Kłopoty zaczęły się w Moskwie

Publikacja w serwisie: 11 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Dziennikarze “Naszego Dziennika” zatrzymani w Moskwie » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Prokurator otrzyma w Moskwie 11 tomów akt » Katastrofa w jednym stenogramie » Akta będą, ale w Moskwie » Co zaniedbali polscy prokuratorzy w Moskwie » Ambasada w Moskwie tonie w kwiatach » Książka pokładowa została w Moskwie » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Polscy biegli będą pracować w Moskwie dłużej, niż planowano » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Naczelnik Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej w Moskwie: “Po co określać godzinę śmierci?” » Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie » Dlaczego nikt nie pyta o naciski na kontrolerów? » Nie ma dotychczas jednoznacznego dowodu, by katastrofa smoleńska była efektem zamachu » Śledztwo we mgle » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » RZĄD KŁAMAŁ PRZEZ 9 MIESIĘCY » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » MAK nie daje dokumentów – Premier Donald Tusk nie widzi powodów do podejmowania interwencji u premiera Władimira Putina w sprawie śledztwa smoleńskiego » Za mało czasu na odpowiedź » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Wniosek o zweryfikowanie związków ze służbami ZSRR m.in. przedstawicieli MAK, obsługi lotniska Smoleńsk-Siewiernyj oraz ich przełożonych » Bankructwo teorii Edmunda Klicha » Konwencja a status lotu – Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem w świetle prawa międzynarodowego » Polskie śledztwo warte funta kłaków… » EDMUND KLICH – Co miałem zrobić – wysłać GROM, żeby opanował MAK? » Dziurawy raport MAK » Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował » Ministrowie rządu Donalda Tuska nie dopełnili swoich obowiązków » ANATOMIA DEZINFORMACJI cz.1 » Mistyfikacja MAK: Generała nie było w kokpicie » Zeznania medialnego pułkownika » Ich człowiek w Warszawie » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Rząd fałszował śledztwo » Klich traci grunt pod nogami » Premier: czekamy na wyjaśnienia Rosji » Miller z Klichem jadą do Moskwy » Raport MAK za zamkniętymi drzwiami » Czemu służy polityka historyczna Platformy Obywatelskiej? » MAK dostał koncesję na “słuszną interpretację” » Czwarta osoba na “Korsarzu” » Co Tusk zezna w prokuraturze? » Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności » Krach teorii naciskowej » Czy Tusk poniesienie odpowiedzialność?! » Tusk po rozmowie z Putinem: Drobny kryzys » Polscy śledczy w poniedziałek mają rozpocząć przesłuchania kontrolerów ze Smoleńska. O co pytać? » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Pytanie polskich wojskowych o to, jakie ciśnienie podano polskiej załodze 10 kwietnia ub.r., wywołało silne zdenerwowanie płk. Pawła Plusnina

Albo samolot jest sprawny i lata, albo niesprawny i nie lata – powiedział szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmund Klich, który odpowiadał wczoraj na pytania senatorów senackiej Komisji Obrony Narodowej. W ten sposób odniósł się do pytania dotyczącego zapowiedzi rządu, iż przesunie się zakończenie prac nad polskim raportem w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej z powodu niemożności wykonania doświadczenia w wyniku “awarii” Tu-154, który ostatnio każdego dnia wykonuje loty nad różnymi rejonami kraju. Klich nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, kto z polskiej strony zdecydował, że kwestia katastrofy będzie wyjaśniana w oparciu o konwencję chicagowską.

Senacka Komisja Obrony Narodowej miała wczoraj wysłuchać informacji reprezentantów organów państwa w sprawie działań na rzecz wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Wśród zaproszonych gości znaleźli się przede wszystkim: minister spraw wewnętrznych i administracji, stojący na czele polskiej komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy Jerzy Miller, minister obrony Bogdan Klich, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, prokurator generalny Andrzej Seremet i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. Na spotkanie z senatorami nie pofatygował się jednak żaden z nich. Przysłali swoich reprezentantów. Nieobecność zwłaszcza ministrów rządu Donalda Tuska zbulwersowała senatorów Prawa i Sprawiedliwości, na których wniosek zwołano posiedzenie komisji. Zarzucili rządowi lekceważenie senatorów. Zastanawiająca była przede wszystkim nieobecność kierującego polską komisją wyjaśniającą przyczyny katastrofy szefa MSWiA Jerzego Millera. Piotr Kaleta (PiS) zwrócił uwagę, iż nieobecność Millera jest o tyle interesująca, iż od rana można było zaobserwować “szczególną medialną aktywność ministra”. Szef MSWiA bowiem czasu dla senatorów nie znalazł, jednakże obowiązki nie przeszkodziły mu w udziale w konferencji prasowej. Ministrów ze swojej koalicji bronił senator Andrzej Owczarek. – W żadnym wypadku nie można mówić o lekceważeniu przez rząd parlamentu. Ministrowie mają swoje ważne obowiązki, a tego typu zaproszenia powinno się przygotowywać przynajmniej z miesięcznym wyprzedzeniem – stwierdził senator Platformy.
Dopisał natomiast szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich, który poinformował senatorów, iż aby spotkać się z Komisją Obrony Narodowej, przyjechał wprost z urlopu. Tym samym wykorzystał też szansę na przedstawienie osobistej wersji przebiegu prac nad wyjaśnieniem przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, która niekoniecznie zgadzać się musi z wersją chociażby członków rządu czy prokuratorów.
Edmund Klich po raz kolejny opowiedział o tym, w jakich okolicznościach zastała go informacja o katastrofie Tu-154M. Ponownie poskarżył się, że został zrugany przez szefa MON Bogdana Klicha za to, iż “jest już w Rosji kilka dni, a nie ma tłumacza”. Edmund Klich wyjaśniał, iż pierwsze dni pobytu finansował z własnej kieszeni, gdyż w sobotę – w dniu katastrofy – w MON “nie była czynna żadna komórka”, która mogłaby zadysponować pieniędzmi na organizację wyjazdu. Środków na organizację tłumacza już jednak nie miał. Odpowiadając na pytanie, czy otrzymywał wystarczające wsparcie od rządu, zaznaczył, iż mogłoby być większe wsparcie prawne. Stwierdził, że posiłkował się opiniami własnego prawnika. Klich nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, kto zdecydował, że sprawa katastrofy będzie procedowana w oparciu o konwencję chicagowską. Zaznaczył, iż w podejmowaniu decyzji w tej sprawie nie uczestniczył.
- Nikt mnie nie pytał, czy to będzie najlepsze czy najgorsze – stwierdził. Dodał, że o tym, iż konwencja chicagowska “została zaakceptowana”, poinformowała go szefowa Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MAK) Tatiana Anodina. Klich powiedział, że gdy jeszcze pracował na miejscu katastrofy w Smoleńsku, to współpraca z Rosjanami układała się poprawnie. To się zmieniło, gdy przeniósł się do Moskwy. Tam pojawiały się już trudności w dostępie do dokumentów. Szefową MAK Tatianę Anodinę nazwał “bardziej politykiem niż badaczem”. – Prowadziła pewien rodzaj gry – ocenił Klich. Przywołał przy tym słowa Anodiny, które miały paść w jego obecności, że “Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj”. Klich tłumaczył, iż nie wie, w jakim celu te słowa zostały wypowiedziane.
W odpowiedziach na pytania zaznaczył, że jest przekonany, iż ostatnią fazę lotu Tu-154 należało potraktować jako lot wojskowy. Stwierdził także, że znaleziony został kokpit tupolewa, ale w drobnych częściach. – Bo tak został zniszczony – powiedział Klich. Zaznaczył, że przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej zbadanie wraku maszyny nie jest koniecznym dowodem. Ocenił, iż ma ono sens przede wszystkim w przypadkach, gdy na pokładzie nastąpił wybuch.
Klich relacjonował swoją pracę na miejscu katastrofy w Smoleńsku. 12 kwietnia spotkał się z Aleksiejem Morozowem, szefem Komisji Technicznej MAK, i gen. Bajetowem. W spotkaniu brał udział płk Mirosław Grochowski, szef Inspektoratu Bezpieczeństwa Lotów MON. Grochowski zażądał od strony rosyjskiej siedmiu akredytowanych. Morozow uznał, że jest to niezgodne z załącznikiem 13 konwencji chicagowskiej. Dzień później, 13 kwietnia, około godz. 12.00 Morozow poinformował Klicha, że premier Władimir Putin zaprasza go na konferencję prasową do Moskwy na godz. 15.00, ale pułkownik uznał, że w tak krótkim czasie nie zdąży tam dotrzeć. – Chyba że poleciałbym Su – dywagował. Zorganizowano więc telekonferencję w budynkach gubernatora obwodu smoleńskiego, w trakcie której gen. Tatiana Anodina oświadczyła, że katastrofa polskiego samolotu będzie badana w oparciu o załącznik 13 konwencji chicagowskiej. Przesłuchania osób obecnych na wieży w Smoleńsku rozpoczęły się dopiero 16 maja. Pierwszy był płk Paweł Plusnin, szef kontroli lotów “Korsarza”. Oprócz niego przesłuchiwano 3 osoby: mjr. Wiktora Ryżenkę, kierownika strefy lądowania, płk. Nikołaja Krasnokutskiego z jednostki wojskowej w Twerze, którego Klich określił mianem “dowodzącego na wieży”, i meteorologa, którego nazwiska nie pamiętał. Meteorolog przyznał, że dowódca lotniska (w tym przypadku Krasnokutski) może podjąć decyzję o zamknięciu lądowiska, jeżeli warunki meteorologiczne uniemożliwiają bezpieczne przyjmowanie samolotów. Rosjanie odmówili dostarczenia dokumentów wyjaśniających prawne podstawy tej procedury. Z polskiej strony w wysłuchiwaniu świadków brało udział pięć osób, Rosjan reprezentowały trzy. W pewnym momencie – jak relacjonował Klich – pojawił się problem dotyczący ciśnienia powietrza na lotnisku. Przesłuchiwany przez polskich wojskowych płk Paweł Plusnin bardzo zdenerwował się na pytanie o to, jakie ciśnienie lotniska podał polskiej załodze 10 kwietnia ubiegłego roku. Klich interweniował wówczas, by nie zadawać tak “szczegółowych” pytań. Ustalono, że pytania nie mogą być bardzo szczegółowe. Tym bardziej że szef grupy przesłuchującej, doświadczony rosyjski pilot cywilny, był – jak mówił Klich – trochę głuchy. 17 lub 18 maja Klich poprosił Morozowa o zgranie wszystkich taśm ze stanowiska dowodzenia. Morozow był niechętny. Tłumaczył, że zajmie to bardzo dużo czasu, nawet 50 godzin, ale koniec końców na wykonanie kopii pozwolono. Polski akredytowany zaznaczył, że były kłopoty z dostępem do rosyjskich dokumentów. Na stanowisku dalszej i bliższej radiolatarni stronie polskiej nie pozwolono nagrywać rozmów z ekipami, które obsługiwały te urządzenia. – Zaskoczyło nas, że Moskwa powiedziała, że sprzęt (wrak) będzie przewieziony. Ta szybkość nas zaskoczyła – mówił Klich. Po tym, gdy Rosjanie przenieśli wrak tupolewa na betonową płytę lotniska, Klich z płk. Grochowskim przeszukali jeszcze teren katastrofy. – Uznaliśmy, że dużo części zostało – zaznaczył Klich. Miejsce przeszukiwał jeszcze lekarz pod kątem obecności ludzkich szczątków. Polski akredytowany podkreślił, że w Moskwie nie umożliwiono mu już dodatkowych przesłuchań, co obiecano mu jeszcze w Smoleńsku. Taka gwarancja została nawet zaprotokołowana. W Moskwie przesłuchiwani byli: dowódca Iła-76 mjr Frołow, dowódca Jaka-40 kpt. Artur Wosztyl i dowódca eskadry tupolewów z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.
Klich poinformował też senatorów, że wnioskował o przyjazd psychologów do Smoleńska ze względu na konflikt, a nawet – jak to określił – “starcia” z płk. Grochowskim. Odniósł się także do zapowiedzi, iż prezentacja raportu komisji ministra Millera w sprawie katastrofy przesunie się, gdyż nie można wykonać doświadczalnego lotu będącym w polskiej dyspozycji tupolewem z powodu jego awarii. Jednak Tu-154 ostatnio chyba każdego dnia regularnie wykonuje loty. – Zasada generalna była zawsze w wojsku taka: albo samolot jest sprawny, albo niesprawny. Jeśli samolot lata, a rzecznik mówi, że nie może latać tylko z prezydentem… no przecież chyba na próbny lot nie mogą wsadzić tam prezydenta Rzeczpospolitej – zauważył Klich. Pułkownik Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący komisji badającej przyczyny katastrofy, zapewniał jednak, iż z punktu widzenia zaplanowanego eksperymentu usterka tupolewa jest istotna, związana z systemem TAWS, który ostrzega przed zbliżaniem się samolotu do ziemi.
Naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski – który przed komisją wystąpił w zastępstwie przebywającego na urlopie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta – poinformował senatorów, iż śledztwo w sprawie katastrofy przedłużono do 10 kwietnia. Parulski stwierdził, że po zbadaniu urządzeń elektronicznych należących do ofiar katastrofy nie stwierdzono, by w trakcie lotu albo po katastrofie z ich telefonów ktoś dzwonił. Poinformował, że zbadano film nagrany telefonem komórkowym na miejscu katastrofy. Nie zidentyfikowano na nim żadnych głosów w języku polskim, a jedynie rosyjskim. Według Parulskiego, nie udało się zidentyfikować źródła słyszalnych na filmie odgłosów przypominających wybuchy lub strzały. Zapowiedział, iż dopóki nie otrzymamy od Rosjan całości zgromadzonego materiału, który bez wątpliwości pozwoli na potwierdzenie tożsamości danej osoby, wnioski o ekshumacje ofiar uważał będzie za przedwczesne. Do tej pory, jak poinformował, wpłynęły wnioski w tej sprawie od dwóch rodzin. Na początku przyszłego tygodnia polscy prokuratorzy mają uczestniczyć w Moskwie w dodatkowych przesłuchaniach rosyjskich świadków. Wojskowy prokurator okręgowy płk Ireneusz Szeląg powiedział senatorom, że nie ma w tej chwili jednoznacznego dowodu, aby katastrofa Tu-154 była efektem zamachu. Zaznaczył jednak, iż w śledztwie sprawdzane są wszystkie wątki, nawet te “najbardziej fantastyczne”. Zapowiedział, że w decyzji o zakończeniu śledztwa prokuratura odniesie się do wersji o zamachu.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110211&typ=po&id=po02.txt

11 lutego 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 5
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • anna :

    Cytat :”Stwierdził także, że znaleziony został kokpit tupolewa, ale w drobnych częściach. – Bo tak został zniszczony – powiedział Klich. Zaznaczył, że przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej zbadanie wraku maszyny nie jest koniecznym dowodem. Ocenił, iż ma ono sens przede wszystkim w przypadkach, gdy na pokładzie nastąpił wybuch.”
    Ja nie wiem, w co ten Klich gra. Dla każdego myślącego człowieka, a zwłaszcza po obejrzeniu filmów z serii “katastrofy w przestworzach” jest jasne, że na wraku samolotu dokonuje się szczegółowych oględzin i badań technicznych, po możliwie najpełniejszym odtworzeniu go w hangarze z dostępnych szczątków.
    Poszukuje się śladów zmęczeniowego uszkodzenia części narażoncyh na naprężenia robocze, uszkodzeń elementów mechanicznych i układu napędowego, usterzenia, co ja tu będę więcej wymieniać. A on by chcial badac tylko papiery. To jest jak najbardziej oczywiste dla wszystkich, tylko nie dla przewodniczącego PKBWL. Może to przeświadczenie wynika z jego dotychczasowego doświadczenia katastroficznego, w końcu ile on tych katastrof badał. Więcej było wypadków szybowcowych, motolotni, paralotni itp. Byłby uczciwym człowiekiem, gdyby powiedział wprost, że nie ma doświadczenia, zamaist brnąć w te kłamstwa. No i ta historia z Konwencja Chicagowską. Niech przyzna otwarcie, że to własnie on dał sie wmanwrowac Polsce w ten dokument. On, pociągany za sznurki przez Rosjan.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 26 Thumb down 1

  • e2rd :

    proszę zwrócić uwagę na fragment:

    12 kwietnia spotkał się z Aleksiejem Morozowem, szefem Komisji Technicznej MAK, i gen. Bajetowem. W spotkaniu brał udział płk Mirosław Grochowski, szef Inspektoratu Bezpieczeństwa Lotów MON. Grochowski zażądał od strony rosyjskiej siedmiu akredytowanych. Morozow uznał, że jest to niezgodne z załącznikiem 13 konwencji chicagowskiej.

    A zatem nie 13 ale już 12 kwietnia Rosjanie uznali załącznik 13 konwencji za wiążący !

    Coraz bardziej prawdopodobne jest to że albo albo decyzja zapadła w smoleńskim namiocie albo 12 podjęli ją w Moskwie Arabski z Najderem.

    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/ministrowie–kopacz–arabski-i-najder-jada-do-moskwy,56534,1

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 21 Thumb down 1

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters