Ruszył proces lustracyjny Tomasza Turowskiego

Publikacja w serwisie: 03 June 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się proces lustracyjny Tomasza Turowskiego, byłego ambasadora tytularnego ambasady RP w Moskwie. Turowski miał przez 10 lat pracować jako PRL-owski szpieg w Watykanie, a rok temu jako polski dyplomata organizować wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Proces jest tajny, bo w jego trakcie będą ujawniane informacje objęte klauzulą tajemnicy państwowej.

Mogą być ujawnione informacje, które ze względu na interes państwa powinny pozostać tajemnicą – w ten sposób warszawski sąd argumentował wniosek, by proces lustracyjny Tomasza Turowskiego utajnić. Wnosił o to oskarżony o złożenie fałszywego oświadczenia lustracyjnego dyplomata i były funkcjonariusz wywiadu PRL. Nie zgodził się również, by go fotografować i publikować jego wizerunek w mediach.

- Nie jestem osobą publiczną i mój wizerunek podlega ochronie, a kwestie tu poruszane będą dotyczyły bezpieczeństwa państwa na dziś, nie z czasów PRL – powiedział Tomasz Turowski, wnioskując o wyłączenie jawności postępowania. Od tej chwili toczyło się ono za zamkniętymi drzwiami i było niedostępne dla dziennikarzy.
Po kilku godzinach posiedzenia rozprawa została odroczona do lipca. Oskarżycielem z ramienia Instytutu Pamięci Narodowej jest prokurator Aneta Rafałko, która domaga się od sądu uznania Turowskiego za kłamcę lustracyjnego. Wczoraj podkreślała, że dyplomata jest osobą publiczną, dlatego jego wizerunek nie powinien podlegać ochronie. Nie ujawniała jednak żadnych szczegółów związanych z wątpliwościami, jakie IPN powziął wobec złożonego przez niego oświadczenia. Turowski już raz stawił się w sądzie w lutym br. Również wtedy zakrywał twarz przed fotoreporterami. Eskortowali go umundurowani funkcjonariusze policji.
Tomasz Turowski stracił pracę w MSZ w grudniu ubiegłego roku po tym, jak pion lustracyjny Instytutu Pamięci Narodowej skierował wniosek o wszczęcie wobec niego postępowania lustracyjnego, podejrzewając go o złożenie fałszywego oświadczenia. Złożył je prawdopodobnie rok temu, gdy po trzech latach przerwy w trybie natychmiastowym wrócił do służby dyplomatycznej, by zająć się przygotowaniem dwóch wizyt w Rosji premiera Donalda Tuska oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Pełnił wówczas funkcję ambasadora tytularnego w Moskwie. Tytuł taki otrzymują zazwyczaj osoby zasłużone dla służby dyplomatycznej swojego kraju. Z relacji pracowników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wynika, że odgrywał on pierwszoplanową rolę także po katastrofie, gdy na płycie smoleńskiego lotniska pojawili się Donald Tusk i Jarosław Kaczyński.
Według prasowych doniesień, Turowski przez lata był pracownikiem wywiadu PRL. W 1975 r., po wstąpieniu do zakonu jezuitów, jako przeszkolony funkcjonariusz wywiadu został wysłany na misję do Watykanu. Pod przykryciem jako nielegał miał działać tam aż przez 10 lat, dokładnie w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Także wtedy, gdy doszło do nieudanej próby zamachu na życie Papieża. Z Rzymu miał wysyłać meldunki m.in. na temat działalności Kościoła katolickiego prowadzonej w krajach okupowanych przez Związek Sowiecki. W 1986 r. Turowski, tuż przed święceniami, nieoczekiwanie wystąpił z zakonu. W 1993 r. został pracownikiem w resorcie spraw zagranicznych, w departamencie zajmującym się Europą Wschodnią. Od lutego do maja 2007 roku pełnił funkcję ambasadora tytularnego w Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej. Prawdopodobnie w związku z obowiązkiem lustracyjnym, jakiemu zaczął podlegać po wejściu na krótki czas znowelizowanej ustawy lustracyjnej rozszerzającej krąg osób podlegających lustracji, zrezygnował z pracy w MSZ. Nieoczekiwanie, i to jest najbardziej sensacyjny wątek w jego okrytej tajemnicą karierze, 14 lutego 2010 roku powrócił do pracy w MSZ kierowanym przez Radosława Sikorskiego i podjął się m.in. misji przygotowania wizyt premiera i prezydenta z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Wizyty, po wyraźnych sugestiach Rosji – rozdzielono na dwa wyjazdy, w odrębnych terminach.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110603&typ=po&id=po05.txt

3 czerwca 2011

Oceń artykuł:
(4.43)
głosów: 7

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters