopodobnie szczątki ofiar i elementy maszyny » Archeolodzy odnaleźli w Smoleńsku szczątki ofiar katastrofy Tu-154M » Były zaniedbania, mogą być zarzuty » Mielismy próbkę kiedy były 2 Kaczory NA RAZ. » Po jaki grom były te powielacze? – Eunuchy III RP » Były trzy telefony satelitarne. Nie mamy żadnego » Były szef ABW – Moskwa dogra własne oprogramowanie » Były doradca Putina w parlamentarnym zespole smoleńskim » Lista osób, które były na pokładzie rządowego Tu-154 » Samoloty Embrayer były już gotowe w połowie 2009 roku » Gazowe interesy Putina załatwiane były z polskim premierem … » Czy przedmioty należące do funkcjonariuszy BOR były objęte immunitetem dyplomatycznym » Były generał KGB w BBN. Stanisław Koziej: temat Smoleńska sam wypłynie » Przyczyną katastrofy były “dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie o brzozę » Nie mechaniczne uderzenie, a wybuchy były przyczyną zniszczenia tupolewa » Były ostrzeżenia ze strony rosyjskiej – Lotnisko w Smoleńsku było „zaniedbane” » Wyszły od Tuska, nie były u prezydenta – premier obrażał część osób » Były rzecznik MSWiA – “czas tej formacji o sowieckim rodowodzie minął” » Były szef kontrwywiadu wojskowego chce „przeprowadzenia dowodu z kompletnych billingów z 10 i 11 kwietnia 2010 r.” » Były ambasador nie pamięta w jaki sposób rzeczy osobiste Tomasza Merty znalazły się w jego gabinecie » Były agent GRU, obecnie pisarz i badacz historii ZSRR, Wiktor Suworow: Rosja jest zdolna do “politycznego morderstwa”… » Dowody przeczą tezie o naciskach » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Doktor Maksymienkow, szef zespołu, który przeprowadzał sekcję zwłok prezydenta Lecha Kaczyńskiego, opowiadał o dziwnym zachowaniu prokuratora Krzysztofa Parulskiego. Z jego relacji wynikało, że generał postępował tak, jakby nie wiedział, co się wokół niego dzieje

Z Markiem Borawskim, fotoreporterem “Naszego Dziennika”, który był świadkiem rozmowy z dr. Michaiłem Maksymienkowem i który widział katalog zdjęć sekcyjnych ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Anna Ambroziak
Jako jedyny polski fotoreporter był Pan świadkiem rozmowy “Naszego Dziennika” z dr. Michaiłem Maksymienkowem, widział Pan zdjęcia sekcyjne. “Gazeta Wyborcza” (która nie miała dostępu do katalogu dr. Maksymienkowa) “ustaliła”, że nie może być żadnych wątpliwości co do identyfikacji ciała pana prezydenta, bo nie było przy nim fragmentów innych ciał.

Fot. M.Borawski

- Nigdy nie zapomnę tego dnia i wizyty w smoleńskim zakładzie ekspertyz sądowych. Tak, byłem świadkiem rozmowy “Naszego Dziennika” z dr. Maksymienkowem, widziałem katalog wstrząsających zdjęć sekcyjnych. Rzeczywiście, ciało prezydenta było w bardzo złym stanie. Ale widać było wyraźnie, że na stole sekcyjnym była noga w lampasie generalskim. Być może oni tego wcześniej nie widzieli, ale kiedy te szczątki obmyto, opłukano, okazało się, że jest tam lampas, a raczej to, co z niego zostało.
Miał Pan problemy z identyfikacją ciała?
- Na zdjęciach widać było oderwaną rękę i nogę. Ale były też zdjęcia, na których tych elementów nie było widać. Jeśli chodzi o twarz – nie opisałbym jej jako zmiażdżonej (jak to określiła “GW”), ale raczej jako rozbitą. To chodziło o część twarzy. Doktor Maksymienkow pokazał nam w sumie kilkanaście zdjęć.
Różniły się czymś istotnym?
- Były zdjęcia ciała jeszcze brudnego, więc chyba zrobione zaraz po przyniesieniu z miejsca katastrofy. Były też zdjęcia, które wykonano po obmyciu ciała. Widać było zbliżenia blizn. Widziałem też zdjęcie ciała w krawacie i bez krawatu…
Nagie ciało tylko w krawacie. To było dla mnie bardzo upokarzające. Miałem wrażenie, że sposób potraktowania ciała prezydenta był też jakąś formą upokorzenia całego państwa polskiego. Nie sposób było nie odnieść dokładnie takiego wrażenia.
W jakiej atmosferze przebiegała rozmowa?
- Określiłbym ją jako dobrą. Cała nasza wizyta trwała około pół godziny. Lekarz spytał, z jakiego dziennika jesteśmy. Przedstawiliśmy się, że z Polski, z “Naszego Dziennika”. I zgodził się na rozmowę. Powiedział, że jesteśmy jedynymi dziennikarzami, z którymi rozmawia na temat katastrofy.
Od kogo wyszła inicjatywa obejrzenia tych zdjęć?
- Z tego co pamiętam, lekarz sam nam to zaproponował. Nie chcieliśmy się narzucać. To była absolutnie wyjątkowa i delikatna sytuacja. Przywołał nas do swojego komputera, na którym miał zapisany katalog sekcyjny. Zakazał tylko robienia zdjęć, pokazując na mój aparat i czyniąc wyraźny gest zakazu. Rozmawiał z nami bardzo życzliwie, odpowiadał na pytania, tłumaczył, na czym polegała jego rola w nocy z 10 na 11 kwietnia, opowiadał o dziwnym zachowaniu prokuratora Parulskiego. Z jego relacji wynikało, że generał Parulski zachowywał się tak, jakby nie wiedział, co się wokół niego dzieje.
Wyszliśmy z tego morgu przygnębieni, ciężko było się otrząsnąć po tym, co zobaczyłem. I samo to miejsce, obskurny barak na obrzeżach Smoleńska… Nie rozumiem, jak strona polska mogła się zgodzić na sekcję ciała prezydenta w takich makabrycznych warunkach.
Dziękuję za rozmowę.
20 grudnia 2010r

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101220&typ=po&id=po22.txt

Oceń artykuł:
(4.89)
głosów: 18
tagi: , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters