Moskwa wdeptała polskich pilotów w błoto

Publikacja w serwisie: 13 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Gratis za teorię winy polskich pilotów » “La Stampa”: Polska przyznaje, że to była wina polskich pilotów » Klich obwinia pilotów » Oskarżać pilotów i nie pytać o raport » Kobiecy głos w kabinie pilotów » W aktach nie czytałam o naciskach na pilotów » Lustracja pilotów TU-154M. IPN ujawnia szczegóły » Dziewięciu pilotów 36. specpułku złożyło wymówienia » Piątka pilotów odejdzie z 36. Pułku Specjalnego » Pożegnanie z koncepcją zmylenia pilotów przez “jar” » Siły Powietrzne obiecują zmiany w szkoleniu pilotów » Klich: była koncepcja, żeby pokazać winę pilotów » Żandarmeria Wojskowa zabezpieczyła dokumentację lotniczą byłych pilotów specpułku » Czy wąwóz przed lotniskiem w Smoleńsku zmylił pilotów prezydenckiego samolotu? » MAK zmanipulował zapis polskich skrzynek » “Smoleńsk fiction” polskich prokuratorów » Amatorski Film Polskich Operatorow » ROSJANIE ZWOLNILI POLSKICH DZIENNIKARZY » Gaz z polskich łupków może ogrzać pół Europy » KRÓTKA HISTORIA WYPRAWY POLSKICH ARCHEOLOGÓW » Michał Fiszer: Błąd pilotów nie jest przesądzony, mogli nie mieć wpływu na tor lotu » Rosjanie mocno ograniczyli plany polskich archeologów » Konferencja polskich prokuratorów po powrocie z Moskwy [18.02.2011] » Większości polskich mediów zupełnie nie przeszkadzają te ewidentne zaniedbania » Moskwa nie chce już Klicha » Krakowscy eksperci kończą pracę nad opinią fonoskopijną na temat rejestratora głosu z kabiny pilotów samolotu Tu-154M » Moskwa przypilnuje polskiej opinii do raportu MAK? » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Były szef ABW – Moskwa dogra własne oprogramowanie » Analiza kryminalistyczna: “Katyń 2010 – Moskwa 1610″ » Moskwa: zakończyło się pożegnanie 21 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem » Potrzebujemy rozmów wieży z Moskwą – Wniosek złożono dwukrotnie » Tajemniczy głos ze smoleńskiej wieży. Moskwa zezwoliła na lądowanie? » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » “List z Polski” – Holendrzy usłyszeli pytania, których nie jest w stanie wyartykułować większość polskich dziennikarzy » Jeżeli w czasie pobytu polskich ekspertów w Smoleńsku wystąpią obfite opady deszczu, lub spadnie śnieg, prace zostaną wstrzymane. » Komisja Europejska umyła ręce w sprawie śledztwa smoleńskiego – nie chce zadzierać z Moskwą » “Moskowskije Nowosti”: rządzącej obecnie w Polsce koalicji PO-PSL udało się znacząco poprawić relacje z Moskwą » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Generał Tatiana Anodina pokazała wczoraj w Moskwie Donaldowi Tuskowi, jak Rosjanie rozumieją przyjaźń polsko-rosyjską. Z szyderczym uśmiechem, przyodziana w karnawałowy żakiet, wbiła w smoleńskie błoto polskich pilotów. Po raz drugi

Role w tym spektaklu od dawna były rozpisane. Nie trzeba było dziewięciu miesięcy pracy sztabu “niezależnych specjalistów” Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, żeby w formie quasi-raportu powtórzyć tezy kolportowane przez stronę rosyjską już w pierwszych chwilach po katastrofie. Zamiast merytorycznego przekazu na temat technicznych przyczyn tragedii usłyszeliśmy więc pseudopsychologiczny bełkot o NATO-wskim generale furiacie, który pod wpływem alkoholu wtargnął do kokpitu i zmusił załogę rządowego Tu-154M do lądowania poniżej meteorologicznych minimów.

fot. M. Borawski Roztrzaskany, niszczejący wrak maszyny rządowej na smoleńskim lotnisku stał się już symbolem upokorzenia i pohańbienia państwa polskiego. Przez kolejne miesiące, a może i lata będzie go teraz "badać" rosyjska prokuratura. Kto wie, co jeszcze usłyszymy na konferencjach prasowych w Moskwie w tej sprawie?

W narracji MAK znajdziemy również “techniczne” ustalenie pod tytułem “rola najważniejszego pasażera na ścieżce podejścia”. Chodzi o prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w przypadku którego Rosjanom nie udało się jednak wykazać obecności alkoholu we krwi, choć – jak pamiętamy – były takie sugestie.
Z raportu MAK nie dowiemy się, dlaczego rosyjscy kontrolerzy przekazywali fałszywe dane pogodowe na pokład polskiej maszyny, do końca potwierdzali, że jest na kursie i ścieżce i dlaczego nie zamknęli lotniska, tak jak zrobili to w marcu, kiedy na Siewiernym nie mogła wylądować polska delegacja przygotowująca wizyty premiera i prezydenta. Generał Anodina ani słowem nie zająknęła się też na temat wymiany żarówek, a później całego systemu oświetlenia w pasie podejścia. MAK wytyka stronie polskiej, że podjęła lot do Smoleńska samolotem o gabarytach przekraczających możliwości lotniska, jednocześnie zbywając fakt zgody na lądowanie w tym samym czasie znacznie cięższego od tupolewa potężnego transportowca Ił-76.
Przekaz, jakoby decyzja o lądowaniu na Siewiernym leżała wyłącznie w gestii polskiej załogi, każe postawić pytanie o zasadność obecności ekipy rosyjskich kontrolerów lotu. Jaki był w takim razie sens prowadzenia przez nich korespondencji z polskim samolotem, wydawania i potwierdzania konsultowanych równocześnie z różnymi operatami w Moskwie komend? Dlaczego generał Anodina nie zbadała stopnia asertywności swoich kontrolerów, poziomu stresu, nacisków na nich i zawartości alkoholu oraz narkotyków we krwi? Dlaczego w raporcie nie ma informacji, że bezwarunkowym wymogiem lądowania na Siewiernym jest wizualny kontakt szefa kontroli lotów ze sprowadzaną na pas maszyną? Powiedział o tym polskim prokuratorom, przywołując konkretną podstawę prawną, pułkownik Anatolij Murawiow.
Przyłożenie obuchem – bo takiego narzędzia użyła wczoraj czarująca żona jednego z ostatnich wiceszefów KGB Jewgienija Primakowa – było tak silne, że premier Donald Tusk przerwał urlop w Dolomitach. Chyba zdał sobie sprawę, że z uścisku rosyjskiego pytona na dywanie w smoleńskim namiocie wyszedł z przetrąconym kręgosłupem i że trudno będzie mu teraz wytłumaczyć, dlaczego pozwolił, by Moskwa przez blisko rok pastwiła się nad trupami polskich pilotów.
W historii stosunków polsko-rosyjskich znane są już bolesne sytuacje, gdy Rosjanie pokazali, że potrafią znaleźć świadków, którzy udowodnią każdą wygodną dla nich tezę. Do dziś w rosyjskich archiwach znajdują się dokumenty potwierdzające, że w potylice polskich oficerów w Katyniu w 1940 roku strzelał Wehrmacht. Ale komisja Burdenki, która formalnie implementowała do międzynarodowego obiegu informacji kłamstwo katyńskie, blednie w zestawieniu z show, jaki urządziła wczoraj w Moskwie generał Anodina.

Katarzyna Orłowska-Popławska

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110113&typ=po&id=po21.txt

13 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(4.73)
głosów: 15

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Lora :

    Słuchajac Anodiny mozna było dojść do wniosku, że Tu-154 ladował (jak twierdzi MAK) czy tez próbiwał podejśc do lądowania na zwykłym klepisku, gdzie nie obowiązują żadne procedury, bo jeno pasą się krowy. A kontrolerzy lotu w istocie byli tam po to, by pogapić się na wiodowisko lądowania na klepisku, i palac jednego jointa za drugim, jednym okiem gapiac się na radar, a drugim na unoszący się w pokoju dymek, powtarzali jak mantre “ma kursie na scieżce” ot tak, by pilotom na górze było miło, że nie jest tak źle jak to wyglądało, no i by zabic sobie czyms czas.

    Dobrze dzis jakiś pilot w TV powiedział, że juz lepiej byłoby, żeby nie odzywali się wcale. Wtedy załoga wiedziałaby na pewno, że jest zdana tylko i wyłącznie na siebie.
    Po co oni wogóle tam byli, skoro wg MAK nie spoczywa na nich żadna odpowiedzialność???

    Pani Anodina kpi sobie z Polaków. ŻĄDAMY UJAWNIENIA ROZMOW Z WIEZY ORAZ ZAPISU PARAMETRÓW LOTU Z NASZEJ SKRZYNKI, KTORE JAK DOTĄD WOGÓLE NIE ZOSTAŁY UJAWNIONE.

    Co prawda, tu ciekawa dyskusja na temat ATM QAR:
    http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.10.04.2010/post/212913,atm-qar-z-tu-154m-czyli-kolejna-sciema

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 21 Thumb down 3

  • Maciej :

    Witam serdecznie, a raczej Dobry wieczór. Przede wszystkim wątpliwa jest “reputacja” Pani Anodiny. W Polsce od wczoraj, w Rosji trwa to już dłuższy czas. Chodzi tu o pewne zbieżności interesów (bardzo wpływowej “carycy”) piastowania urzędu kierownictwa MAK-iem, a będącymi w jej posiadaniu (oficjalnie jej syna) drugich co do wielkości linii lotniczych w Rosji. Brałbym również ponad wszelką wątpliwość – wartość posiadanych przez Panią Anodinę tytułów naukowych. Raport MAK, powinien zostać oficjalnie odrzucony. MAK nie jest żadną niezależną instytucją! Proszę mi taką w Rosji pokazać?! 75% obecnego rządu Rosji wywodzi się ze służb bezpieczeństwa. Akurat Polska miała “ową przyjemność” poznać wyjątkowo dobrze sposób i charakter działania tych służb. Proszę Państwa, znamy Rosję nie od dziś i doskonale wiemy, że Polska, również nie od dziś – znajduję się w strefie wpływów Federacji Rosyjskiej. Gehenna narodu polskiego zaczęła się praktycznie od 1612 roku. Nie zamierzam wykładać tu Państwu historii, ale doskonale wiadomo jak wyglądały nasze stosunki z pkt. widzenia historii. Wydaje mi się, że użyłem złego określenia stosunki, to była okupacja i zależność. Rozbiory, kolejne wojny, w szczególności II, “okupacja” lat 44-89, a tak naprawdę 93. Wtedy to wyjechały z Polski ostatnie resztki stacjonującej tu armii radzieckiej. Pamiętajmy, o ścisłej militarnej współpracy w okresie międzywojennym: Niemiec i Rosji. Było to ominięcie postanowień traktatu wersalskiego i jego pkt. dot. demilitaryzacji Niemiec. Nie wspomnę już o układzie Ribbentrop-Mołotow, śmierci gen. Sikorskiego, czy wreszcie Katynia. Nie należy także zapominać o “eksterminacji” Polskiego Państwa Podziemnego po 44 roku. Represjach wobec polskiego społeczeństwa czasów PRL etc. Minęło 9 m-cy od katastrofy. Dostaliśmy od strony rosyjskiej część dokumentów, kopie zapisów stenogramów, zresztą których brakuje 16 sek. Z pkt. widzenia historii i faktu, że Ś.P. Lech Kaczyński był niewygodny, zresztą nie tylko dla Rosjan nigdy już nie dowiemy się prawdy i szczegółów składających się na nią. Proszę Państwa przez 9 m-cy można sfałszować wszystkie, ale to wszystkie dowody dotyczące katastrofy. Zauważmy, że i tak teraz nie otrzymamy wraku i oryginałów taśm. Przekazane zostały do prokuratury rosyjskiej. Zresztą w takim stanie wrak jest bezużytecznym materiałem dowodowym. Spójrzmy jak wraki są przechowywane i badane w “krajach cywilizowanych”. Już 11 kwietnia naprędce Rosjanie czyścili teren katastrofy. Czy to normalne? NIE! Nie wspominam już o początkowych kwestiach z problemem ustalenia dokładnej godziny katastrofy. Rosją “rządzą” obecnie służby Putina nazywane FSB. Te służby, a także ich radykalne odmiany zostały wyszkolone by: kłamać, oszukiwać i przede wszystkim zabijać. Tupolev to przecież produkcja radziecka, kto zna lepiej ten samolot niż sami konstruktorzy? To wszystko jest bardzo przykre zwłaszcza patrząc na rosnącą przyjaźń Rosyjską, Amerykańską i Niemiecką. Polska znów staje się pionkiem w Europie. Sprawa tarczy rakietowej i kpina ze strony USA, ujawnione dane Wikileaks… czy wreszcie walką o wpływy w EURZJI…

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 24 Thumb down 3

  • hk6306 :

    Ciekaw jestem tylko jednego (niestety nie dozyje tego dnia) .
    Ktore pokolenie dowie sie prawdy ?

    Masz swoje zdanie? Thumb up 5 Thumb down 3

  • sirpablo :

    A tak teoretyzując…bo co nam zostało….ciekawe, czy brana jest pod uwagę hipoteza, że pilotom udało się poderwać maszynę…..załóżmy, lądują jak to jest niby ukazane, “na kursie na ścieżce” słyszą cały czas, ale nie wierzę, że tak doświadczeni ludzie by zaufali ruskowi o wątpliwej trzeźwości, schodzą więc ostrożnie (ścieżka lądowania, ułożona na podstawie stenogramów w tym momencie nie istnieje, bo i tak nie ma sensu), po uderzeniu podwoziem i kadłubem w drzewa (przecież na szczytach są delikatne gałężie a nie pnie jak przy ziemi), słychać znamienne “k….a mać” (oficjalnie po kilku sekundach zapis się urywa z krzykami (dosyć zresztą dziwnymi, bo na żadnych taśmach z nagrań z czarnych skrzynek takich krzyków nie ma), a być może od tego momentu doszedł pełny ciąg + chowanie hamulców aerodynamicznych itp, aby poderwać maszynę – pilot ogłasza, że coś było nie tak – na pewno już wiedzą, że próbowano ich naprowadzić, ponieważ wszyscy pasażerowie zostali wbici w fotel pełnym ciągiem, wiedzą, że coś się stało (a być może już usłyszeli od pilota – przecież jest interkom), włączają telefony…..(tu pojawia się watek włączonych telefonów), samolot odchodzi w bok, z ziemi lub powietrza zostaje odpalony pocisk z ładunkiem termobarycznym (wolumetrycznym , paliwowo-powietrznym), eksploduje nad kabiną pilotów (dlatego im bardziej w tył kadłuba tym części są w większym kawałku), na zdjęciach z ciałami widać kilka ciał kompletnie nagich, być może to są piloci (tak wg opisu działa broń termobaryczna na ludzi), samolot opada w kawałkach na ziemię……a resztą zajmuje się FSB……. ja tam nie wiem, ale jako śledczy bym przyjął również i taką hipotezę, bo trzeba przyjąć ich kilka i po kolei weryfikować………

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 13 Thumb down 3

  • WiT :

    @sirpablo

    Tak samo myślę, że to mogło tak wyglądać. Piloci zdążyli poderwać maszynę, samolot zaczął się wznosić i wtedy odpalono ładunek.

    Stenogramy przedstawione nam są maksymalnie niewiarygodne jak to może być. Ktoś odnoszący się do nich jako do jedynego możliwego wyznacznika jest niepoważny.

    Znikanie i pojawianie się wypowiedzi na stenogramie w stosunku do wersji podanej stronie polskiej mówi samo za siebie.
    A niektórzy mówią: może udało im się więcej odczytać do tego czasu?
    Tak, całe długie zdania nagle udało im się odczytać!

    Masz swoje zdanie? Thumb up 7 Thumb down 4

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters