Newsweek: Przycisk “uchod” nie zadziałał, bo nie został aktywowany

Publikacja w serwisie: 18 July 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Przed katastrofą piloci prezydenckiego TU-154M przycisnęli przycisk automatycznego odejścia “uchod”, ale samolot na to nie zareagował, bowiem przycisk nie został odpowiednio aktywowany. Taka informacja – według tygodnika “Newsweek” – znajdzie się w raporcie komisji Jerzego Millera.

Na wolancie samolotu Tu-154M znajduje się przycisk “uchod”, który powoduje automatyczne odejście samolotu na drugi krąg, czyli przerwanie lądowania. Teoretycznie działa on tylko na lotniskach posiadających system ILS, wspomagający lądowanie w trudnych warunkach. A takiego systemu nie było na lotnisku w Smoleńsku.

Według ustaleń komisji Millera – która przeprowadziła eksperymenty na drugim polskim Tupolewie – przycisk automatycznego odejścia zadziałałby także na lotnisku bez ILS.

Najpierw jednak trzeba go aktywować , czyli nacisnąć przycisków “zachod” i ”glis”, dzięki czemu samolot sam wyznacza sobie ścieżkę odejścia. Problem w tym, że piloci mogli tego nie wiedzieć, bo takich informacji nie było w oficjalnej instrukcji TU-154M. Piloci mogliby się o tym dowiedzieć podczas szkoleń na symulatorach, ale niestety takich szkoleń nie mieli – ujawnił tygodnikowi jeden z członków komisji.
Raport z komisji Millera początkowo miał być gotowy jeszcze zimą. Ostatecznie ponad 300-stronicowy raport został przekazany premierowi pod koniec czerwca. Obecnie jest tłumaczony na język angielski i rosyjski.

http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-katastrofa-tu-154-przycisk-uchod-nie-zadzialal-bo-nie,nId,350421

18 lipca 2011

Oceń artykuł:
(2.75)
głosów: 4

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • e2rd :

    Ktoś celowo mydli nam oczy .. Najpierw była teoria o ILSie teraz o rzekomym odbezpieczaniu uchoda ..Tymczasem jak widzimy na załączonym filmie uchod jest przyciskiem umieszczonym na wolancie zabezpieczonym plastikowym klipsem wyższym od samego przycisku by uniemożliwić przypadkowe jego wciśnięcie.

    Poza tym twierdzenie że pilot z takim doświadczeniem jak Arkadiusz Protasiuk (prawie 3000 wylatanych godzin – to ponad 700 startów i lądowań w różnych warunkach) nie znał podstawowej procedury odejścia i na kilkaset lądowań nigdy nie wykonał odejścia za pomocą uchoda zatem nie wiedział jak on działa po prostu zakrawa na kpinę.

    Tym większą że jak piszą w sieci – przycisk uchod jest oprogramowany w komputerze pokładowym. tzn jego wciśnięcie wykonuje procedurę odejścia wg FMS lub ustawia moc silników na wartość zaprogramowaną w FMS. Zatem pilot (każdy zna obsługę FMS) musi znać również zasadę działania przycisków i procedur które ten komputer oprogramowuje. To też zadaje kłam tezie o braku wiedzy i rzekomej potrzebie szkoleń.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 13 Thumb down 2

  • e2rd :

    ERRATA:
    Na załączonym filmie widać jednak aktywację uchoda ale i widać co było wiadomo od dawna że ILS nie jest potrzebny od zadziałania procedury odejścia.

    Zatem aktywacja uchoda nie wymaga ILS-u. To że piloci nie znali tej procedury z drugiej strony korzystając z przycisków glis i zachod bo nimi aktywuje się podejście wg ILS (na pewno glisem) zakrawa na kpinię.

    No i jeszcze raz warto powtórzyć że niemożliwe aby na kilkaset lądowań w różnych warunkach pilot ani razu nie użył uchoda.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 12 Thumb down 2

  • Marion :

    Wiedzieli – nie wiedzieli?

    Raport MAK jako dokument opisujący przyczyny katastrofy smoleńskiej jest nie do przyjęcia prze szanującego się i myślącego Polaka. Co do tego nikt nie ma już chyba wątpliwości. Kto jednak dostatecznie zagłębi się w jego treść, analizując każdy przedstawiony w nim szczegół, może wcześniej czy pózniej dojść do paradoksalnego, choć uprawnionego wniosku, że raport ten czasami mówi prawdę. Mówi ją wtedy, gdy nie chce jej powiedzieć. Gdy przedstawiając dostępne fakty manipuluje nimi tak, by udowodnić „jedyną słuszną” tezę o winie pilotów i członków delegacji znajdujących się owego dnia na pokładzie samolotu. Chcąc uwypuklić pewne okoliczności i zachowania, nie zwraca uwagi na to, że przy okazji, jak gdyby nieświadomie, ujawnia drobne, z pozoru nieistotne dla sprawy, pozornie niezauważalne detale. Te zaś, odpowiednio wydobyte z tego potoku słów, mają wielką wagę. Wagę, której Rosjanie nie docenili.

    Tak jest też w przypadku szeroko dyskutowanego – za sprawą artykułu w Newsweeku – działania słynnego już przycisku „uchod”, umożliwiającego automatyczne odejście samolotu na drugi krąg. Wg dziennikarzy tygodnika, powołujących się na członka komisji Millera, piloci nie wykonali odejścia mimo komendy „Odchodzimy”, ponieważ w/w przycisk nie zadziałał. Nie zadziałał zaś nie dlatego, że na lotnisku bez systemu ILS taki manewr jest niemożliwy, jak próbowano nam przez długi czas wmawiać, a czemu ostatecznie zaprzeczył eksperyment na drugim Tupolewie. „Uchod” wg dziennikarzy działa także i na tak prymitywnie wyposażonych lotniskach jak w Smoleńsku, ale musi być wcześniej odpowiednio aktywowany przez naciśnięcie dwóch innych przycisków „ zachod” (podejście) i „glissada” (ścieżka). Przyciski te jednakże nie zostały użyte 10 kwietnia 2010 roku. Dlaczego? Ano dlatego, że piloci z powodu słabego wyszkolenia „mogli nie wiedzieć” , że tak należy aktywować „uchod” po prostu tego nie zrobili.
    Mogli nie wiedzieć?
    No to zajrzyjmy do niesławnego raportu MAK. Na stronie 169 polskiego tłumaczenia czytamy:

    „W rzeczywistości, na Tu-154M przewidziany jest zakres automatycznego odejścia na drugi krąg.
    Kolejność działań przedstawiona jest w rozdziale 8.8.2 (4)(d) RLE. Dowódca statku powietrznego powinien upewnić się że:
    • wyłączniki PRZECHYLENIE, POCHYLENIE (PU-46) są włączone;
    • przycisk podświetlany GLISS (PN-5) świeci, po czym nacisnąć przycisk ODEJŚCIE (UCHOD). Jak widać z powyższej kolejności czynności, koniecznym warunkiem włączenia (uzbrojenia) zakresu automatycznego odejścia na drugi krąg jest uprzednie aktywowanie zakresu „Ścieżka” („Glissada”), który wykorzystywany jest przy automatycznym lub dyrektywnym podejściu do lądowania łącznie z zakresem „Podejście” („Zachod”). Przy lądowaniu na lotnisku Smoleńsk „Północny” danego zakresu nie można było wykorzystywać z powodu braku naziemnych środków podejścia do lądowania (systemu ILS).
    Kierując się rozdziałem 8.8.2 (4) RLE „Sprawdzanie włączenia i wyłączenia zakresu ODEJŚCIE”, załoga mogłaby przygotować (uzbroić) zakres „Odejście”, wciskając na PN-5
    przyciski „PODEJŚCIE” i „ŚCIEŻKA”. Należy podkreślić, że dane czynności przewidziane są tylko na ziemi przy przedlotowym sprawdzaniu ABSU, wykonywania tych czynności w trakcie lotu RLE nie przewiduje. Bez spełnienia powyższego warunku automatyczne odejście na drugi krąg było niemożliwe. Jednakże, przyciski „PODEJŚCIE” i „ŚCIEŻKA”, a także przycisk „ODEJŚCIE” nie były wykorzystywane przez załogę w trakcie krytycznego lotu. Odpowiednie komendy i informacje o tym nie zostały zarejestrowane na rejestratorach pokładowych.

    Nie wiem, jak inni, ale ja rozumiem ten fragment w taki sposób, że przycisk „uchod’, jeśli ma być wykorzystany do automatycznego odejścia, musi być aktywowany poprzez 2 dodatkowe przycisku „zachod” i „gliss” zawsze i wszędzie, także na lotniskach z systemem ILS.

    Czyżbyśmy więc, przyjmując na wiarę tezę o braku wiedzy pilotów na ten temat zakładali, że nigdy nie wykonywali automatycznego odejścia na drugi krąg – na żadnym lotnisku?

    No to czytajmy dalej:

    „6 kwietnia 2010 roku, przy podejściu do lądowania w systemie ILS na lotnisku w Warszawie samolot wykonywał automatyczne odejście na drugi krąg. Pokładowy rejestrator parametrów lotu zarejestrował odpowiednie komendy jednorazowe „Podejście”, „Ścieżka”, i „Odejście”

    Zgodnie z posiadaną informacją 6 kwietnia wykonywany był próbny oblot samolotu przed wykonaniem szczególnie ważnych misji 7 i 10 kwietnia. Obowiązki dowódcy statku pełnił wówczas pilot, który latał do Smoleńska 7 kwietnia (i wyznaczony we wstępnym zgłoszeniu jako dowódca statku na lot 10 kwietnia). Drugim pilotem przy oblocie był dowódca samolotu z krytycznego lotu.

    Fragment ten niezbicie świadczy o tym, że zarówno mjr Arkadiusz Protasiuk (dowódca lotu 10 kwietnia i II pilot lotu 7 kwietnia), jak i ppłk Bartosz Stroiński (dowódca lotu 7 kwietnia) doskonale wiedzieli o tym, jak używać przycisku „uchod” i odchodzić za jego pomocą na drugi krąg „w automacie”. Śmiem wątpić, by Rosjanie, mim, że im nie ufam, zamieścili w tym miejscu całkowicie fałszywą informację – ją akurat zawsze można przecież sprawdzić. Chociażby pytając ppłka Stroińskiego….

    Czasem ten znienawidzony raport na coś się przydaje. Szkoda, że panowie z komisji Millera (albo dziennikarze „Newsweeka”) nie przeczytali go dokładniej.

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 9 Thumb down 2

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters