Jak oficer polityczny stał się ekspertem

Publikacja w serwisie: 03 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi:

Firma Tomasza Białoszewskiego, udzielającego się jako ekspert w sprawie katastrofy smoleńskiej, dostaje zlecenia z MON

Współautor książki “Ostatni lot” dziennikarz Tomasz Białoszewski nie ma żadnych podstaw do tego, by uważać się za eksperta od spraw lotniczych, za jakiego chce uchodzić w mediach. Jego kontakt z dziedziną lotnictwa ogranicza się praktycznie do cyklu programów o charakterze historycznym pt. “Na Skrzydłach Ikara” i bycia, jak sam podkreśla, miłośnikiem lotnictwa.

Białoszewski po katastrofie w Smoleńsku nader chętnie udziela się mediach jako ekspert lotniczy. W Polskim Radiu powiedział m.in., że gen. Błasik mógł wywoływać “dodatkowe emocje” u załogi rządowego samolotu. W TVN 24 nazywany publicystą lotniczym mówił, że to pilot odgrywa decydującą rolę. W “Polsce Zbrojnej” napisał artykuł “Smoleńska droga podejścia”. Zwieńczeniem jego działalności w tym względzie była wydana ostatnio wespół z płk. Robertem Latkowskim książka “Ostatni lot”.
W okresie PRL Białoszewski swoją karierę związał z wojskiem. W latach 80. był kierownikiem klubu żołnierskiego w Wyższej Oficerskiej Szkole Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Po ukończeniu zaocznie 2-letniej szkoły pedagogicznej w Poznaniu został awansowany ze stopnia chorążego na podporucznika. Został wówczas oficerem politycznym w szkole radiotechnicznej, bynajmniej nie zajmując się sprawami techniki wojskowej.
Przejawem jego działalności na niwie kulturalnej było prowadzenie Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Dalszą karierę związał z telewizją. W 1988 r., będąc już kapitanem, trafia do Naczelnej Redakcji Programów Wojskowych w Warszawie. Przez dziennikarzy telewizyjnych jest kojarzony z tematami wojskowymi. – Należał do redakcji wojskowej – mówi redaktor Wojciech Reszczyński. – Był i jest związany z wojskiem – ocenia.
W 1990 r. w ramach ogólnopolskiego konkursu został prezenterem telewizyjnym. W okresie 1990-1993 prowadził niektóre wydania dzienników telewizyjnych. Zajmował się też publicystyką, głównie o charakterze wojskowym i historyczno-wojennym. Prowadził również program “Kawa czy herbata”, a nawet relacjonował pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Z redakcji odszedł w 1994 roku.
W 1995 r. założył firmę TBB Zbigniew Tomasz Białoszewski zajmującą się doradztwem medialnym i reklamą. Zachęcając do skorzystania z jej usług, podkreśla, że “legitymuje się dużym doświadczeniem w zakresie analizy sytuacji medialnych – w tym kryzysowych, promocji podmiotów objętych medialną opieką, oraz przekazywania swej wiedzy w formie szkoleń”. Firma chwali się obsługiwaniem wielu podmiotów, m.in. resortów zdrowia i obrony narodowej, a także zaplanowaniem i realizacją kilkunastu kampanii wyborczych posłów i senatorów oraz kandydatów do władz samorządowych. A kwestie lotnicze?
Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110103&typ=po&id=po21.txt

3 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi:

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • andrew001 :

    Oszust i manipulator na uslugach zbrodniarzy

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters