Rosyjscy kontrolerzy ani razu nie poinformowali załogi polskiego tupolewa, że schodzi ze ścieżki i kursu

Publikacja w serwisie: 19 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Rosyjscy kontrolerzy cywilni czy wojskowi » Rosja ogrodzi miejsce katastrofy polskiego tupolewa » Zabójczy brak korekty kursu » Rosjanie celowo poinformowali o błędach w identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej » Kontrolerzy zaniżyli dane o widoczności » Wstrząsająca “relacja” strażaka z katastrofy Tu-154M – od razu było jasne, że nikt nie przeżył. » Gdyby przyrządy w samolocie pracowały prawidłowo, pilot wiedziałby, że schodzi poniżej poziomu lotniska » Rosyjscy eksperci: Załoga samolotu Tu-154 nie zrobiła tego, co należało » Ku pamięci Załogi TU-154 … » Kontrolerzy rozmawiali z “jakimś generałem” » Wiadomo z kim kontaktowali się kontrolerzy ze Smoleńska » Stenogramy rozmów korzystne dla załogi Jaka-40 » Tęsknimy! Ku pamięci Załogi TU-154 – Smolensk 10.04.2010 » Jest postępowanie dyscyplinarne ws. załogi Jaka-40 » Macierewicz: kontrolerzy winni katastrofy Tu-154M » Lustracja załogi Tu-154M. Politycy zgodni: to skandal » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » ROSYJSCY “EKSPERCI” USTALILI » Rosyjscy eksperci bronią kontrolerów ze Smoleńska » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » Kto uziemi tupolewa » Co Krasnokutski przekazał na pokład tupolewa? » ROSYJSCY ŚWIADKOWIE O OSTATNICH SEKUNDACH LOTU TU-154 [Anita Gargas, "Gazeta Polska"] » Polska prokuratura nie starała się nawet zweryfikować, co naprawdę robili rosyjscy śledczy » Czy śledczy wiedzą, co wyciekło z tupolewa? [wywiad z Siergiejem Amielinem] » Rosyjscy śledczy: Istniała możliwość przeprowadzenia ekspertyz medycznych w Polsce. Prokuratorzy polscy nie skorzystali » Kalendarium polskiego śledztwa smoleńskiego » Misja Specjalna 21.09.2010 – Katastrofa Polskiego Tu-154m [1/2] » ZGINĘŁA M.IN. PARA PREZYDENCKA, SZEF WOJSKA POLSKIEGO » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Aleksandr Aloszyn KŁAMAŁ w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M » Ofensywa w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy polskiego Tu-154M » Największym błędem polskiego rządu było oddanie śledztwa MAK » Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor na Wikileaks » “Nie było w dziejach państwa polskiego takiego zaprzaństwa” – PO czuje się obrażone » Szef kontrolerów wieży lotów na lotnisku Siewiernyj trzy dni po katastrofie polskiego Tu-154M przeszedł na emeryturę. » Niechęć polskiego rządu i prezydenta do podjęcia stosownych działań które mogłyby wyjaśnić przyczyny tragedii smoleńskiej.. » Piloci tupolewa wiedzieli o mgle » ROSJANIE NIE ODDADZĄ WRAKU TUPOLEWA? » Rosjanie chcą przetopić tupolewa! » Wrak tupolewa przykryty brezentem » Szczątki tupolewa wrócą do Polski » Co zawierają “czarne skrzynki” tupolewa? » Warszawa nie wiedziała o katastrofie tupolewa » Hangar czeka na wrak tupolewa » Czy USA mają rozmowy z telefonu tupolewa? » Los drugiego tupolewa pozostaje bliżej nieokreślony » Dymiący nagan a papiery pokładowe Tupolewa » Wniosek o zbadanie przetargu na remont tupolewa » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Kardynalny ciąg błędów kontrolerów utwierdzających załogę Tu-154M w przekonaniu, że jest na właściwej ścieżce i kursie, choć w rzeczywistości tak nie było, i przekazywanie zawyżonych danych o widzialności doprowadziły do katastrofy na Siewiernym

Rosyjscy kontrolerzy ani razu nie poinformowali załogi polskiego tupolewa, że schodzi ze ścieżki i kursu. Służby meteorologiczne obsługujące lotnisko Siewiernyj podały prawdziwe dane meteo rosyjskiemu Iłowi-76 i zafałszowane polskiej załodze. “Mechanizację skrzydła” czyta nie gen. Andrzej Błasik, a nawigator kpt. Artur Ziętek. Po prezentacji symulacji lotu Tu-154M przedstawionej wczoraj przez komisję Jerzego Millera jedno jest pewne: prysł mit o błędach polskiej załogi lądującej pod presją poniżej minimów.

Załoga rządowego tupolewa, który 10 kwietnia miał lądować na Siewiernym, nie zeszła poniżej przewidzianych minimów meteorologicznych. Zajęła prawidłowo 100 metrów, czekając na zgodę na lądowanie. Wszystko w sytuacji nieprzekazania przez “Korsarza” na pokład polskiej maszyny informacji o faktycznych warunkach pogodowych panujących na lotnisku.
To dowódca polskiego Tu-154M mjr Arkadiusz Protasiuk podjął decyzję o odejściu na drugi krąg, zanim zdążył go o tym poinformować kontroler strefy lądowania. Trzy sekundy przed komendą “horyzont” wydaną przez Wiktora Ryżenkę, już 70 metrów poniżej ścieżki zniżania, dowódca tupolewa mjr Arkadiusz Protasiuk podjął decyzję: “odchodzimy”, nie czekając na tragicznie spóźnioną reakcję wieży. Sekundę później potwierdził ją drugi pilot ppłk Robert Grzywna. Załoga rozpoczęła realizację procedury odejścia na drugi krąg. Niestety, nieudanej. Dlaczego tak się stało? Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego nie wyjaśniła jeszcze tej kwestii. Sprawa jest w toku.
Z prezentacji komisji Jerzego Millera wynika, że już o godz. 7.09 na Siewiernym panowała pogoda uniemożliwiająca lądowanie. Mimo to o godz. 7.40 osoby przebywające na wieży konsultowały z moskiewskim operatem “Logika” sprowadzanie polskiego tupolewa. Kontrolerzy wiedzieli, że nie da się bezpiecznie lądować, zanim załoga weszła w kontakt radiowy z “Korsarzem”. Już wówczas płk Nikołaj Krasnokutski ustalił ze swoimi współpracownikami: Wiktorem Ryżenką, Pawłem Plusninem i niezidentyfikowanym “towarzyszem generałem z Moskwy”, że pozwolą zniżyć się polskiej maszynie do wysokości decyzji 100 metrów. O godz. 8.33 załodze przekazano komunikat o widzialności 800 metrów, podczas gdy w rzeczywistości była rzędu 200 metrów. Słysząc to, Plusnin komentuje: “Niepoczytalny czy co?”. Z polskich ustaleń wynika, że już od 10. kilometra załoga nie była na kursie i ścieżce. O godz. 8.39 tupolew był o 130 metrów ponad ścieżką, zszedł z kursu o 80 metrów w lewo. Kontroler informował “na kursie i ścieżce”. O godz. 8.40 jest 120 metrów za wysoko i 120 metrów od osi. Piloci słyszą: “Na kursie i ścieżce”. Dwa kilometry przed progiem pasa tupolew jest już 20 metrów pod ścieżką i 8 metrów z boku. Brak reakcji kontrolera strefy lądowania. Załoga wiedziała, że przed lotniskiem znajduje się obniżenie terenu (jar), dlatego ustawiła ciśnienie na 760 mm Hg.
Kluczem do zrozumienia sytuacji, jaka panowała na wieży, kwintesencją sposobu podejścia kontrolerów do swoich obowiązków są szokujące słowa wypowiedziane przez jedną z obecnych na wieży osób. O godz. 8.37, kiedy załoga kontynuuje pełną konfigurację do lądowania (“wykonujemy czwarty polski”) na 1. kanale magnetofonu zainstalowanego w punkcie dyspozytorskim nagrały się słowa: “Niech sami dalej lecą”.
W ocenie doświadczonego pilota wojskowego, z informacjami przekazywanymi do Tu-154M przez kontrolę lotów oraz w panujących warunkach pogodowych 10 kwietnia 2010 r. nietrudno było się rozbić. Jak zauważył nasz rozmówca, z pewnością w kokpicie nie było nerwowej atmosfery, za to była ona widoczna na smoleńskiej wieży.
- Po incydencie z Iłem-76 kontroler wszedł na wysokie obroty, kolokwialnie ujmując – “zagotował się”. Później w ruch poszły telefony, nerwowo czekano na decyzję zwierzchników, a w efekcie pozostawiono załogę samą z rosyjskimi niedopowiedzeniami: niech załoga sama się martwi, co robić dalej! – dodał.
Jak zauważył, w tym zamieszaniu kontrolerzy nie wykonali nawet założonego wcześniej zadania: sprowadzenia samolotu do wysokości 100 m i odesłania go na drugi krąg lub lotnisko zapasowe. Zabrakło też podstawowej informacji o rodzaju podejścia, a komenda “Horyzont” padła 11 sekund za późno, kiedy samolot miał nikłe szanse na uniknięcie kolizji i kiedy załoga sama już podjęła działania.
- Nie ma wątpliwości, że 10 kwietnia na lotnisku Siewiernyj to kierownik lotów był carem. Było to lotnisko wojskowe, co kontrolerzy sami sugerowali. Dlatego KL już na wysokości 150 m, nie widząc samolotu, powinien dać załodze polecenie odejścia na drugi krąg lub na lotnisko zapasowe – wskazał nasz rozmówca. Brak reakcji KL miał ogromne znaczenie, szczególnie że załoga działała ze świadomością, iż kontrolerzy podprowadzą ją do 100 metrów. Jak ocenił nasz rozmówca, także sposób informowania o pogodzie był niedopuszczalny. Przy widzialności 200 m przekazywane były informacje o 800 metrach. Na lotnisku nie ma stacji meteorologicznej, a dane pochodziły z Tweru i były przesyłane do Smoleńska. Jak ocenił – tu powstaje pytanie o to, jakimi umiejętnościami dysponowały osoby zajmujące stanowiska meteo. – Wiadomo było, że o godz. 7.09 warunki meteorologiczne na Siewiernym były poniżej minimum. O 7.29 nastąpił start samolotu z delegacją. Już wtedy powinien on zostać skierowany na inne lotnisko. Nie znalazł się nikt, kto zdołałby podjąć tu decyzję – dodał ekspert.
Anna Ambroziak
Współpraca Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110119&typ=kk&id=kk01.txt

19 stycznia 2011

Oceń artykuł:
(4.00)
głosów: 1
tagi: , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters