Miller jak Anodina: winni piloci

Publikacja w serwisie: 29 July 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » To nie piloci są winni katastrofy smoleńskiej. W odpowiednim momencie nacisnęli przycisk, który powinien był spowodować odejście samolotu na drugi krąg » ANODINA POGROZIŁA PALCEM » Generał Anodina melduje » Są kolejni winni smoleńskiej katastrofy » Rosja: to my jesteśmy winni katastrofy » Macierewicz: kontrolerzy winni katastrofy Tu-154M » Anodina wynajęła firmę PR, teraz płaci za milczenie » Miller zapomniał o Tbilisi » Co załatwią Miller z Parulskim? » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Miller z Klichem jadą do Moskwy » Jak Miller „wydłużył” katastrofę w Smoleńsku » Miller: Mówimy z Klichem jednym głosem » Jerzy Miller walczy z popiersiami prezydentów » Piloci rozprawiają się ze stenogramem » Piloci nie mogą się bronić » Piloci: Minister bredzi » Tusk: Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu » Miller: Nie mam pewności, czy była kłótnia Protasiuka z Błasikiem » Miller: Nie ma potrzeby rozmawiać o raportach na szczeblu rządowym » Jerzy Miller stanął na czele komisji ekspertów » “Nie było presji, by piloci lądowali” » Piloci tupolewa wiedzieli o mgle » Piloci wściekli na rosyjski raport » Piloci: Nie chcemy służyć pod Majewskim » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » MILLER: “Jakość raportu jest ważniejsza niż data publikacji” » Wątpliwości, na które zwracają uwagę piloci: » Piloci odcięli dopływ paliwa tuż przed katastrofą » Czy piloci wiedzieli, że się rozbiją? (trzecia czarna skrzynka) » Polscy piloci znów mogą latać tupolewem » Belgijska prasa: Niewyszkoleni piloci byli przyczyną katastrofy » Zdaniem Edmunda Klicha Piloci tupolewa byli bez szans » Piloci prezydenckiego Tupolewa mogli zostać wprowadzeni w błąd ? » Odwołani piloci pozostaną w wojsku, jeśli tylko będą chcieli » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Jerzy Miller jest gotowy poinformować stronę rosyjską o wynikach prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » MILLER: “Ja z reguły nie komentuję wiadomości, które są wyssane z palca; z niesmakiem przeczytałem, że ktoś będzie przetrzymywał raport na okres powyborczy, i to jest cały mój komentarz” » La lista delle persone lese nell’inchiesta che riguarda la catastrofe di Smoleńsk conta circa 160 persone e istituzioni. I famigliari delle vittime chiedono incontro con la commissione di Miller. » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią, i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg – to według raportu komisji Millera przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Eksperci ministra spraw wewnętrznych nie poruszyli takich “drobiazgów” jak niewyjaśnione wyłączenie urządzeń pokładowych 15 nad ziemią, bezpośrednia przyczyna upadku samolotu i braku odejścia na “drugi krąg” oraz fatalny stan wraku.

Teoria pancernej brzozy

Raport – dostępny w internecie od chwili rozpoczęcia konferencji komisji – wymienia po kolei rzekome przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, czynniki mające jakoby na nią wpływ oraz okoliczności jej sprzyjające. Są też zalecenia na przyszłość.

“Przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości padania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg” - twierdzi komisja Millera. “Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią” – głosi raport, niemal w 100 proc. pokrywający się w tej kwestii z dokumentem przygotowanym przez MAK.

Według raportu komisji Millera czynnikami “mającymi wpływ na zdarzenie lotnicze” było:

- niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;

- brak reakcji załogi na komunikaty “Pull up” generowane przez system TAWS;

- próba odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu zakresu pracy układu automatycznego sterowania samolotem – automatyczne “odejście”;

- przekazywanie przez KSL (kierownika strefy lądowania z wieży w Smoleńsku) załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu drogi startowej, ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać załogę w przekonaniu o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń;

- niepoinformowanie załogi przez KSL o zejściu poniżej ścieżki schodzenia i zbyt późne wydanie komendy do przejścia do lotu poziomego;

- nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36. specjalnym pułku lotniczym na samolotach Tu-154M.

Co pominęła komisja Millera

Eksperci ministra spraw wewnętrznych nie poruszyli takich “drobiazgów” jak wyłączenie urządzeń pokładowych 15 nad ziemią, bezpośrednia przyczyna upadku samolotu i braku odejścia na “drugi krąg” oraz stan wraku.

Całkowicie zignorowano też rozbieżności dotyczące radiolatarni. Przypomnijmy, że samolot odebrał sygnał bliższej radiolatarni w miejscu, w którym było to niemożliwe. Wytłumaczenia są dwa: albo Tu-154 zlokalizował sygnał markera fałszywej radiolatarni, albo dane (czasy, wysokość itd.) podane w stenogramach są zupełnie niewiarygodne.

Powtórzono też kuriozalne tezy MAK, że na osoby znajdujące się w samolocie oddziaływało przeciążenie o wartości 100G (stukrotność przeciążenia ziemskiego). Według wyliczeń potwierdzonych m.in. przez Marka Strassenburga Kleciaka, specjalistę odpowiedzialnego za rozwój systemów trójwymiarowej nawigacji w koncernie Harman Becker w Niemczech, nawet gdyby Tu-154 leciał ku ziemi z prędkością 300 km/h, a jego droga hamowania wyniosłaby tylko 10 m (a była, jak wiemy, znacznie większa, bo według stenogramów samolot uderzył w drzewa i zaczął tracić prędkość kilka sekund przed upadkiem), to wartość przeciążenia nie przekroczyłaby 40 g.

Niewytłumaczalne “dziury” w stenogramach, świadczące o sfałszowaniu stenogramów lub wycięciu części rozmów, wytłumaczono… brakiem komunikacji między członkami załogi Tu-154.

Raport pominął fatalne błędy kierownictwa Biura Ochrony Rządu oraz matactwa rządu RP w związku z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej.

Według raportu “okolicznościami sprzyjającymi” katastrofie były:

- niewłaściwa współpraca załogi powodująca nadmierne obciążenie dowódcy statku powietrznego w ostatniej fazie lotu;

- niedostateczne przygotowanie załogi do lotu;

- niedostateczna wiedza członków załogi w zakresie funkcjonowania systemów samolotu oraz ich ograniczeń;

- niewłaściwe wzajemne monitorowanie czynności członków załogi oraz brak reakcji na popełniane błędy;

- nieprawidłowy dobór składu załogi do realizacji zaplanowanego zadania;

- nieskuteczny bezpośredni nadzór Dowództwa Sił Powietrznych nad szkoleniem lotniczym w 36. pułku;

- nieopracowanie w 36. pułku procedur dotyczących działania załogi w przypadku: niespełnienia kryteriów ustabilizowanego podejścia, korzystania z radiowysokościomierza przy wyznaczaniu wysokości alarmowej dla różnych rodzajów podejść i podziału czynności w załodze wieloosobowej;

- sporadyczne zabezpieczanie lotów przez KSL w ciągu ostatnich 12 miesięcy, w szczególności w trudnych warunkach atmosferycznych oraz brak praktycznego przygotowania na stanowisku KSL na lotnisku Smoleńsk Północny.

O fałszywych kartach podejścia przekazanych Polakom przez Rosjan raport wspomina, ale nie wśród przyczyn katastrofy (!).

Tylko jedna (!) uwaga wobec Rosji

Ponadto raport zawiera kilkadziesiąt zaleceń, m.in. dla kancelarii prezydenta i premiera, Sejmu i Senatu, ministrów obrony i spraw zagranicznych oraz Sztabu Generalnego WP i Dowództwa Sił Powietrznych.

Zgodnie z raportem premier powinien zlecić uporządkowanie statusu dokumentów odnoszących się do specjalnego transportu lotniczego i organizacji lotów o statusie HEAD. Ponadto kancelarie prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu oraz Dowództwo Sił Powietrznych powinny “opracować zasady współpracy w zakresie zamawiania specjalnego transportu lotniczego”.

Jak zaznacza raport, należy też “opracować zasady współpracy zamawiającego z organizatorem lotu, które w procesie organizacji specjalnego transportu lotniczego zapewnią organizatorowi ocenę możliwości bezpiecznego wykonania zadania”. Szef MSZ wraz z MON powinien z kolei “ustalić procedury pozyskiwania informacji meteorologicznych z lotnisk, nieprzekazujących danych do wymiany międzynarodowej w zakresie niezbędnym do realizacji lotów na ww. lotniska”.

Spośród innych zaleceń raport wskazuje m.in., że dowódca Sił Powietrznych powinien sprawdzić prawidłowość nadania uprawnień personelowi latającemu 36. pułku i opracować nowe zasady szkolenia i nadawania pilotom uprawnień instruktorskich. “Praktyczne szkolenie instruktorskie powinno być poprzedzone centralnym szkoleniem teoretycznym zakończonym egzaminem. Organem nadającym uprawnienia instruktorskie powinien być Dowódca Sił Powietrznych” – wskazuje raport.

Ponadto raport zawiera tylko jedno (!) zalecenie dla Federacji Rosyjskiej. Chodzi o rozważenie możliwości uzupełnienia zbioru informacji powietrznej Federacji Rosyjskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw o informacje “określające sposób planowania i wykonywania lotów poza przestrzenią sklasyfikowaną, w tym procedurę pozyskiwania niezbędnych informacji”.

http://niezalezna.pl/13889-miller-jak-anodina-winni-piloci

29 lipca 2011

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters