Co będzie w raporcie Millera

Publikacja w serwisie: 17 June 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Fałszerstwa w raporcie Millera » Sprzeczności w raporcie Millera » Czego nie znalazłem w raporcie Millera » Antonii Macierewicz o raporcie Millera: fałszerstwa i kłamstwa » MAK: Nic nowego w raporcie Millera, wady lotniska opisaliśmy wcześniej » Schetyna o raporcie Millera: Możemy tylko prosić o cierpliwość » Eksperyment na raporcie » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » MAK: W raporcie 72 wnioski o przyczynach katastrofy » Błędy w raporcie MAK należy zgłosić w ICAO » Żadnych nazwisk w raporcie – “To analiza faktów, a nie rozpatrywanie winy” » K…wa! Co teraz ze mną będzie? » ZA TYDZIEŃ NIE BĘDZIE KRZYŻA? » PE: debaty ws. Smoleńska nie będzie » BĘDZIE BIAŁA KSIĘGA WS. KATASTROFY » Będzie wrak, pomyślą o badaniach » Do wyborów nie będzie raportu z katastrofy » BĘDZIE FALA WNIOSKÓW O EKSHUMACJĘ? » BĘDZIE SPECJALNA UMOWA Z ROSJĄ? » W sobotę nie będzie posiedzenia Rady Politycznej PiS » Sejm: Nie będzie uchwały ws. katastrofy w Smoleńsku » Będzie doniesienie o przestępstwie na Donalda Tuska » MSZ: Nie komentujemy “białej księgi”; będzie rzetelny raport » “PREZYDENT BĘDZIE GDZIEŚ LECIAŁ I TO SIĘ WSZYSTKO ZMIENI” » Pierwsze decyzje Komorowskiego: gen. Koziej będzie szefem BBN-u » Tusk “nie powinien brać własnej propagandy za rzeczywistość. Po raporcie MAK w głębi duszy i tak jest pewnie rusofobem” » Prezydent USA Barack Obama będzie na pogrzebie pary prezydenckiej » Tusk: Jeżeli raport będzie gotowy, zostanie opublikowany » Edmund Klich będzie dalej wyjaśniał sprawę katastrofy smoleńskiej » Na razie nie będzie oficjalnej prośby do Rosji o wypracowanie wspólnego raportu » Jerzy Polaczek: To będzie największy skandal w historii badania wypadków lotniczych » Będzie druga tablica upamiętniająca parę prezydencką – w kaplicy Pałacu Prezydenckiego » Paweł Deresz: Nie wyobrażaliśmy sobie, że zobaczenie miejsca katastrofy będzie aż tak bolesne » Krętactwa Millera » MAK zadowolony z raportu Millera » Artystyczne wizje komisji Millera » Komisja Millera działała bezprawnie? » Antoni Macierewicz o komisji Millera » BOR niedopełnił obowiązków – dla Millera jest bez winy » Raport Millera to była świadoma manipulacja » Dowództwo Sił Powietrznych kontra komisja Millera » Komisja Millera redaguje raport ws. katastrofy » Tu-154M gotowy do przekazania komisji Millera » MILLER: “Ja z reguły nie komentuję wiadomości, które są wyssane z palca; z niesmakiem przeczytałem, że ktoś będzie przetrzymywał raport na okres powyborczy, i to jest cały mój komentarz” » Tusk: 29 lipca publikacja raportu komisji Millera » prof. Binienda z NASA Masakruje tzw. Expertów millera » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Jutro poznamy odpowiedź MAK-u na raport komisji Millera » Raport Jerzego Millera zawiera sprzeczne dane » Tusk: “Liczę, że raport Millera uda się zaprezentować w czerwcu” » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Zapowiadany na czerwiec, a oczekiwany od stycznia raport końcowy komisji Jerzego Millera musi być dopracowany w najmniejszych szczegółach, by nie narazić się na falę krytyki za brak rzetelności. Oprócz informacji przedstawionych przez komisję w jej stanowisku do raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego oraz w prezentacji rozmów ze smoleńskiej wieży raport powinien szeroko opisać, co działo się z samolotem na ostatnim etapie lotu. Eksperci muszą precyzyjnie wyjaśnić, jakie działania i kiedy podjęła załoga Tu-154M oraz jak na polecenia pilotów reagował samolot. Dotąd bowiem nie pokazano opinii publicznej żadnej logicznej przesłanki, która pozwalałaby stwierdzić jednoznacznie, że maszyna była sprawna do czasu zderzenia z ziemią.

Raport komisji, której przewodniczy minister Jerzy Miller, powinien odpowiedzieć na pytania, które nie znalazły wyjaśnienia ani w raporcie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), ani w polskim stanowisku do tego dokumentu. Szczególnie istotne są tu brakujące elementy opisu ostatnich chwil lotu Tu-154M.
Jedną z niewyjaśnionych dotąd zagadek, którą miała rozwiązać Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jest powód zaniku zasilania systemu FMS, który nastąpił jeszcze w trakcie lotu. Według odczytanych danych, zamrożenie pamięci nastąpiło tuż przed katastrofą na wysokości 15 m powyżej płyty lotniska, przy prędkości 270 km/h. Mogło to stać się np. w wyniku zaniku zasilania lub uszkodzenia systemu. To zaś leży w sprzeczności z oceną MAK, iż wszystkie systemy samolotu do chwili zderzenia z ziemią były sprawne. Polska komisja powinna zatem ujawnić wszystkie parametry lotu i jednoznacznie wskazać, jakie były przyczyny katastrofy i czy leżały one po stronie samolotu. Przypomnijmy, że szybko wykluczona awaria maszyny – zamierzona czy też nie – dotąd nie znalazła żadnego logicznego uzasadnienia. Co więcej, nawet ujawnione przez Rosjan fakty wskazywały, że usterka jednak była możliwa, ale pominięto jej rozważanie z powodu np. małego prawdopodobieństwa wystąpienia.
Warto tu przypomnieć kwestię wysokościomierzy. W badaniach MAK wystąpiły problemy z odczytem jednego z dwóch bloków FMS (UNS-1D). Powodem było jego silne zniszczenie. Eksperci odczytali jednak zawartość drugiego z bloków. Na tej podstawie stwierdzono, że faktycznie występowała różnica pomiędzy sygnałami FMS1 i FMS2 i to potwierdziło tezę, iż na wysokościomierzach barometrycznych WBE-SWS były ustawione różne ciśnienia (745 i 760 mmHg). To niewyjaśniony dotąd element katastrofy. Rosjanie nie potrafili wskazać logicznego wytłumaczenia, w jaki sposób w ostatniej fazie lotu doszło do przestawienia nastawy na wysokościomierzu dowódcy, która powodowała zawyżenie wskazań. MAK obarczył winą nawigatora, który – faktycznie przypięty w swoim fotelu – nie miał takiej możliwości. Wykluczono awarię urządzenia jako mało prawdopodobną. Powodów mogło być kilka. W ocenie płk. rez. dr. Stanisława Ligęzy, szefa Wydziału Nawigacji – Służby Nawigatorskiej w Dowództwie Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej w latach 1995- -2001, Komisja powinna wyraźnie ustalić, jaka była wartość wysokości odbita przez wskazówkę wysokościomierza barometrycznego oraz wysokość terenu nad poziomem morza z chwilą zderzenia samolotu z ziemią. Na tej podstawie można wysnuć wniosek, czy złe wskazania były efektem podania załodze błędnego ciśnienia panującego na lotnisku, czy też załoga sama dokonała błędnych nastaw. Wbrew założeniom MAK, powodem nieprawdziwego wskazania mogła być też awaria wysokościomierza. W rozmowach z “Naszym Dziennikiem” byli piloci specpułku przyznali, że zdarzały się awarie tych urządzeń. Bywało też tak, iż wysokościomierz samoistnie zmieniał tzw. tło. Jak zaznaczali, wykluczanie awarii na podstawie małego prawdopodobieństwa jej wystąpienia jest nielogiczne, bo zwykle o wypadkach decydują właśnie elementy, które w czasie normalnej pracy zazwyczaj nie szwankują.

Stan po eksperymentach

Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego w swoim raporcie z pewnością zamieści wnioski z przeprowadzonych trzech eksperymentów na bliźniaczym samolocie Tu-154M. Wśród nich należy spodziewać się wyjaśnienia działania przycisku “uchod”, jak również możliwości korzystania z automatycznego pilota przy podejściu do lądowania na lotnisko bez aktywnego systemu ILS. Raport powinien też określić, czy naciśnięcie “uchod” pozostawia ślad w rejestratorze parametrów lotu i czy można jednoznacznie stwierdzić, czy załoga korzystała z tej funkcji, a jeśli tak, to jaki był powód braku reakcji maszyny. Komisja powinna także zamieścić swoją analizę, z jakiej wysokości próba odejścia samolotem Tu-154M jest możliwa i bezpieczna (przy obciążeniu i wyważeniu maszyny jak 10 kwietnia 2010 r.). MAK w tym zakresie bazował wyłącznie na doświadczeniach przeprowadzonych na trenażerze w Moskwie. Te wyniki można uznać jednak za mało wiarygodne, bo Rosjanie nie przedstawili żadnej specyfikacji wykorzystywanej kabiny ani też certyfikatów potwierdzających sprawność urządzenia. Do tego trenażer, który reporterzy “Naszego Dziennika” oglądali na lotnisku Szeremietiewo, był wyposażony w silniki starszego typu niż rządowy Tu-154M, co dla próby odejścia mogło mieć kluczowe znaczenie.
Wyjaśnienia wymagają też informacje na temat toru lotu Tu-154M oraz uszkodzeń, jakich doznał. Z relacji Nikołaja Jakowlewicza Bodina, naocznego świadka zderzenia Tu-154M z brzozą, samolot po kolizji leciał dalej na zachód w linii prostej, wciąż obniżając lot. Bodin nie zauważył, by samolot uległ jakiemuś uszkodzeniu w chwili uderzenia w drzewo. Widział ściętą górną część drzewa, która odpadła na północ. Świadek relacjonował też, że maszyna pracowała na wysokich obrotach, a podmuch silników powalił go na ziemię. To wskazywałoby, że samolot był skonfigurowany na wznoszenie, jednak wciąż opadał. Podawane w wątpliwość są także same zniszczenia, jakich doznał samolot. W ocenie fizyków, maszyna nie powinna rozpaść się na strzępy, ale pozostać w trzech większych fragmentach. Nie do końca jasny jest też sposób, w jaki lecący tuż nad ziemią samolot przeszedł do lotu “na grzbiecie”.
Wyjaśnień wymagają też liczne nieścisłości, które znalazły się w stenogramach. Wiadomo, że wykonana dla komisji ekspertyza potwierdziła m.in. komendę dowódcy: “odchodzimy”, która świadczy o tym, że załoga podjęła decyzję o przejściu na wznoszenie i rozpoczęła ten manewr. Komisja nie ujawniła innych szczegółów odkrytych w stenogramach. Raport powinien się do nich odnieść.

Piloci nie mieli wpływu

Poza szczegółami dotyczącymi samego lotu KBWLLP powinna też wyjaśnić, jaki wpływ na lot z 10 kwietnia 2010 r. miały zapisy w kartach podejścia będących w wyposażeniu załogi, które mogły się różnić od stanu faktycznego na Siewiernym. Dotąd uznano jedynie, że zarówno w AIP FR, jak i w JEPPESEN (zbiory informacji aeronawigacyjnych) brakuje ostrzeżenia, że dane publikowane w systemie SK-42 różnią się znacznie od PZ-90/WGS-84 oraz że brakuje algorytmu przeliczania tych współrzędnych. Uznano to za “brak staranności”. Pozostało pytanie, jakie mogły być konsekwencje owych braków. Istotne są tu informacje przekazywane przez pilotów 36. SPLT o tym, że w kartach dostarczonych do pułku znajdowały się błędy. Zauważono przesunięcie dalszej radiolatarni o 2 km w stronę pasa startowego oraz różnice we współrzędnych samego pasa startowego. Raport powinien wyjaśnić te rozbieżności. Z pewnością komisja Millera zamieści też w raporcie zaprezentowaną już publicznie analizę pracy kontrolerów na Siewiernym oraz rosyjskich służb meteorologicznych. Niezbędne wydaje się tu sprecyzowanie – w świetle przepisów – czy wobec nieudanej próby lądowania rosyjskiego samolotu Ił-76 oraz pogarszających się warunków pogodowych uprawniona była decyzja Rosjan o niezamknięciu lotniska. Raport zapewne podejmie też kwestie sposobu przygotowania lotu, jego bezpośredniej organizacji i nadzoru polskich służb nad jego przebiegiem. Wiadomo, że po katastrofie w Siłach Powietrznych wyciągnięto wnioski i dokonano licznych zmian w systemie funkcjonowania służb lotniczych, kładąc większy nacisk na bezpieczeństwo misji zagranicznych i ich obsługi m.in. przez krajowe służby meteo.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110617&typ=po&id=po02.txt

17 czerwca 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters