Kontrolerzy rozmawiali z “jakimś generałem”

Publikacja w serwisie: 14 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Z nagrań ze smoleńskiego “Korsarza”, jakimi dysponuje polska Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, wynika, że 10 kwietnia ubiegłego roku, w dniu katastrofy rządowego Tu-154M, osoby na wieży kontaktowały się z “jakimś generałem”.

- W mojej ocenie, gdyby decydentem w wieży był kierownik lotów, nie doszłoby do tej tragedii. Z nagrań wynika, że były jakieś sugestie skierowane do kontrolerów, by jednak zezwolili na podejście. Kierownik lotu jeszcze przed wejściem Tu-154M w strefę łączności lotniska smoleńskiego dążył do tego, by skierowano samolot na inne lotnisko zapasowe. Gdyby go posłuchano, samolot na tym lotnisku zapasowym by wylądował – mówi w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” polski akredytowany przy MAK płk Edmund Klich. – Ale na skutek prowadzonych rozmów podjął tę decyzję – dodaje. Klich wyjaśnia ponadto, że o pełen zapis rozmów wieży smoleńskiej wnioskował on wraz z 24 ekspertami tuż po katastrofie. Rosjanie przekazali nagrania stronie polskiej w Smoleńsku tego samego dnia.
- Polscy eksperci wojskowi przegrywali to z oryginałów. I następnie przekazali je komisji pana Millera – mówi Edmund Klich. Nie sprecyzował, jacy to byli eksperci. Wyjaśnił natomiast, że z nagrań nie wynika, kto podjął ostateczną decyzję o sprowadzaniu tupolewa do lądowania na Siewiernym. Klich zapewnił natomiast, że na nagraniach znajduje się fragment rozmowy jednej z osób na wieży z “jakimś generałem”. Czy mogło tu chodzić o rozmowę wieży z operatem o nazwie “Logika”. Przypomnijmy: w nowych, poprawionych przez Rosjan, zeznaniach Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki przesłanych polskiej prokuraturze nie ma już informacji o łączeniu telefonicznym wieży z Moskwą. Element ten pojawił się natomiast w pierwszych zeznaniach kontrolerów, z 10 kwietnia ubiegłego roku. Jak mówił w środę Jerzy Miller, przewodniczący polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej, z rozmów wieży kontrolnej z Moskwą wynika, że po stronie rosyjskiej było kilka osób zaangażowanych w podejmowanie decyzji o sprowadzaniu samolotu do lądowania. – Gdyby ci trzej panowie, którzy mieli nam pomagać, też pracowali sami, bez interwencji zewnętrznych, może by lepiej realizowali swoje funkcje – zaznaczył szef MSWiA. – Moskwa mówiła: “Dajcie im prawo do zejścia na wysokość 100 metrów”, a prawdopodobnie był to bardzo nierozsądny krok, bo powinna być twarda dyskusja: “Nie wylądujecie, parametry są tak beznadziejne, że zastanawiajcie się tylko, czy Mińsk, czy Witebsk” – mówił Miller. Zapis rozmów załogi Tu-154 z wieżą lotniska w Smoleńsku ma zostać opublikowany w przyszłym tygodniu. Kiedy konkretnie? Nie wiadomo. – Kiedy wszystkie elementy będą gotowe. Zapis uzyskaliśmy w trakcie pracy naszych ekspertów. To zapis rozmów na ziemi, prowadzonych na terenie lotniska Smoleńsk – powiedział Miller Polskiej Agencji Prasowej. – Chcemy opublikować ten zapis, by nie było potrzebne dawanie wiary słowom ministra, tylko by każdy sam mógł posłuchać i wyciągnąć wnioski – zaznaczył. – My nie mówimy, że gdyby nie te rozmowy, to nie byłoby katastrofy. My tylko mówimy, że słuszna uwaga pani Anodiny pod adresem polskim, iż kabina pilotów powinna być podczas lądowania zamknięta dla osób trzecich, odnosi się również do kontrolerów lotu. Kontroler też powinien prowadzić swoją pracę bez ingerencji osób trzecich – stwierdził. MSWiA nie informuje również, jak długo nagrania będą znajdowały się w dyspozycji polskiej komisji. Jak zauważa prof. Marek Żylicz, ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, strona polska nie musi oddawać tych materiałów Rosjanom. – W tej chwili można już wszystko ujawnić. Zakończyła się już procedura przed MAK wynikająca z aneksu 13. Teraz nasze władze będą mogły decydować, co ujawniać, a czego nie – podkreśla w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” prof. Żylicz. Krytykuje przy tym fakt ujawnienia przez MAK fragmentu nagrań rozmów polskich pilotów z wieżą smoleńską. Na słabej jakości nagraniu z tzw. czarnych skrzynek słychać było część rozmów prowadzonych przez załogę polską oraz głosy rosyjskich kontrolerów lotów informujących o warunkach pogodowych panujących na lotnisku. Zdaniem Żylicza, nie da się tego podważyć pod względem prawnym. – Ale to świadczy o złym guście i o braku jakiejś delikatności i wyczucia moralnego ze strony rosyjskiej. Mogło to być bardzo przykre dla rodzin ofiar. Zwłaszcza te okrzyki pasażerów z ostatnich sekund lotu – zauważa profesor. Do nagrań odtworzonych podczas konferencji MAK odniósł się też polski akredytowany przy rosyjskiej komisji. – Ja bym tych nagrań nie ujawniał, bo są szokujące dla rodzin – mówi Klich. – Uważam, że z punktu moralnego Rosjanie nie powinni byli tego robić – dodaje. – Mówienie teraz o naciskach jest spóźnione. Rosjanie powinni to lotnisko zamknąć. I to nie ulega wątpliwości. Dlatego uważam, że kontrolerzy powinni ponieść za to pełną odpowiedzialność – komentuje mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Jarosława Zielińskiego (PiS) z parlamentarnego zespołu smoleńskiego, kluczowe dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej jest jednak to, co tak naprawdę działo się w wieży kontroli lotów, a czego w swym raporcie zupełnie nie uwzględnili Rosjanie. – Uważam, że konieczne w tym wypadku jest teraz podjęcie konkretnych działań parlamentu w tej sprawie – ocenia poseł. Klub PiS złożył wczoraj wniosek o zwołanie dzisiaj nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w sprawie końcowego raportu MAK na temat przyczyn katastrofy na Siewiernym.

Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110114&typ=po&id=po22.txt

14 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1
tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters