Tezy MAK się nie bronią

Publikacja w serwisie: 11 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Wbrew oczywistym faktom Donald Tusk dalej będzie z uporem powtarzał, że w kwestii śledztwa smoleńskiego zrobił wszystko, co było w jego kompetencjach. Nie można jednak w nieskończoność uciekać

Z Jackiem Sasinem, wiceszefem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Paulina Jarosińska

Minęło 9 miesięcy od katastrofy smoleńskiej. Czas płynie, a wokół przyczyn tragedii, wraz z pojawiającymi się informacjami ze śledztwa, narasta coraz większy niepokój…
- Z każdym dniem wiemy coraz więcej i im więcej informacji spływa, tym więcej stawiamy pytań o to, co w istocie stało się w Smoleńsku 10 kwietnia. Szczególnie ostatnie doniesienia o tym, że kluczowe dokumenty, dowody w sprawie zaginęły lub że np. zacięła się taśma i nic się na niej nie utrwaliło (jak próbują wmówić nam Rosjanie), pozwalają czy wręcz każą postawić tezę, że Rosjanie mają coś do ukrycia. Zapewnienia ze strony najwyższych przedstawicieli naszego państwa, premiera Donalda Tuska czy prezydenta Bronisława Komorowskiego, że śledztwo jest uczciwie i sprawnie prowadzone przez stronę rosyjską, były zapewnieniami bez pokrycia. Pod wielkim znakiem zapytania stoi teza, że to był zwykły wypadek, w dodatku z winy pilotów – jak chciał przekazać raport rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Tej tezy nie da się już obronić. Przecież widzimy wyraźnie, że wina leży po stronie smoleńskiej wieży kontrolnej, tych, którzy naprowadzali samolot. Komendy, jakie otrzymywali polscy piloci, były niezgodne ze stanem faktycznym. Mieli oni prawo wierzyć, że bezpiecznie wylądują. Właśnie sprawa kontrolerów musi zostać wyjaśniona. Nie możemy dalej być karmieni deklaracjami, że wszystko jest w porządku. Domagamy się po prostu prawdy.

Pana zdaniem, rząd Donalda Tuska optymalnie wykorzystał ten czas, aby poznać prawdę o okolicznościach tragicznego lotu w Smoleńsku?
- Oceniam działania rządu bardzo negatywnie. Już pierwsza decyzja premiera, która była początkiem wszystkich problemów, czyli przekazanie całego śledztwa w ręce Rosjan, była błędna. Pewnie nie dowiemy się na razie, czy była to decyzja świadoma – czy premier zdawał sobie sprawę z konsekwencji jej podjęcia, czy może narodziła się ona spontanicznie i została podjęta nieświadomie. Wbrew oczywistym faktom premier będzie dalej z uporem powtarzał, że zrobił wszystko, co było w jego kompetencjach, i że śledztwo zasadniczo również przebiega prawidłowo. Rząd, o ile mi wiadomo, nie wspomaga prokuratury, która kieruje kolejne wnioski prawne do strony rosyjskiej. Wnioski te w ogromnej większości pozostają bez jakiejkolwiek reakcji. Nie ma nacisku ze strony rządu. Nie słyszałem, aby premier Tusk jakoś specjalnie naciskał na premiera Putina, aby zostały przekazane stronie polskiej materiały dowodowe, które już dawno powinny być u nas. Rząd ucieka od tego problemu. Paradoksalnie jest w tym zachowywana konsekwencja – premier na początku śledztwa umył ręce i dalej wyraża taką postawę. Nie można jednak w nieskończoność uciekać – wątpliwości i niepokój są już zbyt duże, by rząd mógł milczeć.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wraz z wieloma warszawiakami co miesiąc uczestniczą we Mszy Świętej w intencji ofiar katastrofy z 10 kwietnia. Składają kwiaty pod Pałacem Prezydenckim i na Powązkach. Czy są szanse na to, że ofiary katastrofy doczekają się w niedługim czasie godnego upamiętnienia na Krakowskim Przedmieściu?
- Bardzo bym chciał, aby ofiary katastrofy na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim zostały godnie upamiętnione w tym symbolicznym miejscu – w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Patrząc jednak na wydarzenia ostatnich miesięcy, nie widzę szans, aby do takiego upamiętnienia doszło. Widać ogromny lęk prezydenta Bronisława Komorowskiego, rządu Platformy Obywatelskiej przed pamięcią o Lechu Kaczyńskim – lęk dla mnie niezrozumiały. O czym on świadczy? Czy jest to lęk przed legendą prezydenta i prawdą, próba wyparcia ze świadomości społecznej tej prezydentury i tragicznego 10 kwietnia? My deklarujemy, że będziemy robić wszystko, aby to upamiętnienie doszło do skutku, choć, jak powiedziałem, nie żywię wielkiej nadziei, że nastąpi ono za kadencji obecnego rządu i prezydenta.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110111&typ=po&id=po11.txt

11 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters