Niewygodne śledztwa

Publikacja w serwisie: 14 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Seremet i Komorowski zabierają się za IPN » Smoleńsk: niewygodne fakty » Wdowa po J. Kurtyce: to mistyfikacja śledztwa » “Kilka hipotez”? – efekt śledztwa ws. katastrofy Tu-154 » Prokurator Andrzej Seremet na konferencji prasowej: Przybyło nowych słów ważnych dla śledztwa » Koniec śledztwa ws. BOR » Remont w trakcie śledztwa » Odsunięty od smoleńskiego śledztwa » Domagamy się rzetelnego śledztwa » Oddanie śledztwa to upokorzenie » Rosyjskie materiały ze śledztwa są sfałszowane » Rozmontowywanie każdego z elementów śledztwa » To Polacy powinni być gospodarzami śledztwa » Ujawniamy zeznania ze śledztwa smoleńskiego » List do Rosjan z zastrzeżeniami co do śledztwa » Zawalczą o gwarancje skutecznego śledztwa » PROKURATOR GENERALNY RELACJONUJE TOK ŚLEDZTWA » Kalendarium polskiego śledztwa smoleńskiego » Szef MON zapoznał się z przebiegiem śledztwa » Poważne braki w dokumentach ze śledztwa smoleńskiego » KOMISJA EUROPEJSKA ZAJMIE SIĘ BADANIEM ŚLEDZTWA? » Kongresmen chce międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska » KOMUNIKAT PROKURATURY ZE SMOLEŃSKIEGO ŚLEDZTWA – wersja tvn24 » RODZINY OFIAR POZNAJĄ AKTA SMOLEŃSKIEGO ŚLEDZTWA? » Edmund Klich narzeka na współpracę z Rosjanami ws. śledztwa » Pasionek złoży odwołanie ws. odsunięcia go od śledztwa smoleńskiego » Rosjanie wstrzymują się z przekazaniem kolejnych akt smoleńskiego śledztwa » Żaden z prokuratorów cywilnych nie nadzoruje już śledztwa smoleńskiego » Jesteśmy zdziwieni i poważnie zaniepokojeni przebiegiem śledztwa… » Wniosek Stefana Hambury do Komisji Europejskiej w sprawie śledztwa » Największym błędem polskiego rządu było oddanie śledztwa MAK » Seremet odrzucił zażalenie Pasionka ws. odsunięcia go od smoleńskiego śledztwa » Wniosek o przywrócenie możliwości wykonywania fotokopii z akt śledztwa smoleńskiego » Ofensywa w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy polskiego Tu-154M » Antoni Macierewicz na temat śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – 24.09.2010 » Podsumowanie uzasadnienia decyzji o umorzeniu cywilnego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej » KARA ZA PRZECIEK? Rodziny ofiar katastrofy nie będą już mogły kopiować akt śledztwa » Komisja Europejska umyła ręce w sprawie śledztwa smoleńskiego – nie chce zadzierać z Moskwą » Siergiej Ławrow chwali służby swojego kraju za skandaliczne niedopatrzenia w prowadzeniu śledztwa » Mecenas Rafał Rogalski zarzuca stronie rosyjskiej utrudnianie śledztwa przez zacieranie śladów przestępstwa. » MAK nie daje dokumentów – Premier Donald Tusk nie widzi powodów do podejmowania interwencji u premiera Władimira Putina w sprawie śledztwa smoleńskiego » Wrak jest niezabezpieczony, ale mówiąc brutalnie, nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla śledztwa – Paweł Graś, rzecznik rządu » PIŁOWANIE TUPOLEWA, PIŁOWANIE ŚLEDZTWA » Kalendarium zaniedbań w sprawie katastrofy polskiej delegacji na uroczystości 70. rocznicy mordu na polskich oficerach w Katyniu » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Nie mam wątpliwości, że decyzja prokuratora generalnego ucieszyła środowiska postkomunistyczne – dawnych funkcjonariuszy SB, gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy gen. Czesława Kiszczaka

Z dr. hab. Janem Żarynem, historykiem, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, pracownikiem naukowym w Instytucie Pamięci Narodowej, byłym szefem Biura Edukacji Publicznej IPN, rozmawia Agnieszka Żurek

Andrzej Seremet wystosował do prezydenta wniosek o odwołanie szefa pionu śledczego IPN Dariusza Gabrela. Co mogło być tego przyczyną?

[ czytaj: 'Seremet i Komorowski zabierają się za IPN' ]

- Dariusz Gabrel był niewątpliwie jednym z najlepszych prokuratorów w IPN za czasów Witolda Kuleszy i Leona Kieresa. Prowadził bardzo trudne śledztwa, np. w sprawie uwięzienia Prymasa ks. kard. Stefana Wyszyńskiego czy w sprawie pomówień Jana Nowaka-Jeziorańskiego o kolaborację w czasie II wojny światowej. Kiedy został szefem pionu śledczego IPN, razem z prezesem Januszem Kurtyką podjęli decyzję o wysunięciu na pierwszy plan śledztw dotyczących bardziej współczesnych przestępstw, których sprawcy jeszcze żyją, a w związku z tym istnieje możliwość postawienia im zarzutów i pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. To jest moim zdaniem główny powód, dla którego Dariusz Gabrel jest dzisiaj tak kontestowany. Nie mam wątpliwości, że decyzja prokuratora generalnego ucieszyła środowiska postkomunistyczne – dawnych funkcjonariuszy SB, gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy gen. Czesława Kiszczaka.

Jakich spraw prowadzonych przez prokuratorów pionu śledczego IPN i nadzorowanych przez Dariusza Gabrela obawiają się te środowiska?
- Trzeba mieć świadomość, że mówimy o kategoriach śledztw bardzo różnorodnych dotyczących lat 1939-1989, a liczonych w setkach bądź tysiącach. Na przykład ważnym śledztwem prowadzonym przez prokuratorów warszawskich jest to dotyczące związku przestępczego, jakim było MSW w latach 1956-1989. Olbrzymi akt oskarżenia rozbity jest bodaj na kilkadziesiąt spraw. Jedną z najważniejszych jest ta dotycząca zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki i poszukiwania osób odpowiedzialnych za tę zbrodnię, które nie zostały osądzone w procesie toruńskim. Świadomość prowadzonego przez IPN śledztwa powoduje dyskomfort u tych, których ono dotyczy, np. u towarzysza Wolskiego, który był szefem Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych w latach 80. i który został decyzją polityczną wyłączony z procesu toruńskiego. Tymczasem był on szefem struktury odpowiedzialnej za prowadzenie w latach 1982-1984 sprawy o kryptonimie “Popiel”, czyli sprawy przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce. Inne śledztwa dotyczą np. funkcjonariuszy Organizacji AntySolidarnościowej (OAS), którzy w latach 1983-1984 porywali ludzi, wywozili ich do lasu, oblewali kwasem albo bili, a potem wypuszczali. Najbardziej znaną ofiarą tych działań jest dzisiejszy poseł PO Antoni Mężydło. Ofiarą takich praktyk padł również śp. Janusz Krupski. Śledztwa te nie zawsze były publicznie nagłaśniane, natomiast wzywanie świadków czy potencjalnych oskarżonych wywołało w ich środowisku duże poruszenie. Niektóre sprawy trafiały do sądu.

Dariusz Gabrel nadzorował również śledztwo katyńskie. Był on także członkiem polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych…
- IPN stał twardo na stanowisku, że Katyń jest zbrodnią ludobójstwa, a zatem w prawie, także międzynarodowym, jest to zbrodnia niepodlegająca przedawnieniu. Ma to olbrzymie znaczenie w prowadzeniu śledztwa i rozmów ze stroną rosyjską. Niezależnie od tego, na jakim etapie stosunków polsko-rosyjskich jesteśmy obecnie, prawda historyczna jest jedna i niepodzielna. Katyń jest ludobójstwem, czyli zbrodnią porównywalną do zbrodni sądzonych w Norymberdze. Nie jest to stanowisko podzielane przez wszystkie podmioty życia publicznego w Polsce. Podobna kwalifikacja dotyczy zbrodni na Wołyniu – także niezależnie od potrzeb wynikających z bieżących relacji polsko-ukraińskich.

Solą w oku niektórym publicystom jest również śledztwo w sprawie katastrofy w Gibraltarze. Profesor Jacek Tebinka z Uniwersytetu Gdańskiego pisze o nim na łamach “Gazety Wyborczej”: “Na śledztwo oparte o fantastyczne teorie państwo wydaje ogromne pieniądze, a na poważne badania naukowe grosze”. Zgadza się Pan z tym?
- Co jakiś czas pojawia się w dyskusji publicznej temat gen. Władysława Sikorskiego i okoliczności jego śmierci. Nie ma wątpliwości, że była to jedna z najważniejszych postaci polskiego życia politycznego – premier i naczelny wódz. Jaka zatem instytucja powinna zająć się próbą rzetelnego wyjaśnienia okoliczności jego śmierci, jeżeli nie IPN? Czuliśmy się do tego powołani jako instytucja niepodległego państwa, która ma za zadanie budować pamięć narodową i rozstrzygać kwestie związane z najważniejszymi wydarzeniami naszej najnowszej historii. Do takich wydarzeń niewątpliwie należy “Gibraltar”. Być może próbujemy wyjaśnić coś, czego wyjaśnić się już nie uda. Można wobec tego dyskutować, czy nakłady poniesione w związku z prowadzeniem tego śledztwa nie były zbyt duże wobec romantycznej niejako wizji wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy. Nie da się jednak zaprzeczyć, że ekshumacja doczesnych szczątków gen. Sikorskiego przynajmniej wykluczyła kilka wariantów przebiegu tego zdarzenia, np. śmierć zadaną przez strzał z broni palnej, ponieważ na czaszce generała nie znaleziono śladów po kuli. Drugą ważną kwestią jest to, że do momentu śledztwa, poza gen. Sikorskim, pozostałe ofiary tego wypadku czy też zamachu nie miały godnych pogrzebów. Jeżeli mamy honorować naszych bohaterów, powinniśmy umieć uczynić zadość ich doczesnym szczątkom. To jest po prostu nasz obowiązek jako wolnego Narodu, posiadającego własne państwo. Trzeba zatem brać pod uwagę to wszystko, a dopiero potem rozpoczynać krytykę wydatków związanych z tym czy innym celem, który tego wymagał.

Rozmiar działalności prowadzonej przez IPN stał się również okazją do oskarżeń Instytutu o zmonopolizowanie badań historycznych w Polsce…
- Kiedy z inicjatywy Janusza Kurtyki zostałem dyrektorem Biura Edukacji Publicznej, wszystkie badania ogólnopolskie podjęte przez IPN prowadzone były w zespołach mieszanych. Oznacza to, że podpisywaliśmy umowy z historykami spoza IPN i włączaliśmy ich do zespołów badających dane sfery historyczne w charakterze koordynatorów lub uczestników. Przykładów takich zespołów można wymienić wiele, np. “SB wobec dziennikarzy”, gdzie koordynatorem jest prof. Tadeusz Wolsza z Polskiej Akademii Nauk, “SB wobec środowisk twórczych” pod kierownictwem prof. Andrzeja Chojnowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, “SB wobec naukowców” – temat opracowywany przez zespół historyków pod kierownictwem prof. Piotra Franaszka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Były to projekty mające za zadanie z jednej strony wykorzystać możliwości, jakie daje istnienie ogólnopolskiej instytucji mogącej zaangażować wielu historyków pracujących na etacie, a jednocześnie ściśle współpracować z fachowcami specjalizującymi się w różnych dziedzinach. Zespoły mieszane dają możliwość sprawnego prowadzenia badań historycznych. Efektem tej pracy są liczne opracowania wydawane przez IPN od 2006 roku – choćby w serii TDN. Nowa ustawa o IPN zwiększa prerogatywy Rady IPN, uszczuplając z kolei kompetencje prezesa Instytutu. W gestii Rady leży dysponowanie tzw. dotacjami celowymi, czyli faktycznie grantami zewnętrznymi. Oznacza to, że członkowie Rady dysponują pieniędzmi przydzielanymi nie IPN, ale instytucjom i zespołom zewnętrznym na projekty badawcze. Jestem bardzo ciekaw, jaki będzie klucz doboru tych projektów.

Czy to źle, że IPN prowadzi własną politykę historyczną?
- Zarówno ja, jak i Janusz Kurtyka nigdy nie ukrywaliśmy, że Instytut Pamięci Narodowej jest powołany po to właśnie, by prowadzić politykę historyczną, czyli dokonywać świadomego wyboru tematów badawczych, postaci z naszej historii, aby budować przemyślaną, a nie przypadkową tożsamość obywateli Polski niepodległej i demokratycznej. Podejście to było jednak kontestowane. A przecież IPN jest instytucją służebną wobec społeczeństwa polskiego. Jej rola polega na takim prowadzeniu badań historycznych czy projektów edukacyjnych, by Polacy mogli lepiej rozumieć własną przeszłość. W moim pojęciu nie ma tu alternatywy. Jeżeli ktoś podejmuje pracę w instytucji nazywającej się Instytutem Pamięci Narodowej, to nie może abstrahować od prowadzenia polityki historycznej rozumianej jako służba wobec nowych pokoleń, szczególnie młodych ludzi. Młodzież jest tu zawsze odbiorcą najbardziej poszukiwanym, w imię tworzenia łańcucha pokoleniowej tożsamości.

Podczas nagonki na IPN za czasów Janusza Kurtyki pojawiały się zarzuty, że IPN prowadzi politykę historyczną zbyt “jednostronną ideowo”…
- Zarzucano nam, że skoro jesteśmy ludźmi o określonych poglądach – mówiąc w skrócie – niepodległościowych, to jesteśmy podobno nietolerancyjni wobec prób innego przekazu historycznego. Faktem jest, że wielu pracowników IPN prezentuje wspólną – nazwijmy to – jednostronną wizję przeszłości, jeśli chodzi o PRL. Mówiąc krótko, wielu z nas nie uznaje pozytywnych dokonań komunistów. Reżim komunistyczny, którego sposób funkcjonowania przebija z akt SB, był obrzydliwym reżimem totalitarnym, niepolskim, któremu służyli ludzie pozbawieni honoru, z czego do końca swoich dni powinni się tłumaczyć. Można zadać pytanie, co się z nami, Polakami, stanie, jeśli ludzie zajmujący się szukaniem dobrych stron systemu komunistycznego dojdą do władzy w IPN?

Wszystko do tego zmierza…
- Słusznie więc można się obawiać, czy IPN będzie jeszcze kontynuował politykę historyczną prowadzoną w imię ideałów niepodległej Polski, czy raczej nastąpi próba zmiksowania tradycji Komunistycznej Partii Polski z tradycją Piłsudskiego i Dmowskiego, Polskiego Państwa Podziemnego z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego. Niech ci, którzy tak pojmują polską tożsamość, odważą się powiedzieć jasno, że to właśnie według nich nazywa się pozytywną pamięcią narodową, naszym wspólnym dorobkiem. Papierkiem lakmusowym dla opinii świata naukowego o działalności śp. Janusza Kurtyki były wybory kandydatów do Rady przy prezesie IPN. Bez wątpienia przepadła tam, i to prawie w 100 proc., jedna kategoria osób – najbliżsi zwolennicy polityki pamięci Janusza Kurtyki. Jest to niepokojący sygnał, mówiący o tym, że większość elektorów wywodząca się z najważniejszych polskich instytucji naukowych kontestuje dokonania IPN z lat 2006-2010. Brzmi to fatalnie, ponieważ oznacza brak pluralizmu w polskim środowisku naukowym.

Jak może wyglądać przyszłość IPN?
- Bardzo dużo będzie zależeć od wyboru nowego prezesa i od publicznie wyrażonej przez niego koncepcji prowadzenia Instytutu. Jak już wspomniałem, są małe szanse na to, że będzie to osoba, która wykorzysta dorobek śp. Janusza Kurtyki i podkreśli publicznie jego zasługi. Natomiast oby nie był to ktoś, kto ten dorobek roztrwoni lub publicznie napiętnuje. Przyszły prezes, choć w swoich decyzjach suwerenny, niewątpliwie, w przeciwieństwie do śp. prezesa Kurtyki, będzie uzależniony od relacji z Radą. Co roku więc może stawać przed groźbą utraty stanowiska. Płynie stąd realne niebezpieczeństwo wywierania przez Radę presji na prezesa IPN, a wszystko wskazuje na to, że Rada będzie w zdecydowanej przewadze składała się z członków reprezentujących zupełnie inny punkt widzenia niż poprzednie Kolegium IPN. Szkoda, bo wiele działań śp. prezesa Janusza Kurtyki jest godnych twórczego kontynuowania.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110214&typ=my&id=my11.txt

14 lutego 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 8
tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeden Komentarz: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters