“GW” dołącza do ataku na gen. Błasika

Publikacja w serwisie: 26 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , ,

Wczoraj TVN podał informację, że na nagraniu z lotniskowego monitoringu z 10 kwietnia 2010 r, widać, jak gen. Andrzej Błasik kłóci się z Arkadiuszem Protasiukiem o wylot bez informacji meteorologicznych. Dziś “Gazeta Wyborcza” znalazła anonimowego świadka, który potwierdza “ustalenia” TVN, choć… w prokuraturze nic o kłótni nie wspomniał.

Farsy pt. “Błasik ruga Protasiuka” ciąg dalszy. “Gazeta Wyborcza”: Awanturę słyszał chorąży BOR. Ale nie powiedział o niej prokuratorowi [...] Według oficera BOR, który zna relację chorążego, chodziło o to, że Protasiuk nie chciał lecieć, bo nie miał informacji o sytuacji pogodowej nad lotniskiem w Smoleńsku, a wiedział o pogarszających się warunkach. – Generał zwymyślał go w wulgarnych słowach. Kazał mu iść do kokpitu i sam meldował prezydentowi samolot gotowy do odlotu. [Chorąży] powiedział, że wyglądało to tak, jakby ten chłopak [Protasiuk] nie chciał lecieć, jakby coś przeczuwał – dodaje rozmówca gazety. Gazeta podkreśla, że chorąży nie chce o całym zdarzeniu rozmawiać z prokuraturą. Był już przesłuchiwany, lecz nie ujawnił kłótni gen. Błasika z kapitanem Protasiukiem.

Czyli żadnych dowodów na taką rozmowę nie ma, bo “anonimowy informator” zeznał co innego w prokuraturze. Także TVN, pisząc o rzekomej kłótni, opierał się na relacjach “anonimowych świadków”, bo nagranie z kamery przemysłowej jest bardzo słabej jakości i nie ma dźwięku. Co ciekawe, “znalazło się” dopiero 10 miesięcy po katastrofie. Ponadto okazało się, że prokuratura wojskowa – wbrew temu, co napisał portal TVN24.pl – wcale nie ma wzmiankowanego nagrania (jeśli ktoś je posiada, to komisja ministra Millera).

Przypomnijmy, co portal TVN24.pl pisał siedem miesięcy temu o stenogramach: TVN24 dotarła do kolejnego fragmentu odczytanego stenogramu z ostatnich minut lotu prezydenckiego TU-154. To nieoficjalne informacje. “Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije” – tak mają brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. Nie wiadomo, w jakim kontekście padły te słowa. Prokuratura nie chciała się wypowiadać w tej sprawie. Pytany przez tvn24.pl krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, który zajmuje się odczytywaniem zapisu z czarnej skrzynki nie chciał komentować doniesień. [...] Jeśli to się potwierdzi, to widać, jak bardzo zdeterminowany był pilot. To, że nie podjął decyzji o odejściu na drugi krąg to znaczy, że bał się konsekwencji niewylądowania – ocenił kpt. Robert Zawada, sejmowy ekspert ds. lotnictwa. Według niego, wpływ na decyzję pilota mógł mieć gen. Błasik albo prezydent Kaczyński.

I równie “rzetelna” informacja dziennika “Polska the Times” z tego samego okresu: Ujawniony w mediach fragment wypowiedzi jednego z członków prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia rozbił się koło Smoleńska, nie jest jedyny. Chodzi o stwierdzenie najprawdopodobniej majora Arkadiusza Protasiuka: “Jak nie wyląduję(my), to mnie zabije(ją)”. Słowa te wstrząsnęły opinią publiczną i na nowo podsyciły pytania o ewentualne naciski na pilotów. Jak udało się ustalić “Polsce”, na nagraniach czarnych skrzynek, które obecnie są analizowane przez polskich ekspertów w Warszawie i w Krakowie, jest więcej tego typu wypowiadanych zdań. Jedno z nich – według osoby zbliżonej do śledztwa – nie zostało jednak zawarte w stenogramie upublicznionym 1 czerwca. Miało ono brzmieć: “To patrzcie, jak lądują debeściaki”.

Oba newsy, kolportowane przez mainstreamowe media, okazały się kłamstwami. Rodzina gen. Błasika zapewne wkrótce doczeka się kolejnych.

http://niezalezna.pl/6629-gw-dolacza-do-ataku-na-gen-blasika

26 lutego 2011

Oceń artykuł:

tagi: , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters