Były szef ABW – Moskwa dogra własne oprogramowanie

Publikacja w serwisie: 14 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Były szef kontrwywiadu wojskowego chce „przeprowadzenia dowodu z kompletnych billingów z 10 i 11 kwietnia 2010 r.” » Chcą przeprowadzić własne ekspertyzy zapisu z czarnej skrzynki Tu-154M » Moskwa nie chce już Klicha » Czy przedmioty należące do funkcjonariuszy BOR były objęte immunitetem dyplomatycznym » Były zaniedbania, mogą być zarzuty » Moskwa przypilnuje polskiej opinii do raportu MAK? » Janusz Kurtyka, mój szef » A szef BOR wciąż czeka » Były ostrzeżenia ze strony rosyjskiej – Lotnisko w Smoleńsku było „zaniedbane” » Szef MON zapoznał się z przebiegiem śledztwa » Szef NATO żałuje, że nie przyjechał na pogrzeb » ZGINĘŁA M.IN. PARA PREZYDENCKA, SZEF WOJSKA POLSKIEGO » Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor na Wikileaks » Szef kontrolerów wieży lotów na lotnisku Siewiernyj trzy dni po katastrofie polskiego Tu-154M przeszedł na emeryturę. » Szef BOR w urzędowym dokumencie: “przestrzeganie zasad nie może godzić w potrzeby, oczekiwania i interesy najwyżej usytuowanych” » Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu » Po jaki grom były te powielacze? – Eunuchy III RP » W katalogu Maksymienkowa były szczątki z lampasami » Były dowódca Tu-154 o naciskach przed Tbilisi » Mielismy próbkę kiedy były 2 Kaczory NA RAZ. » Były trzy telefony satelitarne. Nie mamy żadnego » Były doradca Putina w parlamentarnym zespole smoleńskim » Lista osób, które były na pokładzie rządowego Tu-154 » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Moskwa wdeptała polskich pilotów w błoto » Nie mechaniczne uderzenie, a wybuchy były przyczyną zniszczenia tupolewa » Były generał KGB w BBN. Stanisław Koziej: temat Smoleńska sam wypłynie » Samoloty Embrayer były już gotowe w połowie 2009 roku » Gazowe interesy Putina załatwiane były z polskim premierem … » Przyczyną katastrofy były “dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie o brzozę » Moskwa: zakończyło się pożegnanie 21 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem » Analiza kryminalistyczna: “Katyń 2010 – Moskwa 1610″ » Wyszły od Tuska, nie były u prezydenta – premier obrażał część osób » Były rzecznik MSWiA – “czas tej formacji o sowieckim rodowodzie minął” » Kontrolerzy ruchu na wieży w Smoleńsku konsultowali się 10 kwietnia z Moskwą » Potrzebujemy rozmów wieży z Moskwą – Wniosek złożono dwukrotnie » Tajemniczy głos ze smoleńskiej wieży. Moskwa zezwoliła na lądowanie? » Komisja Europejska umyła ręce w sprawie śledztwa smoleńskiego – nie chce zadzierać z Moskwą » Były ambasador nie pamięta w jaki sposób rzeczy osobiste Tomasza Merty znalazły się w jego gabinecie » “Moskowskije Nowosti”: rządzącej obecnie w Polsce koalicji PO-PSL udało się znacząco poprawić relacje z Moskwą » Były agent GRU, obecnie pisarz i badacz historii ZSRR, Wiktor Suworow: Rosja jest zdolna do “politycznego morderstwa”… » 10 kwietnia: średni stopień zagrożenia » Posłowie chcą komisji nadzwyczajnej w sprawie zatrzymanych dziennikarzy » Śledztwo we mgle » Piszecie o Smoleńsku? Oddajcie laptopy » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Nie wyobrażam sobie sytuacji, by w Polsce służby zatrzymały na granicy zagranicznych dziennikarzy i zabrały im sprzęt. Rekwizycja nośników informacji należących do dziennikarzy “Naszego Dziennika” jest absolutnie wyjątkowa i niespotykana

Z Bogdanem Święczkowskim, byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rozmawia Maciej Walaszczyk

W miniony wtorek Rosjanie zarekwirowali sprzęt elektroniczny dziennikarzom “Naszego Dziennika” – laptopy, karty pamięci, dyktafon. Jak Pan ocenia zainteresowanie służby celnej tymi rzeczami?
- Wygląda to na wcześniej zaplanowaną akcję. Niewykluczone, że osoby, które przedstawiały się jako funkcjonariusze służby celnej, były tak naprawdę funkcjonariuszami którejś ze służb bezpieczeństwa działających na terytorium Rosji. Na co dzień często tacy funkcjonariusze posługują się dokumentami innych instytucji czy służb rosyjskich, i nie jest to w Rosji nic nadzwyczajnego. Według mnie, rekwizycja tego sprzętu podyktowana była kilkoma powodami. Na pewno chęcią poznania informacji, jakie zdobyli polscy dziennikarze na terenie Rosji, chęcią poznania informacji, które wcześniej posiadali na zabranych im nośnikach – laptopach, aparatach fotograficznych itd., a także możliwością zainstalowania na nich sprzętu pozwalającego, już po zwrocie, na uzyskiwanie z niego na bieżąco informacji na temat pracy dziennikarzy.

Ma Pan na myśli zainstalowanie oprogramowania szpiegującego?
- Tak, chodzi o zainstalowanie na notebookach oprogramowania lub sprzętu szpiegowskiego. Jeśli sprzęt zostanie zwrócony, dziennikarze powinni poddać go skrupulatnej kontroli – właśnie by sprawdzić, czy nie zostało to uczynione. Dla mnie cała sytuacja jest jednak wyjątkowa i niespotykana, aby dziennikarzom obcego państwa zatrzymywano sprzęt, na którym pracują, zwłaszcza z absurdalnych powodów.

Można to traktować jako świadomą demonstrację?
- W moim przekonaniu, było to świadome i zaplanowane działanie, mające na celu przejęcie posiadanych przez dziennikarzy informacji oraz pokazanie, że skończyły się czasy w miarę swobodnego dostępu do informacji na temat katastrofy smoleńskiej. Właśnie by to zamanifestować i spodziewając się słabej reakcji mediów mainstreamowych, specjalnie wybrano do tego celu dziennikarzy “Naszego Dziennika”. Było to, w mojej ocenie, całkowicie świadome działanie: wypróbowanie na dziennikarzach, których obrony nie podejmą się ani największe media, ani znawcy tematyki rosyjskiej, ani władze państwa, jak daleko można się posunąć. I ten cel został przez Rosjan zrealizowany.

MSZ oficjalnie wystosowało notę dyplomatyczną w tej sprawie, dziennikarze uzyskali na miejscu pomoc konsularną. Według Pana, rząd powinien w tej sprawie głośno się wypowiedzieć?
- Nie znam prawa rosyjskiego. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, aby w Polsce polskie służby zatrzymały na granicy zagranicznych dziennikarzy i zabrały im sprzęt, sugerując, tylko na zasadzie podejrzenia, że coś może się na nim znajdować. Jeśli już doszłoby do tak spektakularnej akcji, to musiałyby to być informacje naprawdę bardzo wiarygodne. Myślę, że w normalnej sytuacji podobnie zresztą zachowałyby się służby kontrwywiadowcze w Rosji. Tymczasem tutaj miało miejsce działanie zaplanowane, które poza samym przejęciem informacji ze sprzętu ma przynieść wyniki w przyszłości.

W jaki sposób?
- W tej chwili w Polsce jedynymi mediami, które są zainteresowane tematyką smoleńską oraz szeroko pojętymi relacjami polsko-rosyjskimi, są: “Nasz Dziennik”, Radio Maryja, Telewizja Trwam oraz “Gazeta Polska”. To dwa nurty mediów, które wyraźnie koncentrują się na tych tematach.
Dlatego dziś dla rosyjskich służb zdobycie wiedzy o tym, co dzieje się w tych redakcjach, jest dużo bardziej istotne niż informacje o tym, co dzieje się np. w redakcjach TVN czy innych mediach tzw. głównego nurtu w Polsce. W nich nie ma, jak się zdaje, żadnej determinacji do opisywania i drążenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej oraz problemów polsko-rosyjskich. Dlatego skierowanie przez Rosjan działań przeciw dziennikarzom “Naszego Dziennika” wydaje się bardzo logiczne.

W jaki sposób Rosjanie mogą wykorzystać informacje, które zdobyli z naszych komputerów?
- Wydaje się, że stoją za tym albo FSB, albo rosyjski wywiad cywilny, a więc SWR, lub służby wojskowe GRU. Bo tylko one mogą być tą sprawą zainteresowane. Jeżeli przyjąć, że wywiad rosyjski chciałby umieścić agenturę w strukturach Radia Maryja lub “Naszym Dzienniku”, to musi najpierw dobrze poznać pracujących w nim ludzi i otaczające ich środowisko, znać ich kontakty, problemy, sposób myślenia itd. Wszystko po to, by w sposób bezpieczny taką agenturę tam umieścić. Wiele wskazuje, że taki może być ich cel. A dla mnie przy tym najgorsze jest to, że zatrzymanie dziennikarzy i odebranie im należącego do redakcji sprzętu nie wzbudziło w Polsce żadnego sprzeciwu. Tylko stanowcza reakcja z polskiej strony mogła spowodować, że Rosjanie by się z tych zamiarów wycofali. Ale niestety, teraz nabiorą jeszcze pewności, że mogą stosować tego rodzaju metody wobec mediów, które w Polsce w sprawie katastrofy smoleńskiej patrzą władzom rosyjskim na ręce.

Może nie czujemy się zastraszeni, ale kolejny wyjazd do Rosji wiąże się z ryzykiem powtórzenia tej sytuacji. Nie uważa Pan tych obaw za element zastraszenia?
- Oczywiście, że tak. Teraz każdy, kto będzie chciał jechać do Rosji, by np. zdobyć informacje w sprawie katastrofy smoleńskiej, będzie musiał się dobrze zastanowić, czy laptopa lub aparatu fotograficznego lepiej nie zostawić w domu. Kolejny wyjazd wiąże się po prostu z realną groźbą kolejnej straty sprzętu i dyskomfortem sytuacji związanych z rosyjskimi służbami. A więc nawet podświadomie jest to również element zastraszający. Rosyjskie służby, które są wyspecjalizowane w psychosocjologicznych technikach manipulacji, zdają sobie sprawę, że nie można stosować zastraszania bezpośredniego. Choć być może nie cofnęłyby się przed użyciem metod bardziej bezpośrednich, od sankcji karnych począwszy, na groźbie utraty zdrowia skończywszy. Poprzez manipulację i dezinformację rosyjskie służby mają do osiągnięcia w Polsce jeden cel, a jest nim – w moim przekonaniu – stonowanie debaty wokół katastrofy smoleńskiej, utrudnienie dostępu do informacji niezgodnych z oficjalną linią rosyjskich władz i MAK, a w efekcie doprowadzenie do sytuacji, w której sprawa wyjaśnienia prawdziwych przyczyn katastrofy będzie zamieciona pod dywan. A to jest, nad czym, niestety, bardzo ubolewam, zgodne z oczekiwaniami sporej części rządzącej dziś Polską ekipy.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110214&typ=po&id=po15.txt

14 lutego 2011

Oceń artykuł:
(4.86)
głosów: 7
tagi: , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters