Dziennikarze “Naszego Dziennika” zatrzymani w Moskwie

Publikacja w serwisie: 07 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » “I co, Polacy, nie uchroniliście prezydenta?” » Kłopoty zaczęły się w Moskwie » Dziennikarze w korkociągu Koronczika » “Nieważne, jak byliśmy miłowali pokój, musimy być przygotowani do obrony naszego kraju” » Akta będą, ale w Moskwie » Prokurator otrzyma w Moskwie 11 tomów akt » Co zaniedbali polscy prokuratorzy w Moskwie » Ambasada w Moskwie tonie w kwiatach » Książka pokładowa została w Moskwie » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Polscy biegli będą pracować w Moskwie dłużej, niż planowano » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie » Naczelnik Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej w Moskwie: “Po co określać godzinę śmierci?” » Piszecie o Smoleńsku? Oddajcie laptopy » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Czwarta osoba na “Korsarzu” » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Polscy śledczy w poniedziałek mają rozpocząć przesłuchania kontrolerów ze Smoleńska. O co pytać? » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Kto i co robił na smoleńskim “Korsarzu” » Posłowie chcą komisji nadzwyczajnej w sprawie zatrzymanych dziennikarzy » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Dziennikarz Piotr Falkowski i fotoreporter Marek Borawski zostali zatrzymani w sobotę pod Moskwą w trakcie wykonywania obowiązków służbowych. Pracowali nad materiałem dotyczącym rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem. Do zdarzenia doszło na podmoskiewskim osiedlu Siewiernyj, na terenie którego znajduje się Dowództwo Wojsk Obrony Powietrzno-Kosmicznej. To właśnie ośrodek o kryptonimie “Logika”, z którym smoleński “Korsarz” konsultował naprowadzanie wojskowej maszyny w biało-czerwonych barwach. Dzień wcześniej, w piątek, dziennikarze starali się o rozmowę z autorem ekspertyzy chemicznej krwi gen. Andrzeja Błasika i analizy traseologicznej polskiej załogi. Po ponad pięciogodzinnym przesłuchaniu i zniszczeniu materiału zdjęciowego obu mężczyzn wypuszczono.

Dwa dni przed rozpoczęciem przez polskich prokuratorów przesłuchań, m.in. rosyjskich kontrolerów Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki, funkcjonariusze FSB zatrzymali dwóch dziennikarzy “Naszego Dziennika”. Do zdarzenia doszło pod Moskwą, w okolicach gdzie znajduje się operat “Logika” należący do rosyjskich sił powietrznych. To właśnie jego funkcjonariusze kontaktowali się 10 kwietnia ubiegłego roku z płk. Nikołajem Krasnokutskim, Pawłem Plusninem i Wiktorem Ryżenką.
- Nigdzie nie było jakichkolwiek znaków informujących o zakazie przebywania na tym terenie. Kiedy chwilę wcześniej pytałem jednego z przechodzących oficerów o drogę, nie powiedział, że nie możemy tam przebywać – relacjonuje Piotr Falkowski. Uwagę na dziennikarzy zwrócił dopiero przechodzący nieopodal jednego z obiektów wojsk obrony powietrzno-kosmicznej wojskowy w randze generała. Do pewnego momentu rozmawiał z nimi spokojnie. Sprawa zaczęła się komplikować, gdy na miejsce przyjechał samochodem terenowym ubrany po cywilnemu mężczyzna, na którego najwyraźniej czekał wspomniany generał. Okazało się, że jest prokuratorem, i że – jak wyjaśniał generał – nie można mu robić zdjęć. – Gdyby generał sam nie powiedział, że przybyły jest prokuratorem, to bym się tego nie domyślił. Mężczyzna był ubrany na sportowo, bez żadnych dystynkcji. Fotoreporter, nawet gdyby chciał, nie miał szans domyślić się, kim jest ten mężczyzna – zaznacza dziennikarz. Generał zabrał fotoreporterowi “Naszego Dziennika” aparat, po czym wezwał oficerów Federalnej Służby Bezpieczeństwa.
W oczekiwaniu na przyjazd funkcjonariuszy FSB dziennikarz zagaił rozmowę z prokuratorem, który od razu nawiązał do katastrofy smoleńskiej. – Ten mężczyzna zażartował sobie w pewnym momencie, że u nas, czyli w Polsce, jest źle, bo “straciliśmy naszego prezydenta”. Przy czym powiedział, że straciliśmy go dlatego, że nie potrafiliśmy go “uchronić”. Kiedy powiedziałem, że to, co mówi, jest interesujące i gdy poprosiłem go o rozwinięcie tej kwestii, przyjechali niestety ochroniarze, którzy mieli nas zabrać do środka, co mężczyzna skwapliwie wykorzystał, szybko zmieniając temat – relacjonuje Piotr Falkowski. Jak dodaje, prokuratorski passus o polskim prezydencie, który zginął pod Smoleńskiem na pokładzie rządowej maszyny, utrzymany był w ironicznym tonie, absolutnie niepasującym do tragicznego kontekstu tej sprawy. – Powiedziałbym, że zostało to wypowiedziane w duchu sposobu myślenia świadomego polityki rosyjskiego urzędnika, który mówi prywatnie i tonem arcyprotekcjonalnym – stwierdził Falkowski.
Marta Ziarnik

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110207&typ=po&id=po01.txt

7 lutego 2011

Oceń artykuł:
(4.58)
głosów: 12
tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters