Jak Rosjanie pozbawili mjr. Protasiuka licencji

Publikacja w serwisie: 14 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » “Kłótnia Protasiuka z Błasikiem” to temat zastępczy » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Seremet: Dotąd nie natrafiono na kadr z nagraną rozmową Błasika i Protasiuka » Uroczystości pogrzebowe Arkadiusza Protasiuka » Rosjanie nie chcieli świadków » Co Rosjanie znaleźliby w Lockerbie? » Rosjanie wybielili kontrolerów » ROSJANIE NAPLULI NAM W TWARZ » Rosjanie z zarzutami za katastrofę smoleńską? » Minister obrony: Rosjanie nie wywiązują się » Rosjanie wymieniali żarówki po katastrofie? » Rosjanie nie powinni dać zgody na lądowanie » Rosjanie zacierają ślady po eksplozji? » ROSJANIE PRZEKAZALI NAM “WSZYSTKIE” MATERIAŁY » ROSJANIE ZWOLNILI POLSKICH DZIENNIKARZY » Rosjanie włączali laptopy ofiar » ROSJANIE NIE ODDADZĄ WRAKU TUPOLEWA? » Rosjanie zabezpieczyli dokumenty… pleśnią » Rosjanie chcą przetopić tupolewa! » Rosjanie łamią wszelkie zasady » Rosjanie z Polakami uwinęli się w Smoleńsku w tri miga » Rosjanie będą zeznawać ws. telefonu prezydenta? » Rosjanie wpisali ofiarom: “Podróż prywatna” » Sławomir Wiśniewski: Rosjanie brali co popadnie » Rosjanie piszą do Polaków, Polacy – do Rosjan » Rosjanie planowali porwanie samolotu z Berlina » Rosjanie pokażą kolejne dokumenty. Dziennikarzom » Rosjanie odebrali pilotom nawet dyplomy » Europa zobaczy, jak Rosjanie cięli wrak » Prokuratura uznała, że wystarczy to, co robią Rosjanie » Rosjanie potraktowali ciała ofiar jak odpady » Rosjanie robili wszystko, by “posadzić” tupolewa » Rosjanie tłumaczą dlaczego pocięli wrak » Rosjanie nie życzyli sobie otwierania trumien » Rosjanie odpowiedzieli na 33 z 220 wniosków i pytań skierowanych do MAK » Rosjanie mogą podważyć każdy dokument » ROSJANIE ODESŁALI UBRANIE ŻAŁOBNE ŚP. PRZEMYSŁAWA GOSIEWSKIEGO » Rosjanie wstrzymują się z przekazaniem kolejnych akt smoleńskiego śledztwa » Smoleńsk: Hipoteza nr 4. / Nigdy nie uwierzę, że to zrobili Rosjanie. » SMOLEŃSK: ROSJANIE NISZCZYLI ZAWARTOŚĆ APARATÓW OFIAR » Rosjanie: prawda o katastrofie może być gorzka dla Polski » Rosjanie nawet błędy popełniają w dobrej intencji » Prezydent Lech Kaczyński: W Gruzji strzelali Rosjanie » Rosjanie zmuszają rodziny Ofiar do składania zeznań? » Rosjanie nie przekazali stronie polskiej oryginału filmu » Rosjanie mocno ograniczyli plany polskich archeologów » Adwokat Ewy Błasik: Rosjanie zrobili to, o co się do nich zwrócono » Rosjanie nie mogą dyktować, co powinien robić generał Błasik » Rosjanie przeprowadzili sekcje zwłok wszystkich ofiar katastrofy » Rosjanie: Trzy ofiary katastrofy smoleńskiej błędnie zidentyfikowane » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

MAK dobierał przedstawione mu dane według uznania, mieszając doświadczenie załogi w podejściach wykonywanych “w trudnych warunkach atmosferycznych” z podejściami “w warunkach minimalnych dopuszczalnych dla załogi statku powietrznego”

Rosjanie negatywnie zweryfikowali wiarygodność polskich danych potwierdzających aktualność minimum pogodowego do lądowania dowódcy rządowego tupolewa. Z drugiej zaś strony odgórnie założyli, że mjr Arkadiusz Protasiuk nie mógł brać udziału w cywilnych szkoleniach do wykonywania lotów międzynarodowych.

Analizując ustalenia raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego dotyczącego oceny przygotowania zawodowego członków załogi, można odnieść wrażenie, że rosyjscy eksperci bardzo dokładnie przebadali tę kwestię. Nic bardziej mylnego. MAK w swoich ocenach załogi był bezlitosny, choć uwagi opierał na niepełnych lub niepotwierdzonych “informacjach”. Raport w tym zakresie wygląda tak, jak gdyby Rosjanie przyjęli zasadę, że wszystko, co może potwierdzić profesjonalizm polskich pilotów, należy zdeprecjonować. W ten sposób MAK uznał, że “przedstawione dane o odbyciu przez dowódcę statku powietrznego przygotowania do wykonywania lotów międzynarodowych od 14.01.2005 do 24.04.2005 w liniach lotniczych LOT budzą wątpliwości, ponieważ w tym okresie dowódca statku powietrznego wykonywał intensywnie loty…”. Mowa łącznie o 32 dniach z tego okresu, w których mjr. Protasiuk wykonywał loty operacyjne: styczeń – 13 lotów, luty – 24 loty, marzec – 6 lotów, kwiecień – 17 lotów. MAK, nie widząc konieczności weryfikacji swoich wątpliwości u źródła, uznał, że dowódca załogi nie mógł jednocześnie uczestniczyć w kursie i wykonywać lotów. Przy czym w rzeczywistości mjr Protasiuk ukończył kurs teoretyczny na licencję liniową ATPL(A).
Taki sposób wnioskowania podważyła w swoich “Uwagach” strona polska. Jak wyjaśniono, “program kursu obejmował realizację 308 godzin zajęć, które prowadzone były w większości w godzinach popołudniowych, w tym również w soboty i niedziele”. By sprawdzić, czy brał w nich udział mjr Protasiuk, MAK mógł zwrócić się do strony polskiej z prośbą o dostarczenie danych z ośrodka szkoleniowego PLL LOT SA, gdzie kurs się odbywał. Ale tego nie uczynił. Tymczasem biorąc pod uwagę już sam fakt, że na realizację programu szkoleniowego przeznaczonych było 101 dni, formułowanie daleko idących i krzywdzących mjr. Protasiuka wniosków było co najmniej niewłaściwe. Gdyby ośrodek szkolenia uznał, że pilot nie uczestniczył we właściwej liczbie godzin szkolenia, to nie wystawiłby certyfikatu zaliczającego kurs. Stwierdzenie MAK bezzasadnie podważa wiarygodność szkolenia przeprowadzonego w Certyfikowanym Ośrodku Szkolenia – uznali polscy eksperci.

Żonglowanie minimami
Co ciekawe, więcej dociekliwości Rosjanie wykazali, by zanegować potwierdzenie aktualności tzw. minimum meteorologicznego (60 x 800) dowódcy statku powietrznego. Jak uznali, w książce ewidencji lotów znajduje się nieuzasadniony wpis o potwierdzeniu minimum meteorologicznego podczas podejścia do lądowania na lotnisku w Brukseli z 11 lutego 2010 roku. Zdaniem MAK, tego dnia dolna podstawa chmur wynosiła tam 900 m, a widzialność określona została powyżej 10 kilometrów. Idąc tym tropem, zaznaczono, że potwierdzenie minimum jest obowiązkowe raz na 4 miesiące, a zatem uznając nieprawdziwość wpisu, ciągłość minimum dowódcy zdezaktualizowała się w lutym 2010 roku. MAK uznał też, że od czerwca 2008 roku dowódca statku powietrznego wykonał 16 podejść w warunkach meteorologicznych odpowiadających potwierdzeniu minimum 60 x 800, jednak wszystkie loty wykonywano do dużych portów lotniczych, wyposażonych w precyzyjne systemy podejścia do lądowania. Jak uznano, mjr Protasiuk jako dowódca statku powietrznego Tu-154 – według książki ewidencji lotów – sześciokrotnie wykorzystywał NDB podczas podejścia do lądowania, ostatni raz czynił to w grudniu 2009 roku, a wszystkie podejścia wykonywane były w zwykłych warunkach meteorologicznych.
Jak ustalili polscy eksperci, faktycznie od września 2008 roku (od zakończenia szkolenia dowódczego na Tu-154M) mjr Protasiuk wykonał tylko 6 zajść z wykorzystaniem NDB… pod warunkiem przyjęcia tylko w tym miejscu raportu niekorzystnego dla dowódcy sposobie liczenia owych zajść. Jak zauważyli polscy eksperci, “tym miejscu występuje niekonsekwencja dotycząca prowadzonej analizy wyszkolenia załogi. Polega ona na tym, że jeżeli przy podawaniu nalotu dowódczego jego wartość została określona po uwzględnieniu również nalotu dowódczego liczonego od momentu rozpoczęcia szkolenia dowódczego na tym typie statku powietrznego, to wobec tego wszystkie dalsze przytaczane w raporcie fakty muszą dotyczyć i być rozpatrywane od tego samego momentu czasowego. Nie można przedstawiać faktów/argumentów branych wybiórczo, ponieważ jest to mało obiektywne i nieprofesjonalne. Jeżeli autorzy tego Raportu chcą, aby w tym dokumencie był zachowany obiektywizm i ciąg logiczny prowadzonej analizy, to należało przytoczyć faktyczną ilość tych zajść, która powinna wynosić 16″. Strona polska zauważyła również, że nie jest obiektywne stwierdzenie MAK, że “dowódca statku powietrznego miał przerwę ponad 5 miesięcy w wykonywaniu podejść do lądowania na Tu-154M w trudnych warunkach atmosferycznych”. Bazując na takim stwierdzeniu, MAK uznał, że brak doświadczenia spowodował, iż 10 kwietnia 2010 roku cała załoga znajdowała się w sytuacji podwyższonego napięcia psychoemocjonalnego. W rzeczywistości mjr Protasiuk rzeczywiście miał 5-miesięczną przerwę w wykonywaniu podejść do lądowania, ale nie w “trudnych warunkach atmosferycznych”, ale “w warunkach minimalnych dopuszczalnych dla załogi statku powietrznego”, co stanowi zasadniczą różnicę, jeżeli chodzi o wymowę tego faktu. Sęk w tym, że MAK myli definicje “lotów w trudnych warunkach atmosferycznych” z “wykonywaniem podejść do lądowania przy minimalnych dopuszczalnych warunkach pilota/załogi”. Tymczasem w trudnych warunkach atmosferycznych zarówno dowódca, jak i załoga wykonywali loty regularnie. Rosjanie w swoim raporcie wydali jednak jednoznaczną, negatywną ocenę pracy polskich pilotów, mimo że sami stwierdzili, iż “pełna ocena poziomu przygotowania zawodowego dowódcy statku powietrznego i członków załogi nie jest możliwa z powodu niedostarczenia przez stronę polską niezbędnej dokumentacji, potwierdzającej ich kwalifikacje (realizacja programów szkolenia, przygotowania naziemnego i lotniczego, danych z kontroli okresowych i kompleksowych z wykorzystaniem środków obiektywnej kontroli) oraz wyników szkolenia na symulatorach”.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110212&typ=po&id=po08.txt

12 – 13 lutego 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 4
tagi: ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters