Na jakiej podstawie osoby znajdujące się na wieży kontrolnej lotniska Siewiernyj zostały dopuszczone do służby

Publikacja w serwisie: 19 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rosja. Rozporządzenie z 2007: Siewiernyj ma status lotniska wspólnego bazowania » Prokuratura wojskowa dysponuje już analizą kart podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj » Jeśli w Smoleńsku miał miejsce zamach, to aktualną władzę w Polsce sprawują ludzie rosyjskich służb albo osoby przez te służby szantażowane » Szef kontrolerów wieży lotów na lotnisku Siewiernyj trzy dni po katastrofie polskiego Tu-154M przeszedł na emeryturę. » Wniosek o zweryfikowanie związków ze służbami ZSRR m.in. przedstawicieli MAK, obsługi lotniska Smoleńsk-Siewiernyj oraz ich przełożonych » Zespół biegłych zbada karty podejścia na Siewiernyj, dokumentację fotograficzną lotniska i wyniki analiz rejestratora ATM » Kluczowym elementem była decyzja kontroli lotów lotniska Siewiernyj o sprowadzaniu samolotu na “rozkaz z centrali” [BIAŁA KSIĘGA] » Jacek Sasin: Niech Komorowski pokaże dokument, na podstawie którego przejął władzę » Ślady zostały już zatarte » Naczelna Prokurata Wojskowa nie wie, czy ciała oficerów zostały pochowane w mundurach » Służby monitorowały lot Tu-154 » Osoby, które znajdowały się na pokładzie samolotu » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Jakub Opara: 3 osoby przeżyły katastrofę – tak powiedział nam ambasador Turowski » Rosyjskie służby bezpieczeństwa wymknęły się spod kontroli » [TVN24] – Załodze Jaka-40 może grozić wydalenie ze służby » Kto był z kontrolerami w wieży? » Siergiej Ławrow chwali służby swojego kraju za skandaliczne niedopatrzenia w prowadzeniu śledztwa » Co działo się nad lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj w ostatniej fazie lotu prezydenckiego Tu-154M? » Rosyjskie tajne służby mają dostęp do nośników danych należących do tragicznie zmarłych dowódców wojskowych. » W jakim stanie i miejscu znajdował się kokpit Tu-154 po katastrofie 10 kwietnia ub.r. na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj? » Nie wiemy, dlaczego nie zamknięto lotniska » Tajemniczy głos ze smoleńskiej wieży. Moskwa zezwoliła na lądowanie? » MAK opublikował pełny zapis wszystkich rozmów wieży z załogą TU-154 » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » Wstępny raport przed 10 października. Bez zapisów rozmów z wieży? » Potrzebujemy rozmów wieży z Moskwą – Wniosek złożono dwukrotnie » Prokuratura dostała “nowe” zdjęcia z lotniska w Smoleńsku » Nagrania z wieży kontroli ruchu w Smoleńsku mogą pochodzić od służb specjalnych » Nowe zasady podróżowania VIPów. Lotniska będą sprawdzane » Porównują stan lotniska przed wizytami prezydenta i premiera » MAK: Nic nowego w raporcie Millera, wady lotniska opisaliśmy wcześniej » Polska prokuratura pyta Rosjan, kto pracował przy oświetleniu lotniska » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Gdyby przyrządy w samolocie pracowały prawidłowo, pilot wiedziałby, że schodzi poniżej poziomu lotniska » Jak rosyjskie media komentują informację, że w wieży znajdował się oficer FSB, który mógł mieć wpływ na pracę kontrolerów lotu i który “rozpłynął się w powietrzu”, nie będzie przez nikogo przesłuchany? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego dotyczący przyczyn katastrofy Tu-154M nie wyjaśnia, na jakiej podstawie osoby znajdujące się na wieży kontrolnej lotniska Siewiernyj zostały dopuszczone do służby. Rosjanom nie przeszkadza nawet, że kontrolerzy mogli dokonać autodiagnozy stanu swego zdrowia, a polskie uwagi w tym zakresie zostały przemilczane.

Według ustaleń MAK, 10 kwietnia 2010 r. o godz. 5.15 KL (kierownik lotów) płk Paweł Plusnin został dopuszczony do kierowania lotami przez lekarza dyżurnego punktu opieki medycznej (JW 06755). Nieco później, bo o 6.50, ten sam punkt medyczny zadecydował o dopuszczeniu do służby KSL (kierownik strefy lądowania) Wiktora Ryżenki. MAK przyjął te ustalenia za dogmat i bez komentarza przeszedł obok zeznań Ryżenki, który przesłuchiwany przez prokuratorów Federacji Rosyjskiej 10 kwietnia 2010 r. w godz. 14.00-16.00 oświadczył, że punkt medyczny rano był zamknięty, a zarówno on, jak i Plusnin odbyli badania ok. godziny 7.00. KSL wprost zeznał: “Samopoczucie moje w dniu 10 kwietnia 2010 roku było dobre. Około godziny 7-mej tego dnia ja i Plusnin odbyliśmy badanie lekarskie w punkcie zdrowia Jednostki Wojskowej 06755″. Co więcej, w tym miejscu polskich akt znajduje się istotna uwaga tłumacza: przed słowem “odbyliśmy” dodane jest słowo “nie”. Jest też informacja o skreślonej frazie “w wyniku, którego stwierdzono, iż jestem zdrowy”. Potem tłumacz wyjaśnił: “słowa skreślone są skreślone w oryginale protokołu”. KSL dalej twierdził, że “ponieważ w punkcie zdrowia nikogo nie było, ale, jak już powiedziałem, moje samopoczucie było dobre i nic nie stało na przeszkodzie, abym ja mógł wykonywać swoje obowiązki służbowe”.
Strona polska wytknęła MAK, że stwierdzenie dotyczące czasu badań jest niezgodne z zapisami zawartymi w dzienniku badań medycznych, według których Paweł Plusnin przeszedł badania o godzinie 5.15, a Wiktor Ryżenko o 6.50. Jednak zeznania kontrolera pozwalają sądzić, że badań w ogóle nie było.
MAK przesadził też z doświadczeniem KSL (9 zmian za ostatnie 12 miesięcy jako kierownik strefy lądowania). W ocenie polskiej komisji, Ryżenko wykonywał pracę na stanowisku KSL bardzo rzadko. “Nie jest wyszczególnione ile z tych zmian (dyżurów) odbywało się z wykorzystaniem radiolokacyjnego systemu lądowania RSP-6M2, takiego jaki był na wyposażeniu lotniska Smoleńsk ‘Północny’” – czytamy w polskich uwagach. Co więcej, według zapisów MAK Ryżenko nie mógł kierować lotem samolotów typu Tu-154M, a jego uprawnienia obejmowały samoloty: An-12, An-22, An-26 i Ił-76. Ponadto z dokumentu “Sprawdzian zdolności kierowania lotami z roboczego stanowiska KSL” wynika, że Ryżenko mógł pracować tylko podczas dnia i nocy w zwykłych warunkach atmosferycznych. Brakuje też jakiegokolwiek zapisu o dopuszczeniu go do sprawowania funkcji KSL na lotnisku Smoleńsk “Północny”. Co więcej, w trakcie przesłuchania przez MAK, w dniu 18.04.2010, Ryżenko stwierdził, że na lotnisku Smoleńsk “Północny” pracował jako KSL po raz pierwszy w celu zabezpieczenia lotów w dniu 7 kwietnia 2010 roku. Raport nie zawiera również żadnych informacji o kwalifikacjach i uprawnieniach pomocnika KL, niejakiego majora W.W. Łubancewa. Mimo wykazanych braków MAK stwierdził, że poziom przygotowania zawodowego rosyjskich kontrolerów odpowiadał stawianym wymaganiom dla sprawowania funkcji czy to KL, czy KSL.
Jak ocenił gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, były zastępca Dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, działania MAK od początku budziły poważne wątpliwości, a już sam fakt publikowania mało istotnych głosów dochodzących z pokładu samolotu, kosztem “rozmów służbowych” – m.in. ze smoleńską kontrolą lotów – mogących wnieść istotne elementy do śledztwa, stanowiło element zacierania istoty sprawy. Jak ocenia gen. Baraniecki, w ten nurt wpisały się także ustalenia MAK dotyczące dopuszczenia do pracy i zakresu uprawnień służby naziemnej lotniska Siewiernyj. Z deklaracji samych Rosjan wynikało, że MAK miał być niezależnym gremium. W praktyce jednak – biorąc pod uwagę przykład kontrolerów – rosyjska komisja zadziałała dokładnie tak jak prokuratura FR, która zażądała unieważnienia ich zeznań. – Ustalenia rosyjskiego raportu na temat katastrofy mnie nie zdziwiły. Nie odbieram ich jednak w kategorii ustaleń z rzetelnie prowadzonych badań, lecz jako skuteczne zacieranie śladów. O ile jednak efekt końcowy prac MAK był przewidywalny, o tyle lekko zaskoczyła mnie arogancja Rosjan – skitował gen. Baraniecki.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110119&typ=kk&id=kk71.txt

19 stycznia 2011

Oceń artykuł:

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters