Przy starcie z Okęcia nie było problemów z pogodą

Publikacja w serwisie: 03 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Pogoda załamała się już po lądowaniu » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Mistyfikacja MAK: Generała nie było w kokpicie » [Kłamstwa MAK] MAK kręcił nawet przy polisach » “Wykluczamy zamach przy użyciu broni konwencjonalnej” » KREATYWNE ŚLEDZTWO MAK, CZYLI ROSYJSKIE FAŁSZERSTWO PRZY STENOGRAMACH » Premier i ministrowie pełnili wartę przy trumnie prezydenta » To Rosjanie zbadają czarne skrzynki tupolewa, przy udziale Polaków » Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej FR kontynuuje szopkę pojednania » Polska prokuratura pyta Rosjan, kto pracował przy oświetleniu lotniska » Mec. Kownacki: Gen. Błasika nie było w momencie katastrofy w kokpicie Tu-154 » Apelujemy o wsparcie rzecznika Solidarnych2010 i stawienie się dzisiaj o godzinie 16.00 w III Oddziale Terenowym Straży Miejskiej przy ul. Przemyskiej 18 » Co było a nie jest… » Jak to z krzyżem było? [kalendarium] » To było wzorcowe lądowanie » Kłótni nie było – na pewno » 10 kwietnia nie było drugiego Katynia » Katastrofa pod Smoleńskiem. To nie było lądowanie. Cz.6. » 19 telefonów było aktywnych na pokładzie Tu-154 » “Nie było presji, by piloci lądowali” » W samolocie nie było wybuchu ani pożaru » W specpułku nie było lepszego pilota na tupolewach » Oficer BOR: Nie ma pewności, że lotnisko było bezpieczne » Gdzie był Sławomir Wiśniewski, kiedy go nie było » Prokuratura: Pobicie było, ale sprawców wykryć nie można » Radio ZET: Tuż po katastrofie samolotu słychać było strzały » Tego chłopaka nie można było wyciągnąć z symulatora » Jakie było wyposażenie elektroniczne maszyny prezydenkiej ? » 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch KIEROWCÓW BOR-u » Na pogrzebie pilota Tu-154 nie było nikogo z rządu Tuska » Największym błędem polskiego rządu było oddanie śledztwa MAK » Czy przejęcie władzy przez Bronisława Komorowskiego było nielegalne? » Polacy potwierdzają: Nie było ingerencji w zapis czarnych skrzynek Tu-154 » “Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa” – PO czuje się obrażone » Były ostrzeżenia ze strony rosyjskiej – Lotnisko w Smoleńsku było „zaniedbane” » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Jarosław Kaczyński: Rozmawiałem z bratem 15 minut przed katastrofą. Nie było najmniejszych oznak niepokoju » Węgry: Na uroczystości odsłonięcia pomnika ofiar katastrofy pod Smoleńskiem nie było przedstawiciela ambasady, bo konsul wolała być na… wyścigach Formuły 1 » Czas na zegarku generała Błasika zatrzymał się na godz. 8:38 » Nie ma dowodów na obecność w kokpicie » Są nagrania z monitoringu: Przed startem widzialność 3 tys. metrów » Czy leci z nami “szturman” » Generał Błasik nigdy nie pchał się do kokpitu » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Generał Błasik zawsze uczulał mnie na warunki bezpieczeństwa wykonywania lotów. Były przypadki, że decydowałem o niewykonaniu zadania ze względu na pogodę, i dowódca Sił Powietrznych zawsze respektował moją decyzję

Z płk. Andrzejem Kołodziejem, byłym Szefem Oddziału Transportu Lotniczego Szefostwa Wojsk Lotniczych Dowództwa Sił Powietrznych, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Edmund Klich, Stefan Gruszczyk, Robert Latkowski, Piotr Łukaszewicz reaktywowali ostatnio wątek rzekomego sprawstwa kierowniczego gen. Błasika w kontekście katastrofy smoleńskiej poprzez naciski na pilotów.
- Latałem z dowódcą [gen. Andrzejem Błasikiem - przyp. red.] i naprawdę nigdy nie zdarzyło się, by kiedykolwiek naciskał na mnie na wykonanie lotu poniżej minimalnych warunków. Pilot świadomie wykonujący zadanie z takimi osobami na pokładzie, jakie były 10 kwietnia w Tu-154M, bezwarunkowo powinien przestrzegać procedur. To dowódca załogi podejmuje decyzję ostateczną o starcie, o wykonaniu lotu i lądowaniu.

Mamy jednak wysyp spekulacji, że to gen. Błasik wymusił na mjr. Protasiuku start z Okęcia, bo ponoć ten z braku danych meteo odmówił wykonania lotu. A Edmund Klich dodaje, że przed startem było już wiadomo, że w Smoleńsku są złe warunki do lądowania i samolot nie powinien opuszczać Okęcia.
- Mam wątpliwości, czy były naciski na dowódcę statku powietrznego na wykonanie lotu do Smoleńska. Z własnego doświadczenia mogę przytoczyć fakt, że w ubiegłym roku miałem lecieć bryzą do Krakowa po dowódcę. Był wtedy jednak bardzo silny wiatr, który w Europie – jak było widać na materiałach filmowych – mógł doprowadzić do katastrofy. Lot miałem planowany na godz. 9.00 rano, co godzinę do godz. 13.00 prowadziłem z załogą analizę pogody, siłę wiatrów i rozważaliśmy możliwość bezpiecznego wykonania zadania. Ja na Okęciu, a dowódca w Krakowie. Przez cały czas byłem w kontakcie telefonicznym z panem gen. Błasikiem, który w Krakowie analizował pogodę. Około godz. 13.00 podjąłem ostateczną decyzję, że lot nie dojdzie do skutku ze względu na warunki bezpieczeństwa.

Jak zareagował generał Błasik?
- Dowódca z powagą przyjął decyzję, z jego strony nie spotkała mnie żadna uwaga ani sugestia, że nie wykonałem tego zadania. Następny przykład. Również w ubiegłym roku wykonywałem zadanie w ramach NATO, które miałem realizować z Poznania. Lecąc na lotnisko Poznań, dostałem informację, że następuje oblodzenie pasa, wylądowałem więc na lotnisku zapasowym w Bydgoszczy. Następnego dnia zrealizowałem zadanie. Kiedy spotkałem dowódcę kilka dni po wykonaniu zadania, zameldowałem mu, że wykonałem je z innego lotniska niż to było wcześniej planowane ze względu na warunki pogodowe. Dowódca przypomniał mi regulamin lotów, czego nie musiał robić, i powiedział, że ostateczną decyzję podejmuje dowódca statku powietrznego, i to on odpowiada za realizację zadania. Uczulił mnie również po raz kolejny na warunki bezpieczeństwa wykonywanych zadań. Trudno więc wierzyć w sugestie o naciskach bezwarunkowego wykonania lotu, bo na pokładzie samolotu będzie najważniejsza osoba w państwie. Mamy przykład chociażby pamiętnego lotu do Gruzji. Dowódca załogi odmówił wlotu w przestrzeń powietrzną tego kraju i nikt nie miał prawa go do tego zmusić. Więc gdyby tu dowódca załogi powiedział do generała Błasika: definitywnie nie ma pogody, warunków nie ma nawet na lotniskach zapasowych, jedynym zapasowym lotniskiem może być tylko Okęcie, to dowódca Sił Powietrznych przyjąłby powyższe argumenty i poinformował pana prezydenta, że muszą przyjąć inne rozwiązanie lotu.

Pan pułkownik Latkowski sugerował, że lot powinien być planowany od razu na lotnisko zapasowe, gdzie można by było oczekiwać na poprawę pogody.
- Należy to rozumieć, że lot mógłby się odbyć w pierwszym wariancie na lotnisko zapasowe, lub też w drugim wariancie – na lotnisko docelowe z wykonaniem manewru do lądowania do minimalnej bezpiecznej wysokości, jaka była przewidziana na lotnisku dla tego typu statku powietrznego. Z chwilą osiągnięcia tych warunków dowódca statku powietrznego bezwarunkowo powinien wykonać czynności związane z przejściem na lotnisko zapasowe. Proszę jednak zwrócić uwagę, że pogoda na lotnisku Okęcie w pamiętnym dniu zapewniała zarówno bezpieczny start, jak i lądowanie. Także to lotnisko mogło być 10 kwietnia lotniskiem zapasowym, gdyby nie było pogody na lotniskach na Białorusi i w Rosji.

Jak zatem powinna zachować się załoga Tu-154M?
- Gdy doleciała do Smoleńska, posiadając informację o aktualnie panującej pogodzie, mogła podjąć decyzję, że ze względu na warunki pogodowe po nieudanym pierwszym zajściu, lecą na lotnisko zapasowe lub wracają do kraju, co gwarantował im zapas paliwa. Przez nieudane zajście rozumiem zniżenie się do minimalnej, dopuszczalnej bezpiecznej wysokości, takiej jaka jest przewidziana dla lotniska Smoleńsk i tego typu samolotu. Dowódca załogi na wysokości bezpiecznej powinien podjąć decyzję: gdy nie widzę świateł lotniska, nie widzę drogi startowej, odchodzę na lotnisko zapasowe.

Lotniska zapasowe były przygotowane?
- Zgodnie z wykonywaniem lotów w przestrzeni kontrolowanej, dowódca załogi przygotowuje CLARIS na wykonanie zadania. W tym CLARISIE zaznacza się lotniska zapasowe. Te lotniska służą temu, żeby w trudnych sytuacjach, po nieudanym podejściu odejść bezpiecznie na inne lotnisko. Zabezpieczenie logistyczne na tych lotniskach i organizacja dojazdu do celu podróży to już zupełnie inna sprawa, na którą załoga nie ma wpływu.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110103&typ=po&id=po15.txt

3 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(3.20)
głosów: 5
tagi: , , , , , ,

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters