“Kłótnia Protasiuka z Błasikiem” to temat zastępczy

Publikacja w serwisie: 27 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Protasiuk pokłócił się z Błasikiem dla awansu » Nowe ’sensacje’ TVN: Kłótnia oficerów przed wylotem do Smoleńska » Seremet: Dotąd nie natrafiono na kadr z nagraną rozmową Błasika i Protasiuka » Jak Rosjanie pozbawili mjr. Protasiuka licencji » Uroczystości pogrzebowe Arkadiusza Protasiuka » HONOR 2011 Solidarni z generałem Andrzejem Błasikiem, Dowódcą Sił Powietrznych RP » Dezinformacje na temat odzyskania wraku Tu-154M » Były generał KGB w BBN. Stanisław Koziej: temat Smoleńska sam wypłynie » Tragedia w Smoleńsku. Zagraniczne gazety spekulują na temat przyczyn katastrofy » Antoni Macierewicz na temat śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – 24.09.2010 » Nowe dane na temat parametrów lotu Tu-154 z 10 kwietnia dotarły do prokuratury wojskowej » Krakowscy eksperci kończą pracę nad opinią fonoskopijną na temat rejestratora głosu z kabiny pilotów samolotu Tu-154M » Seminarium na temat katastrofy smoleńskiej – Dr hab. Marek Czachor, prof. ndzw. Politechniki Gdańskiej Katedra Fizyki Teoretycznej i Informatyki Kwantowej » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Nagrania z lotniskowego monitoringu zbadają eksperci od czytania z ruchu warg » “GW” dołącza do ataku na gen. Błasika » Jest świadek awantury przed Smoleńskiem » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Telewizja TVN 24 podała, jakoby przed wylotem Tu-154M 10 kwietnia do Smoleńska miało dojść do kłótni między gen. Andrzejem Błasikiem i kpt. Arkadiuszem Protasiukiem. Prokuratura wojskowa potwierdza, że ma nagranie, ale nie ma na nim żadnych głosów. Co więcej, nagranie nie było jeszcze… badane przez prokuratorów, bo oddano je komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy

Rozmowa z doświadczonym pilotem wojskowym w stopniu majora, w służbie czynnej, kolegą mjr. Arkadiusza Protasiuka

Po tym, gdy TVN 24 nie zdążyła się jeszcze wytłumaczyć ze swojego newsa, jakoby gen. Błasik siedział w fotelu drugiego pilota, mamy kolejną sensację. Nagranie jakoby części kłótni między nim a mjr. Arkadiuszem Protasiukiem na płycie lotniska. Spotkał się Pan z sytuacją, by przed startem samolotu pilot się wykłócał?
- Przede wszystkim z dowódcą, a już z pewnością ze zwierzchnikiem Sił Powietrznych żaden lotnik się nie kłóci. Owszem, można mu przedstawić swoje racje, ale z pewnością w inny sposób. Zresztą, kto w rozmowie z szefem ucieka się do kłótni? Arek miał za dużo taktu i kultury osobistej, by w ten sposób postąpić. Nie znałem go od takiej strony. On był człowiekiem, który potrafił udowodnić swoją rację w normalny sposób. Był sympatyczny, bardzo miły i nigdy – przez lata swojej służby – nie spotkałem się z tym, by uciekał się do takich metod. Oczywiście, zdarzają się w lotnictwie sytuacje, że dowódca np. mówi, że trzeba zabrać na pokład samolotu niebezpieczny ładunek, a załoga wie, że materiałów o dużej sile rażenia i pasażerów nie wolno razem przewozić. Wówczas nie tylko można, ale i trzeba polemizować. Jednak pilot do tego musi dysponować odpowiednią wiedzą. Arek ją miał, co więcej, nigdy nie był porywczy. Zawsze będę pamiętał go jako pilota, który miał uśmiech na twarzy i potrafił wszystkie sprawy załatwić w sposób cywilizowany, na pewno nie poprzez kłótnię z dowódcą Sił Powietrznych. Także gen. Andrzej Błasik był bardzo miłym człowiekiem. Nie był to nadęty typ, który widzi tylko czubek własnego nosa. Zawsze przed lotem przywitał się, podał rękę. Po wylądowaniu umiał podziękować za wspólny lot, a nie musiał tego przecież robić. Powiem szczerze: nie wierzę w tę kłótnię.

Informację o istnieniu takiego nagrania kiepskiej jakości, z kamery przemysłowej ochoczo potwierdziła prokuratura wojskowa
- A czy prokuratura z ruchu warg – o ile są one widoczne na nagraniu z kamery przemysłowej – może dokładnie określić, o czym rozmawiali gen. Błasik i mjr Protasiuk? Dla mnie to nie jest żaden dowód. Owszem, gdybyśmy dysponowali nagraniem z głosem, wówczas można byłoby stwierdzić: tak, była sprzeczka, ostre spięcie itd. To, że obaj gestykulowali, jeszcze niczego nie dowodzi. Jeśli nie ma świadka, jednoznacznych relacji, które by to potwierdziły, to całą tę sprawę należy określić jednym słowem: bzdura.

Taka sprzeczka przełożyłaby się na atmosferę w kokpicie. Zauważył Pan jej ślad w nagraniach z CVR?
- Jeśli taka stresowa sytuacja powstaje przed lotem, gdy dowódca z pilotem rozmawiają w cztery oczy na sporny temat, to nie wierzę, że po takiej scysji pilot nagle zamknął się w sobie i siedział w kabinie jak mruk i do nikogo się nie odzywał. On z pewnością podzieliłby się z kolegami opinią, że dowódca żądał od niego rzeczy nierealnych itp. W lotnictwie jest tak, że jeśli są problemy, to się o nich rozmawia, szczególnie jeśli dotyczą one spraw lotniczych. W nagraniach z 10 kwietnia 2010 r. takiej atmosfery w kokpicie nie widać.

Zdenerwowanie można byłoby wyczytać już z samego tonu głosu pilota?
- Oczywiście. Przecież kiedy człowiek jest wzburzony, zdenerwowany, to zachowuje się inaczej. Tymczasem w korespondencji, jaką prowadził Arek, kiedy Tu-154M odchodził z Okęcia, nie słychać wzburzonego głosu. Nie słychać tam człowieka, który właśnie został “pokonany” przez dowódcę. Jak to? Przegrał, a tymczasem epatuje ciepłym, sympatycznym głosem? Ambitny człowiek w kilka chwil nie pogodziłby się z taką porażką. Przyznam, że kiedy słyszę tę korespondencję, zawsze ściska mnie za serce, bo dobrze pamiętam głos Arka. Kiedy słyszało się “PLF 1-0-1″ czy “PLF 1-0-2″, wiadomo było, kto leci. Zawsze wymieniliśmy pozdrowienia, a jeśli były na to warunki, chwilę porozmawialiśmy.

Dowodem na sprzeczkę ma być jakoby to, że gen. Błasik witał gości na pokładzie, a nie mjr Protasiuk. To może być istotny ślad?
- Nie. Wiele razy lecący z nami np. dowódca eskadry witał na płycie ważnych pasażerów, nie będąc przy tym członkiem załogi. To nie jest nienormalna sytuacja. Dowódca wiedział, że samolot jest przygotowany, załoga jest gotowa do lotu, plany są poskładane. Był przecież gospodarzem. Zresztą, kiedy do jednostki przylatuje ważny gość, zawsze na miejscu jest dowódca bazy, a czasem nawet wszyscy dowódcy jednostek, które funkcjonują na terenie bazy. Nie widzę w tym nic dziwnego.

Nie odniósł Pan wrażenia, że dokładniej bada się to, co stało się przed startem, niż to, co się działo w ostatnich 20 sekundach lotu?
- Dokładnie. Chodzi o to, by ludziom zawrócić w głowach. Przecież wystarczy, że w mediach pojawi się taka informacja, ktoś ją powtórzy i za chwilę niemal cała Polska mówi tylko o tym, że panowie pokłócili się przed lotem. To są tzw. tematy zastępcze.

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110226&typ=po&id=po08.txt

26 lutego 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters