Zatrzymany odmówił czy jemu odmówiono – kolejne kłamstwa z Moskwy

Publikacja w serwisie: 23 June 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Kolejne kłamstwa? » 11 tomów z Moskwy » Śledztwo na warunkach Moskwy » Polscy biegli wracają z Moskwy » Coraz silniejsza propaganda z Moskwy » Miller z Klichem jadą do Moskwy » Naciskano, żebyśmy nie jechali do Moskwy » Kwiatkowski, Seremet i Parulski lecą do Moskwy » Edmund Klich 18 października leci do Moskwy » 30 maja polscy biegli jadą do Moskwy » Konferencja polskich prokuratorów po powrocie z Moskwy [18.02.2011] » Prokuratorzy Karol Kopczyk i Jarosław Sej jadą do Moskwy » Prokuratorzy nie przywieźli z Moskwy żadnych dokumentów ani protokołów » Ponad 1200 km pociągiem z Moskwy do Warszawy. Rosjanie nie do zdarcia. » Będą kolejne ekshumacje » Kolejne “rewelacje” Klicha » MAK przekazał kolejne dokumenty » Kolejne szczątki odnalezione » Kolejne materiały w sprawie katastrofy » Kolejne protokoły przekazane Polsce » Rosyjska prasa: “Katyńska kość niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z prezydentem Kaczyńskim” » Kolejne pożegnania Pogrzeby 12 ofiar katastrofy Tu-154 » Rosjanie pokażą kolejne dokumenty. Dziennikarzom » Od kłamstwa do nienawiści » Koalicja kłamstwa » Odczytano kolejne fragmenty czarnych skrzynek Tu-154M » Kolejne manipulacje medialne dotyczące katastrofy w Smolensku » Rosja wyśle do Polski kolejne akta ws. katastrofy Tu-154 » Kolejne akta ws. katastrofy smoleńskiej trafią do Rosji » 4 KŁAMSTWA SMOLEŃSKIE TUSKA » Zakładnicy kłamstwa smoleńskiego? » [Kłamstwa MAK] Pijany generał » KŁAMSTWA TVN, TOK FM I INNYCH MEDIÓW » Wypływają kolejne dowody udziału Tuska w Zbrodni Smoleńskiej » Seremet wspiera ruskie kłamstwa ?! » [Kłamstwa MAK] Teza o “presji” i “naciskach” » E. Klich : “Kłamstwa, bzdury, manipulacje” » Rekonstrukcja kłamstwa w teatralnym emploi » Kogo przekonały kłamstwa rządu » „Katastrofa Smoleńska” – kłamstwa i zwalanie winy… » [Kłamstwa MAK] MAK kręcił nawet przy polisach » Telefon smoleńskiej ofiary – obnażenie kłamstwa » Sekcje zwłok i inne rosyjskie kłamstwa » [Kłamstwa MAK] Nawigator nie mógł przestawić ciśnieniomierza » [Kłamstwa MAK]: Lot z prezydentem nie miał statusu HEAD » Antonii Macierewicz o raporcie Millera: fałszerstwa i kłamstwa » Nie można w Polsce przeprowadzić wyborów parlamentarnych “w cieniu rosyjskiego kłamstwa smoleńskiego” » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Aż trzech miesięcy potrzebowała Federalna Służba Celna lotniska Szeremietiewo na ustosunkowanie się do skargi dziennikarzy “Naszego Dziennika”, którzy 8 lutego zostali zatrzymani na moskiewskim lotnisku. W jedenastostronicowym piśmie przysłanym z Moskwy pocztą znalazło się niezgodne z prawdą stwierdzenie, jakoby “zatrzymany” Piotr Falkowski odmówił wpisania uwag do protokołu. W rzeczywistości dziennikarzowi taką czynność uniemożliwili sami Rosjanie. I to właśnie zdecydowało, że “zatrzymany” Falkowski nie złożył podpisu na podsuwanym protokole, stwierdzającym m.in. o poinformowaniu o zakresie przysługujących mu praw.

Federalna Służba Celna lotniska Szeremietiewo w Moskwie nie ma sobie nic do zarzucenia co do sposobu i powodów zatrzymania dziennikarzy “Naszego Dziennika” i zarekwirowania będącego w ich dyspozycji sprzętu. W nadesłanym po trzech miesiącach od złożenia skargi piśmie moskiewscy celnicy odnieśli się do podnoszonych uwag, ale wszystkie skwitowali poprawnością podjętych działań, mających swe uzasadnienie w obowiązujących przepisach. – Odpowiedź składa się z jedenastu stron zawierających w głównej mierze ogólnikowe stwierdzenia, które podpierane są powtarzanymi długimi nazwami rosyjskich instytucji czy wyliczaniem przepisów. Teoretycznie można przyjąć, że Rosjanie odpowiedzieli na wszystkie zarzuty, wymienili je, przyznali, że zdarzenie miało miejsce, że zatrzymano nasz sprzęt, ale nie znaleźli w swoich działaniach nic, co nie mieściłoby się w przepisach – zaznaczył Piotr Falkowski.
Oczywiście trudno było się spodziewać innej odpowiedzi. Ale w piśmie służby celne zawarły dwa nieprawdziwe stwierdzenia. Kiedy 8 lutego br. dziennikarze zażądali obecności tłumacza języka angielskiego, celnicy stwierdzili, że lotnisko nie dysponuje taką osobą. Tymczasem w udzielonej odpowiedzi Rosjanie niezgodnie z prawdą uznali, iż w czasie zatrzymania na lotnisku była pani inspektor znająca język angielski. Urząd celny, opisując przebieg wydarzeń, dopuścił się jednak poważniejszego przekłamania. Uznano bowiem, że Falkowski odmówił wpisania swoich uwag do protokołu. Tymczasem, jak relacjonują dziennikarze “Naszego Dziennika”, kiedy spostrzegli, że na otrzymanym do podpisania druku widniała informacja, iż osoba zatrzymana została poinformowana o swoich prawach, o celu zatrzymania – a tego nie uczyniono – reporterzy chcieli wnieść swoje uwagi do protokołu właśnie w tym zakresie. Wówczas Rosjanie uznali, że rubryka ta dotyczy uwag, ale do listy rzeczy, a nie realizacji procedury.
Celnicy nie pozwolili też, by do protokołu został wpisany konsul Michał Greczyło jako osoba uczestnicząca w czynnościach. – Nasze uwagi nie dotyczyły listy rzeczy, były innego rodzaju. Chcieliśmy zaznaczyć, że zatrzymany sprzęt jest własnością naszego pracodawcy, że wbrew temu, co widnieje w protokole, nie zostaliśmy zapoznani z przysługującymi nam prawami czy chociażby podstawą zatrzymania. To nam uniemożliwiono, a teraz Rosjanie uznali, że to ja odmówiłem dokonania takiego wpisu, co jest oczywistą nieprawdą. Chciałem wpisać uwagi, a kiedy mi na to nie pozwolono, odmówiłem podpisania protokołu. Złożyłem podpis jedynie na potwierdzeniu, że wydano mi kopię tegoż dokumentu. Gdyby pozwolono mi wpisać moje uwagi, wówczas złożyłbym podpis na protokole – podkreślił Piotr Falkowski. Jak zaznaczył, istnieje możliwość odwołania się od stanowiska urzędu celnego do wyższych organów celnych, z której skorzysta.

W skardze na działania Federalnej Służby Celnej na lotnisku Szeremietiewo z 8 lutego, podjęte w związku z zatrzymaniem dziennikarzy “Naszego Dziennika”, Falkowski zaznaczył m.in. niezrozumiałe powody długotrwałej, drobiazgowej i uciążliwej kontroli celnej, jakiej zostali poddani reporterzy, i fakt zatrzymania do tzw. ekspertyzy celnej laptopów i sprzętu fotograficznego z materiałami objętymi tajemnicą dziennikarską, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Jak podkreślono w skardze, zarekwirowany sprzęt jest własnością redakcji, a zgromadzone na nim materiały objęte tajemnicą dziennikarską – o czym celnicy zostali poinformowani. Podjęte przez Rosjan działania były rażącym ograniczeniem swobody wykonywania zawodu dziennikarza oraz stanowiły zamach na wolność słowa. Ponadto dziennikarze skarżyli się na szereg naruszeń praw, w tym na brak informacji o rodzaju wykonywanej procedury, podstawie prawnej zatrzymania i uzasadnieniu podjęcia tego rodzaju czynności, brak informacji o przysługujących prawach i możliwości składania uwag i wyjaśnień oraz na próbę wymuszenia podpisania protokołu zawierającego stwierdzenie, że wymienione informacje zostały dziennikarzom przekazane. Falkowski podniósł też fakt nieuzasadnionego przetrzymywania w pomieszczeniu służby celnej, mimo braku nawet wyrażenia zamiaru postawienia jakichkolwiek zarzutów czy przeprowadzenia rewizji osobistej. Zatrzymanie skutkowało też stratami materialnymi, związanymi z koniecznością zakupu nowych biletów lotniczych, a później także nowego sprzętu, bo ten zatrzymany do ekspertyzy celnej wrócił z Federacji Rosyjskiej zainfekowany wirusami, ze śladami po zrywaniu fabrycznych plomb.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110621&typ=po&id=po01.txt

21 czerwca 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters