DLACZEGO ZAMILKŁ KOMPUTER POKŁADOWY

Publikacja w serwisie: 27 January 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Dlaczego MON nie broni swojego generała? » Dlaczego w tupolewie zabrakło rosyjskiego nawigatora? » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Warto rozmawiać – 04.01.2011 – dlaczego raport MAK jest nie do przyjęcia » “Dlaczego polski generał otrzymał medialny strzał w tył głowy?”, pytało dziś PiS » Dezinformacja – Kto i dlaczego?! » Dlaczego pilot Tu-154 lądował » Dlaczego Tu-154 lądował od wschodu? » Dlaczego tupolewy spadały? » Dlaczego Komorowski tak się śpieszy? » Nie wiemy, dlaczego nie zamknięto lotniska » Dlaczego sprawdzamy się w sytuacjach tragicznych ? » Katastrofa: dlaczego nie zadziałał system ostrzegawczy? » Dlaczego szumi w czarnych skrzynkach tupolewa? » Dlaczego ścieżka schodzenia nagle się załamała » Rosjanie tłumaczą dlaczego pocięli wrak » Smoleńskie sekcje zwłok: dlaczego Ewa Kopacz kłamała » Dlaczego zostawiliście śledztwo w rękach ludzi rodem z KGB? » Ktoś mógł przeżyć katastrofę? Kto i dlaczego strzelał? » Musimy poznać prawdę, dlaczego doszło do katastrofy. » Polacy pytają Rosjan, dlaczego cięto wrak Tu-154 i wybijano w nim szyby » Prezydencki Tupolew Tu – 154 wyposażony był w nowoczesny system ostrzegawczy TAWS – dlaczego nie zadziałał? » Rewelacyjny wywiad z Śp. prof. Pawłem Wieczorkiewiczem – Dlaczego Rzeczpospolita czekała 2 lata z publikacją? » RZECZNIK RZĄDU: “Dlaczego w zderzeniu z brzozą odpadło skrzydło Tu-154M? – Bo ktoś je nadpiłował.” » Zanik zasilania 60 metrów nad ziemią ?! » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Według raportu MAK, zanik zasilania i zamrożenie pamięci komputera pokładowego FMS samolotu Tu-154 nastąpiły 15 m nad poziomem lotniska. Komputer przestał działać o godz. 10.41.05. Dokładnie w tym samym czasie miało dojść do zniszczenia samolotu wskutek rozbicia o powierzchnię ziemi.

Z raportu MAK wynika, że moment zderzenia tupolewa z ziemią, który miał być bezpośrednią przyczyną zniszczenia maszyny, pokrywa się z chwilą „zamrożenia pamięci” komputera. Problem w tym, że samolot nie mógł być 15 m nad poziomem lotniska i jednocześnie rozbijać się o ziemię na wysokości pasa startowego lub tuż nad nim (Tu-154 uderzył w ziemię w miejscu znajdującym się między 0 a 5 m nad poziomem lotniska). Co jest więc powodem tych sprzeczności i która wersja gen. Tatiany Anodiny jest zgodna z prawdą?
Na stronie 119 polskiego tłumaczenia raportu MAK jest napisane: „Zanik zasilania FMS („zamrożenie” pamięci) nastąpiło o 10.41.05, na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów (~270 km/h), w punkcie o współrzędnych 54°49,483” szerokości północnej, i 032°03,161 długości wschodniej”.

Uderzył w ziemię, a potem w drzewa…

– Gdy nastąpił zanik zasilania FMS, polski Tu-154 M znajdował się około 80 m przed miejscem pierwszego zderzenia z drzewami, 600 m od progu pasa. Tak wynika z obliczeń po zniwelowaniu błędu odchylenia i przedłużenia prostej linii podanych przez MAK błędnych współrzędnych – mówi „GP” K.M. (nazwisko i imię do wiadomości redakcji), mieszkający dziś za granicą wojskowy związany z kontrolą radiolokacyjną przestrzeni powietrznej, ekspert sejmowego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

Te obliczenia jeszcze bardziej podważają wersję MAK, według której w czasie, gdy „wysiadł” komputer, samolot roztrzaskał się o ziemię. Skoro zanik zasilania FMS nastąpił 80 m przed pierwszym zderzeniem tupolewa z drzewami, należałoby – trzymając się wersji Rosjan – przyjąć, że samolot najpierw uległ zniszczeniu, a dopiero potem… zderzył się z drzewami.

– Co więcej, podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się komputera pokładowego FMS dzieli różnica ok. 800 m, choć powinno to być to samo miejsce – dodaje K.M.
Współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot (dokładnie: współrzędne środka tej strefy), to według MAK 54ľ49.450′N i 32ľ03.041′E (str. 88 tłumaczenia polskiego raportu MAK). Natomiast współrzędne miejsca zatrzymania się komputera pokładowego FMS – 54°49,483” N i 032°03,161” E (str. 117 polskiego tłumaczenia raportu MAK).
Informacje te odczytali Amerykanie, bo w rządowym tupolewie zainstalowany był FMS produkcji USA.

Co uszkodziło komputer?

Najprostszym wyjaśnieniem, na które wskazuje ten sam czas „zamrożenia pamięci” komputera i zniszczenia samolotu (10.41.05), jest hipoteza przerwania pracy FMS w wyniku katastrofy. Jak wyjaśnialiśmy – katastrofa ta musiałaby jednak nastąpić 15 m nad poziomem lotniska i w sporej odległości od miejsca rozbicia się maszyny, co wymagałoby założenia „teorii spiskowej”, czyli np. wybuchu bomby na pokładzie. Czy są inne wytłumaczenia?

Komputer pokładowy przestaje działać wtedy, gdy „siada” energetyka. Być może rozpadł się środkowy silnik, wówczas odpadła prądnica, co spowodowało brak zasilania. Jednak bez poznania zapisów oryginałów czarnych skrzynek nie sposób rozstrzygnąć, co mogło być tego przyczyną – mówi „GP Janusz Więckowski, wieloletni pilot Tu-154.
Czy awaria komputera mogła spowodować zablokowanie systemu sterowania samolotem lub wpłynąć na pracę silników bądź też uniemożliwić wykonanie manewru odejścia na drugi krąg, który rozpoczął kpt. Protasiuk?

– Awaria komputera pokładowego nie wpływa bezpośrednio na możliwość zapanowania pilotów nad maszyną ani na zachowanie się samolotu. Komputer nie steruje samolotem, jest jednak bardzo ważnym urządzeniem pomocniczym. Nowoczesny amerykański system komputerowy umożliwia bezpieczne i dokładne ustawienie podejścia – mówi kpt. Więckowski.

Przypomnijmy, że do komputera Tu-154 wprowadzono na podstawie błędnych kart podejścia dostarczonych przez Rosjan nieprecyzyjne współrzędne lotniska, niewskazujące środka drogi startowej. Jak powiedział „GP” Krzysztof Zalewski z miesięcznika „Lotnictwo”, „pilot, planując lot, wprowadził do GPS dane z otrzymanych od Rosjan kart podejścia. Komputer wyprowadził go idealnie w punkt, w którym nie było lotniska”. Co jednak stało się potem?

– Trudno powiedzieć, bo informacja, że FMS przestał działać w momencie zniszczenia samolotu, choć przerwanie pracy komputera nastąpiło na wysokości 15 m nad poziomem lotniska, jest faktycznie dziwna – mówi Krzysztof Zalewski.

Może dano do badania w USA urządzenia z innego samolotu? * – zastanawia się Marek Strassenburg-Kleciak, pracujący w Niemczech ekspert ds. nawigacji satelitarnej.
Maciej Lasek, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, której przewodniczy minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller, mówi „GP”, że komisja zajmuje się tym problemem.

– Niedługo przedstawimy nasze stanowisko w raporcie komisji. Wcześniej nie chcę tego komentować – stwierdza w wypowiedzi dla „GP” Maciej Lasek. Poprosiliśmy, by ekspert komisji powiedział, czy jest sprzeczność w raporcie MAK w tej kwestii.

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo zająłbym wówczas stanowisko dotyczące tego problemu, a nie chcę teraz tego robić – odpowiada Maciej Lasek.

Wystąpienie nagłego braku zasilania i „zamrożenia” pamięci komputera pokładowego FMS 15 m nad poziomem lotniska to kolejna niewiadoma i kolejny niejasny punkt w rosyjskiej wersji tłumaczącej przyczyny katastrofy.


* SPROSTOWANIE:

“Niechcący nastąpiło błędne zrozumienie technicznej informacji ode mnie – o co łatwo w przypadku tak kompleksowego problemu: nadal twierdzę, że możliwe jest dokonanie manipulacji zawartości czarnych skrzynek tak, by nie stanowiły one pełnowartościowego dowodu w śledztwie. Oczywistym jest, że jedynie mając do dyspozycji nieotwarte czarne skrzynki możemy ich zawartość traktować jako miarodajny dowód w śledztwie. Nie trzeba w celu dokonania skutecznej manipulacji podmieniać fragmentu hardware. Przeciwnie. Podana w artykule informacja, ze urządzenie przestało działać na wysokości 15 m jest z mojego punktu widzenia poszlaką wskazującą na atak elektroniczny.

Jak wiadomo sygnaly z satelitów systemu GPS sa przetwarzane przez komputer pokładowy TAWS który na tej podstawie oblicza położenie samolotu. Wątpliwe jest, by piloci po raz kolejny wprowadzając współrzędne położenia lotniska, wprowadzili złe dane: System zapamiętuje ostatnie cele i ich współrzędne i jak wiadomo w środę wylądowali prawidłowo. Współrzędne są pokazywane po wprowadzeniu ich w system jako punkt na mapie. Gdyby odbiegały od ostatnich współrzędnych wprowadzonych w środę, piloci zobaczyliby na mapie dwa rózne punkty, co musiałoby wywołać ich nieufność. O wiele bardziej prawdopodobne jest, ze TAWS zmylony atakiem elektronicznym pokazywał pilotom błędne położenie i wysokość. W tej sytuacji ostatni zapis w pamieci systemu przed zaprzestaniem jego działania musiałby informować, ze znajduje się na wyższej wysokości i w innym położeniu. Odpowiada to stanowi faktycznemu.“ – Marek Strassenburg-Kleciak

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
Współpraca:
K.M.
Artykuł ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika “Gazeta Polska”

http://niezalezna.pl/artykul/dlaczego_zamilkl_komputer_pokladowy/44104/1

26 stycznia 2011


Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 11
tagi: , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • obserwator2011 :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 6 Thumb down 17

  • sirpablo :

    ta nowinka nie wyklucza, że właśnie 15 m nad ziemią mógł zostać trafiony ładunkiem termobarycznym, na co może wskazywać rozłożenie samolotu na “czynniki pierwsze” oraz kilka ciał bez ubrań (widoczne na jedym ze zdjęć z miejsca katastrofy), obok których jest coś na kształt pozostałości tablicy przyrządów. Pocisk termobaryczny eksploduje na zewnątrz celu w tym przypadku mógł eksplodować przed kabiną pilotów, co aby ująć obrazowo spowodowało taki efekt jakby sama kabina zderzyła się z murem i została najbardziej wyhamowana, a tylna część samolotu zachowując największy pęd znalazła by się wówczas najbliżej lotniska (i tam też znajduje się statecznik pionowy co widać na filmie Wiśniewskiego.
    moja teoria nadal żywa – meaconing (lub wręcz impuls EM) + broń termobaryczna.
    ale co ja, zwykły inżynier mogę wiedzieć o katastrofach lotniczych, prawdziwymi ekspertami są przecież dzisiaj historycy – Tuskaszenko, Komoruski, psychiatrzy – Klich, czy człowiek po zawodówce – Leszek Miller, nie zapominajmy o guru wszelkich ekspertów lotnictwa światowego – człowieka od wymiany żarówek – Lecha W. ps Bolek, który również swoje mądrości wygłaszał, aby nie narazić się Moskwie w obawie przed ujawnieniem kopii teczek, no czy wreszcie kolejny Miller, tym razem Juras, co to jest ekspertem od obróbki skrawaniem, któremu z oczu bije gwiazda radziecka……ludzie w jakim my kraju żyjemy………..

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 90 Thumb down 8

  • stan :

    Czasami szukamy dziury w calym ,a dziura pod palcem.Czyzbysmy zapomnieli,ze nasi bracia ze wschodu sa mistrzami kamuflazu. Przeciez jest filmik nakrecony tuz po katastrofie przez naocznego swiadka tzw. “1.24″ ,na ktorym widac i slychac co sie stalo.Stwierdzono,ze film nie jest zmontowany wiec dlaczego zwleka sie ekspertyza obrazu i dziwieku.Ale i bez specjalistycznego sprzetu audio/video da sie zaobserwowac czy uslyszec niebywale rzeczy.To samo sie tyczy zapisu z cokpitu.A moze to wcale nie trzask lamanego drzewa ?

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 27 Thumb down 2

  • obserwator2011 :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 16

  • sirpablo :

    W dziedzinie broni ekspertem nie jestem, ale o sposobie działania takiej broni można znaleźć dużo informacji + filmy chociażby na yt, wpisując “fuel-air explosion” lub pochodne tej nazwy. Jeżeli chodzi o sposób naprowadzania, to najłatwiej byłoby zamontować nadajnik w samolocie (tzw układ beeper-seeker wynalezek N.Tesli – pocisk naprowadzany na nadajnik, który wg pierwotnego projektu był wystrzeliwany przed pociskiem głównym – stary patent który można było udoskonalić), zapewne technika jest tak rozwinięta, że byłby mniejszy od pudełka zapałek – ukryć coś takiego w takim wielkim samolocie, chyba nie byłoby problemem dla amatora, a co dopiero dla zawodowców, gdy mieli np cały samolot dla siebie podczas serwisu. Cała wyrzutnia w dzisiejszych czasach może być obsłużona przez 1 człowieka. Jeżeli chodzi o naprowadzanie termiczne lub jakiekolwiek inne z namierzaniem celu byłoby trudne, bo wydaje mi się, że “nasz” tupolew miał zabezpieczenia w postaci flar do “zmylania” pocisków sterowanych termicznie, miał też pewnie inne systemy ostrzegające przed namierzaniem. W/g mnie należy jeszcze pozostawić pewien obszar na działanie broni która jest najnowszym osiągnięciem techniki wojskowej, bo jak wiadomo jawne są tylko powszechnie używane i wynalezione jakiś czas temu środki, o najnowszych zazwyczaj się milczy. A co do ścieżki Tu-154, to w/g mnie była jak najbardziej do przewidzenia, właśnie przez meaconing. Dzisiejsze systemy naprowadzania pozwalają na bezpieczne posadzenie maszyny z całkowicie zalepionymi oknami w kabinie. Jeżeli ktoś wiedział, że pilot będzie polegał wyłącznie na urządzeniach nawigacyjnych, bo nie będzie miał innej możliwości i jeszcze będzie utwierdzany przez wieżę, że jest “na kursie na ścieżce”, mógł dowolnie poprowadzić ścieżkę schodzenia, wówczas przed uderzeniem o ziemię wystarczyło zsynchronizować atak, aby mieć pewność o powodzeniu akcji, później “oddziały naziemne” przeglądające miejsce upadku samolotu i po temacie. tak wygląda moja koncepcja.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 26 Thumb down 2

  • obserwator2011 :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 4 Thumb down 16

  • obserwator2011 :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 1 Thumb down 16

  • sirpablo :

    do obserwator2011, jakieś masz dziwne wypowiedzi. Jeżeli piszę o yt, to nie mam na myśli filmów robionych kalkulatorem na których 100 róznych osón widzi i słyszy 100 różnych rzeczy. Oficjalne filmy, z discovery z programów o różnego typu uzbrojeniu. Odnośnie systemów ostrzegania występują w wiekszości samolotów wojskowych, nie ma jedynie ochrony przed pociskami (rakietami) które są odpalane mechanicznie, jak pocisk na cel. Układ beeper-seeker o którym wspomniałem, jako jedna z możliwości również może być niewykrywalny z tego względu, że “rakieta” która ma zniszczyć cel nie wysyła sygnałów, które mogłyby być wykryte przez systemu ostrzegania, a jedynie “nasłuchuje” sygnałów wysyłanych przez nadajnik. Jeżeli chodzi o zasięg- opierając się na faktach – jest zestaw rakietowy ziemia-powietrze o nazwie Igła, pochodzący z lat 70 , który ma zasięg ok 4,5 dla celów zbliżających się, od tego czasu minęło 30 lat, wiele można było poprawić. Powiem inaczej, skoro ja, laik jestem w stanie teoretycznie zorganizować taki zamach, to co mogą zrobić prawdziwi eksperci od broni, o których wspominasz? jakie znają technologie, o których świat dowie się może za 10 lat? Z resztą Twoich uwag nie ma co polemizować, bo wydaje mi się, że wierzysz tylko w to, co napisze Wyborcza

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 12 Thumb down 1

  • obserwator2011 :

    Hidden due to low comment rating. Click here to see.

    Komentarz odrzucony przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 1 Thumb down 8

  • sirpablo :

    Po raz wtóry Panie obserwatorze chciałbym uprzejmie zaznaczyć, iż piszę o przypuszczeniach które są dla mnie najbardziej logiczne. Za dużo w życiu rzeczy widziałem, aby uwierzyć w to, że to był wypadek. Owszem jest to prawdopodobne jak trafienie 6tki w totolotka, teoretycznie możliwe a jednak…. Każdą teorię, należy sprowadzić to podstawowych wartości i przełożyć na inne obserwacje. A więc zapytam grzecznie Pana Szanownego, kiedy dochodzi do największej liczby drogowych wypadków śmiertelnych – czy w dni pogodne i słoneczne, czy w momencie, gdy nagle zmieniają się warunki pogodowe na bardzo ciężkie – np śnieżyce. Otoż statystyki dowodzą, że w tym drugim przypadku wzmaga się w kierowcach ostrożność i czujność przez co jest mniej wypadków śmiertelnych. Podobnie rzecz ma się z pilotami, w ciężkich warunkach są bardziej ostrożni, a w przypadku pilotów Tu-154 byli to ludzie którzy przeszli niebywałą selekcję aby móc wozić najważniejsze osoby w Polsce, to nie byli kamikadze, zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa i nie wierzę, że w którymkolwiek momencie lotu podjęli jakiekolwiek ryzyko. A odnośnie utarczek słownych, to być może przestaną się pojawiać, jak Szanowny Pan Obserwator przestanie cytować innych, tylko wymóżdży coś własnego.
    Odnośnie speców od zabezpieczeń, to logicznym jest, że najpierw musi pojawić się zagrożenie, aby móc później nad nim pracować, np najpierw pojawiła się broń palna a później kamizelka kuloodporna, nie odwrotnie, najpierw pojawiły się pociski naprowadzane termicznie a później flary, nie odwrotnie. Zrozumiał Pan Szanowny? Odnośnie dowodów, to niestety nie spodziewałbym się, że cokolwiek co wróci ze Związku Radzieckiego, o sorry z Rosji będzie wartościowym dowodem. Pozostają poszlaki. Wczesniej Szanowny Pan pytał również o ekspertów którzy by przeczyli tezie MAK? Otóż było ich kilku, min Ci którzy wykazali, że nie ma fizycznej możliwości aby stenogramy były prawdziwe, były wypowiedzi dawnych pilotów wojskowych którzy mieli logiczne argumenty np Pan Więckowski jeżeli dobrze kojarzę. W kilka dni po katastrofie sensowne argumenty wysuwał Pan Pietrzak – który postawił ważne pytanie -”dlaczego na ok 2 km przed pasem samolot nagle zanurkował obniżając gwałtownie pułap”, ślad po tej informacji zaginął, a wypowiedzi ten nie ma nigdzie w archiwach, nawet na yt.
    Jeżeli Szanowny Pan Obserwator nie odnalazł w mojej skromnej wypowiedzi odpowiedzi na swoje pytania, to chętnie jeszcze raz napiszę, tym razem językiem mniej skomplikowanym.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 11 Thumb down 1

  • franka :

    @ SIRPABLO.
    Pewnie po raz 576 podnoszę kwestię, ale nie daje mi spokoju. Jesli Tupolew mógł być zlikwidowany 15 m. nad ziemią, czy noe powinniśmy jednak zwrócić uwage na tę grupę stalinistów smolenskich, która przyznała się do likwidacji polskiego samolotu? autonomstalinists@wordpress.com Ja wiem, że to być może wrzuta ruska, ale jesli strona ta powstała właśnie po to byśmy myśleli, że to”wrzuta”. Jakoś mi się zgadza wszystko.Proszę napisz.wszyscy napiszcie co o tym myślicie dziś.Pozdrawiam.

    Thumb up 1 Thumb down 0

  • franka :

    @SIRPABLO Sprostowanie. Oczywiście niepotrzebnie wpisałam w adresie @. Ma być kropka. autonomstalinists.wordpress.com Przepraszam. Zresztą znacie to wszyscy.

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters