W jakim stanie i miejscu znajdował się kokpit Tu-154 po katastrofie 10 kwietnia ub.r. na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj?

Publikacja w serwisie: 05 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Szef kontrolerów wieży lotów na lotnisku Siewiernyj trzy dni po katastrofie polskiego Tu-154M przeszedł na emeryturę. » 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch KIEROWCÓW BOR-u » Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu » Prokuratura wojskowa dysponuje już analizą kart podejścia lotniska Smoleńsk Siewiernyj » Co działo się nad lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj w ostatniej fazie lotu prezydenckiego Tu-154M? » Wniosek o zweryfikowanie związków ze służbami ZSRR m.in. przedstawicieli MAK, obsługi lotniska Smoleńsk-Siewiernyj oraz ich przełożonych » To nie kokpit, to miazga » Tu jest kokpit, a tu salonka » W jakim kraju my żyjemy? » SMOLEŃSK 10 kwietnia 2010 – podsumowanie na dzień 9.07.2010 » MARSZ SOLIDARNOŚCI Z OFIARAMI TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ 10 KWIETNIA 2010 [Ottawa, Kanada, 9 kwietnia 2011] » “Nielegalne” znicze i kwiaty przed Pałacem. Jak w stanie wojennym – komentowali przechodnie. » Odpowiedź kancelarii premiera na apel Ruchu 10 kwietnia ws. powołania międzynarodowej komisji technicznej badającej przyczyny katastrofy w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 » Radiolatarnie na lotnisku miały awarię? » Awaryjne lądowanie Tu-154 na moskiewskim lotnisku » “List z Polski” – Holendrzy usłyszeli pytania, których nie jest w stanie wyartykułować większość polskich dziennikarzy » Jak rosyjskie media komentują informację, że w wieży znajdował się oficer FSB, który mógł mieć wpływ na pracę kontrolerów lotu i który “rozpłynął się w powietrzu”, nie będzie przez nikogo przesłuchany? » Rosja. Rozporządzenie z 2007: Siewiernyj ma status lotniska wspólnego bazowania » Na miejscu była potworna cisza… » Pierwszy świadek na miejscu zdarzenia » Rodziny ofiar w miejscu katastrofy » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Znaleziono szczątki ofiar w miejscu katastrofy w Smoleńsku » Zakończyły się czynności śledcze na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem » Na jakiej podstawie osoby znajdujące się na wieży kontrolnej lotniska Siewiernyj zostały dopuszczone do służby » Strzały na miejscu katastrofy? – nowe zeznania rosyjskich milicjantów » Zespół biegłych zbada karty podejścia na Siewiernyj, dokumentację fotograficzną lotniska i wyniki analiz rejestratora ATM » Kluczowym elementem była decyzja kontroli lotów lotniska Siewiernyj o sprowadzaniu samolotu na “rozkaz z centrali” [BIAŁA KSIĘGA] » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Na początku przyszłego tygodnia raport MAK w sprawie katastrofy 10 kwietnia » Smoleńsk: Dziewiętnaście minut po 8.41 » Smoleńsk w cieniu skorumpowanego MAK » SMOLEŃSK: ZNIKAJĄCE ZDJĘCIA SATELITARNE » Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował » SMOLEŃSK 10/4/10 – PRÓBA PODSUMOWANIA NA DZIEŃ 26.06.2010 » 10 kwietnia nie było drugiego Katynia » 10 KWIETNIA I NADAKTYWNOŚĆ ROSYJSKICH SŁUŻB » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » “Wolność i Prawda” – przemówienie Prezydenta RP z 10 kwietnia » Eksperyment wyjaśni zagadkę katastrofy 10 kwietnia » Oficerowie BOR-u pierwszymi świadkami ws. organizacji lotów z 7 i 10 kwietnia » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » Akcja ratunkowa 10 kwietnia w Smoleńsku według raportu MAK » Nieznany los broni oficerów BOR, którzy zginęli 10 kwietnia » Zbigniew Mikołejko: 10 kwietnia 2010 – czas apokalipsy » “Dear Andrzej, what we can do together?” Halicki 10 kwietnia miał telefon z Rosji » 10 kwietnia delegacja z Tu-154 miała czekać w Mińsku na poprawę pogody » ABW musi poprawić ekspertyzę m.in. telefonów ofiar katastrofy 10 kwietnia » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » Nazwiska oficerów BOR, którzy 10 kwietnia czekali na płycie Siewiernego » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Według raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) przednia część kadłuba, z kabiną załogi, została zniszczona. Tymczasem, jeszcze w kwietniu, podczas pobytu w Moskwie śledczy prezentowali rodzinom dwie różne wersje co do usytuowania kokpitu. Według pierwszej, wisiał na drzewie. A według innej, wrył się w ziemię na głębokość kilku metrów – ustalił “Nasz Dziennik”. Rosjanie przeczą sami sobie – komentują pełnomocnicy rodzin. Ich zdaniem, kwestię usytuowania tej części samolotu oraz stopień zniszczenia, jakiemu uległ kokpit, wyjaśnią dopiero protokoły z oględzin miejsca zdarzenia. Jak dotąd polska prokuratura dysponuje tylko częścią z nich.

Z informacji, do których dotarł “Nasz Dziennik”, wynika, że podczas pobytu rodzin załogi w Moskwie w trakcie procedury identyfikacyjnej prezentowano im dwie odmienne i sprzeczne wersje co do usytuowania kokpitu samolotu Tu-154. Informacje takie przedstawiono m.in. pani Agnieszce Grzywnie, żonie ppłk. Roberta Grzywny, drugiego pilota w Tu-154. Według pierwszej wersji kokpit rządowej maszyny wisiał na drzewie, innym razem – był wbity w ziemię na głębokość kilku metrów. Dezinformacja ta wprowadziła wśród członków rodzin załogi dużą dezorientację. Rodziny oceniają, że prawdopodobna wydaje się ta druga wersja, wnoszą to ze stanu ubrań, jakie zostały im wydane w Mińsku (notabene z mundurów należących do ich bliskich poznikała część odznaczeń). Zastrzegają też, że nie wyrażały zgody na upublicznienie zapisów dźwiękowych z czarnej skrzynki, a publikacja stenogramu rosyjskiego sprawiła im ogromny ból.

Świadkowie o kabinie

Pułkownik Antoni Milkiewicz, pilot i główny inżynier wojsk lotniczych oraz specjalista z zakresu badań wypadków lotniczych, który w pierwszych dniach po katastrofie pracował w Smoleńsku, przyznaje w rozmowie z “Naszym Dziennikiem”, że kokpit maszyny nie był ani wbity w ziemię, ani nie wisiał na żadnym drzewie, co sugerowali rodzinom pilotów Rosjanie. – Kokpit, czyli kabina samolotu, którą zajmują piloci, leżał zmiażdżony na powierzchni ziemi. Nie był w ogóle wbity w ziemię – opisuje płk Milkiewicz. – Jako jedna z części, na które rozpadł się samolot, kabina była w dużym stopniu zdeformowana – dodaje. Relacjonuje, że ta część samolotu została zabrana wraz z pozostałymi fragmentami na drugi dzień po katastrofie. Według jego relacji, kokpit nie był odwrócony, leżał w pobliżu centropłatu samolotu, czyli miejsca mocowania skrzydeł do kadłuba. Milkiewicz nie był w stanie powiedzieć, co właściwie stało się z kokpitem. Jego zdaniem, został on prawdopodobnie umieszczony wraz z pozostałymi szczątkami wraku. – Nie byłem świadkiem przenoszenia części, więc nie wiem dokładnie, co się z nimi stało – twierdzi.
Jak czytamy w raporcie MAK, “Przednia część kadłuba z kabiną załogi jest całkowicie zniszczona. Fragment nosowej części kadłuba z przednią golenią podwozia znajduje się w odległości 397 m od progu pasa startowego. Fragment nosowej części kadłuba z przednią golenią podwozia znajduje się w odległości 397 m od progu pasa startowego” (str. 90 raportu). W raporcie podano, że zderzenie samolotu z ziemią nastąpiło przy kącie przechylenia 200-201 stopni. Według polskich ekspertów z polskiej komisji badającej okoliczności katastrofy, kąt był mniejszy i wynosił 160 stopni. Polscy eksperci stwierdzili też, że pierwszymi elementami konstrukcji samolotu, które zderzyły się z ziemią, była m.in. właśnie kabina załogi.
Ale to nie jedyna sprzeczność między rosyjskim materiałem a stanem faktycznym, opisywanym przez polskich inżynierów, którzy pracowali w Smoleńsku.
“W wyniku przeprowadzonej analizy medyczno-traseologicznej można twierdzić, że dowódca statku powietrznego, w chwili zderzenia samolotu z powierzchnią ziemi, znajdował się w lewym fotelu pilota w odwróconym (głową w dół) położeniu, przypięty pasami, utrzymując aktywną pozycję roboczą. W lewej ręce trzymał ‘róg’ wolantu, prawa pozostawała swobodną i najprawdopodobniej znajdowała się na dźwigniach sterowania silnikami. Zwraca uwagę całkowicie wyciągnięta w przód prawa dolna kończyna (ze stopą włącznie) próbująca nacisnąć na prawy pedał, prawdopodobnie w celu skontrowania szybko narastającego przechylenia samolotu w lewo” – czytamy na s. 100 raportu MAK.
Tymczasem, jak relacjonuje płk Milkiewicz, kokpit tupolewa był wprawdzie zmiażdżony, ale nie odwrócony. Rosjanie opisali jednak odwróconą pozycję ciał pilotów.
Jak wynika z polskich uwag do raportu MAK, strona polska nie otrzymała pisemnej odpowiedzi na pytania, jak zostały zrealizowane badania techniczne szczątków samolotu, jakie sprawozdania z tego ma komisja rosyjska oraz jakie są dalsze plany MAK co do badania wraku. Warto też zauważyć, że dokumentacja fotograficzna z miejsca zdarzenia również znajduje się w dyspozycji komisji rosyjskiej. Strona polska nie otrzymała ani szkicu miejsca zdarzenia, ani też materiału filmowego dokumentującego wszystkie czynności tam podejmowane. Zdaniem pełnomocników rodzin, w kwestii ustalenia stanu i położenia kokpitu pomocny byłby protokół oględzin miejsca katastrofy. Dokument ten wskazuje szczegółowo przestrzenne położenie i stan każdej części wraku, co jest bardzo przydatne w ustalaniu przyczyn katastrofy. Jak poinformowała nas Naczelna Prokuratura Wojskowa, część tej dokumentacji jest już w rękach polskich śledczych. Czy na podstawie tego, czym dysponuje prokuratura, można określić położenie i stan kokpitu? Z pytaniem tym zwróciliśmy się do NPW. Czekamy na odpowiedź.

Co się stało z kokpitem

Zdaniem pełnomocników rodzin, kokpit został prawie kompletnie zmiażdżony, wskazują na to ogólnodostępne zdjęcia z miejsca katastrofy. Jak zaznaczają prawnicy, z sekwencji śladów z miejsca katastrofy i resztek samolotu można wywnioskować, że maszyna w trakcie lotu, przechodząc w lot odwrócony, zahaczyła o ziemię końcówką urwanego wcześniej skrzydła i przewróciła się na plecy i częścią grzbietową oraz kokpitem uderzyła o ziemię. – Przyjmując wielkie przeciążenie, jakie działało wtedy na maszynę, i to, że na znajdujących się w nim ludzi zwaliła się część centropłatu, plus ciężar bagażu i paliwa, właściwie niemożliwe byłoby, by kokpit się zachował – mówią prawnicy. Ich zdaniem, z kokpitu mógł zostać tylko zarys kabiny. Prawnicy nie są w stanie powiedzieć, czy wśród złożonych części wraku znalazły się wszystkie części kokpitu. Jak sugerują, część z tych elementów mogła pozostać na miejscu katastrofy, wbita w ziemię. Nie są też w stanie wytłumaczyć, dlaczego mundur ppłk. Roberta Grzywny ocalał. – Być może wpłynęło na to jakieś specyficzne złożenie się blach samolotu, nie umiem tego inaczej wytłumaczyć. Tak samo jak tego, że chociaż silniki się rozpadły, ocalały ich turbiny. Być może to tylko kwestia przypadku – twierdzą. Zdaniem mec. Bartosza Kownackiego, pełnomocnika części rodzin ofiar katastrofy, dezinformacja ze strony Rosjan była celowa. – Taka dezinformacja wpływa deprymująco na rodziny. Moim zdaniem, to próba ich zastraszenia, wzbudzenia w nich poczucia winy za to, co się stało, to element budowania odpowiedzialności pilotów. Wykluczam, że Rosjanie robili to, ponieważ sami nie wiedzieli, co się właściwie z kokpitem stało. Wiemy już, że był on przedmiotem szczegółowego zainteresowania Rosjan – ocenia Kownacki. Prawnicy negują też zasadność zamieszczenia w raporcie MAK oceny stanu psychoemocjonalnego dowódcy statku powietrznego mjr. Arkadiusza Protasiuka. – Takich badań nie należy upubliczniać, ujawniając nazwisko. To samo dotyczy kwestii upubliczniania szczegółów dotyczących stanu ciała gen. Andrzeja Błasika – oceniają. Pełnomocnicy liczą, iż pewne informacje dotyczące korespondencji załogi z wieżą w ostatnich chwilach lotu, czy też ponownego przesłuchania kontrolerów lotu, czy stanu wraku i wyników oględzin miejsca zdarzenia, zdobędą polscy prokuratorzy, którzy udali się do Moskwy. – Jeżeli wyjazd zakończy się tylko samym wyjazdem, to będzie to kompletna porażka – oceniają prawnicy. Jak wynika z komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej z 26 stycznia br., w kolejnym, tj. siódmym już wniosku o pomoc prawną “strona polska zwróciła się o przesłuchanie w charakterze świadków – kontrolerów lotu z lotniska “Siewiernyj”, z udziałem polskich prokuratorów wojskowych, którzy będą mieli możliwość zadawania przesłuchiwanym szczegółowych pytań”.
Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110205&typ=po&id=po15.txt

5 lutego 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 7
tagi: , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters