Oświadczenie Zarządu Skrzydła Warszawa

Publikacja w serwisie: 27 February 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

W obronie dobrego imienia śp. Generała Andrzeja Błasika i Załogi Tu-154M 101

Od dłuższego czasu w polskich mediach obciążano Dowódcę Sił Powietrznych Polski, generała broni pilota Andrzeja Błasika o poczynania przyczyniające się do zaistnienia katastrofy samolotu rządowego Tu-154M 101 w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Wysuwano bezpodstawne zarzuty, że naciskał na pilotów, a nawet wymuszał lądowanie w Smoleńsku, że nieupoważniony przebywał w kabinie pilotów, nawet, że zasiadł za sterami Tu-154 w miejsce jednego z pilotów. Te zarzuty były bezpodstawne. Bazowały w dużej mierze na rosyjskich informacjach, znacznie odbiegających od prawdy. Mimo to nawet wcześniej opublikowane transkrypcje rozmów z kabiny pilotów dokonane przez MAK, budzące wiele zastrzeżeń w kwestii rzetelności, nie potwierdziły jakiegokolwiek nacisku Generała na pilotów.

Niemniej MAK posunął się do oskarżeń, przekraczając wszelkie normy. W dniu opublikowania raportu, a więc 12 stycznia 2011 roku, po 9 miesiącach od katastrofy, podał, że Generał miał we krwi 0,6 promila alkoholu. Jest to oburzające oświadczenie, ponieważ po jego ogłoszeniu w świat poszła informacja, że pijany zwierzchnik zmuszał swych podwładnych do wykonywania jego poleceń, tzn. lądowania na siłę samolotu z Prezydentem i towarzyszącymi mu osobami udającymi się na obchody 70. rocznicy mordu polskich jeńców wojennych w Katyniu przez stalinowskich oprawców w 1940 roku.
To szokujące stwierdzenie oparto na nieznanych dowodach. Dotychczasowe dane z sekcji zwłok ofiar katastrofy nie zawierały takich informacji, a do tego ciało Zmarłego podobno rozpoznano jako ostatnie po prawdopodobnie 10 dniach i zwrócono do Polski po 11 dniach. Badania (o ile w ogóle się odbyły) przeprowadzane w takim okresie po zgonie nie są wiarygodne co do zawartości alkoholu w ciele każdego zmarłego.
Mało tego, ostatnie doniesienia wskazują, że zwłoki Generała znaleziono w środkowej części kadłuba, a w polskiej wersji transkrypcji rozmów z kokpitu nie słychać głosu Generała nagranego na taśmę. Jest więc wielce prawdopodobne, że Generał nie przebywał w ogóle w kabinie pilotów podczas tego lotu, czy też w końcowych jego fazach.

Generał Andrzej Błasik był naszym dowódcą, nas, weteranów z czasów drugiej wojny światowej, gdyż od 1992 roku uznano nas za wojskowych obecnych sił lotniczych Polski w stanie spoczynku, tak więc dowódca Sił Powietrznych był też ponownie naszym dowódcą, lotników zamieszkałych w Kanadzie.
Jesteśmy bardzo zażenowani tym, że w obronie dobrego imienia Generała, nie tylko Wojska Polskiego, ale i sił NATO, nie stanęli ani Prezydent, ani Premier, ani Minister Obrony Narodowej. Że oddano śledztwo w ręce MAK, a więc rosyjskie, a MAK jest znany od lat z obarczania winą za katastrofy lotnicze pilotów.
Jesteśmy tym oburzeni, ostro potępiamy stwierdzenia raportu MAK, niektórych mediów i urzędów polskich.
Jednocześnie zapewniamy Małżonkę Pana Generała, wdowę Ewę Błasik, i jego całą Rodzinę, że w naszym gronie Generał cieszył się zawsze największym uznaniem i zginął jako bohater, wypełniając misję udania się na miejsce kaźni polskich wojskowych. Był przyjacielem Skrzydła Warszawa i zawsze o nas pamiętał.
Jednocześnie wyrażamy ostry protest przeciwko szkalowaniu załogi samolotu w osobach: kapitana śp. majora Arkadiusza Protasiuka, drugiego pilota śp. podpułkownika Roberta Marka Grzywny, nawigatora śp. kapitana Artura Karola Ziętka i technika pokładowego śp. podporucznika Andrzeja Michalaka, oraz obciążaniu ich winą za tę katastrofę, oskarżaniu ich o brak profesjonalizmu i lekceważenie przepisów i procedur. To nie piloci byli pod presją, lecz kontrolerzy lotniska Siewiernyj. To na kontrolerów lotniska były naciski rosyjskie, aby sprowadzali samolot, a nie na pilotów, aby lądowali. To kontrolerzy lotniska nie zamknęli go, choć sami tak postulowali zwierzchnikom w Moskwie. Zamiast tego naprowadzali polski samolot źle. A Moskwa zdecydowała, żeby nie zamykać lotniska, i to pomimo dwukrotnej nieudanej próby lądowania rosyjskiego wojskowego samolotu transportowego Ił-76 przy jeszcze nie tak złych warunkach pogodowych jak ponad godzinę później.
Solidaryzujemy się z Rodzinami Poległych Lotników w ich walce o dobre imię ich bliskich.
Cześć Ich pamięci!

Za Zarząd Skrzydła Warszawa

Jan K. Gasztold, prezes

26 lutego 2011

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110226&typ=po&id=po05.txt

Oceń artykuł:
(4.69)
głosów: 13
tagi: , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters