Raport Millera w dużej części składa się z …

Publikacja w serwisie: 24 April 2017
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Co będzie w raporcie Millera » Sprzeczności w raporcie Millera » Fałszerstwa w raporcie Millera » Antonii Macierewicz o raporcie Millera: fałszerstwa i kłamstwa » MAK: Nic nowego w raporcie Millera, wady lotniska opisaliśmy wcześniej » Schetyna o raporcie Millera: Możemy tylko prosić o cierpliwość » Czego jeszcze nie zrobiło BOR » CZEGO BOI SIĘ BRONISŁAW KOMOROWSKI » Skąd wiadomo, czego dotyczyła rozmowa, skoro nikt jej nie słyszał? » Eksperyment na raporcie » W raporcie MAK kapitulanctwo Tuska wyjdzie na jaw » MAK: W raporcie 72 wnioski o przyczynach katastrofy » Błędy w raporcie MAK należy zgłosić w ICAO » Żadnych nazwisk w raporcie – “To analiza faktów, a nie rozpatrywanie winy” » Tusk “nie powinien brać własnej propagandy za rzeczywistość. Po raporcie MAK w głębi duszy i tak jest pewnie rusofobem” » Krętactwa Millera » MAK zadowolony z raportu Millera » Artystyczne wizje komisji Millera » Komisja Millera działała bezprawnie? » Antoni Macierewicz o komisji Millera » Tu-154M gotowy do przekazania komisji Millera » BOR niedopełnił obowiązków – dla Millera jest bez winy » Raport Millera to była świadoma manipulacja » Dowództwo Sił Powietrznych kontra komisja Millera » Komisja Millera redaguje raport ws. katastrofy » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Jutro poznamy odpowiedź MAK-u na raport komisji Millera » Analiza wypowiedzi J. Millera w kwestii rejestratora lotów » Raport Millera dopiero po 17 lipca, są problemy z tłumaczeniem » Tusk: “Liczę, że raport Millera uda się zaprezentować w czerwcu” » Tusk: 29 lipca publikacja raportu komisji Millera » Raport Jerzego Millera zawiera sprzeczne dane » prof. Binienda z NASA Masakruje tzw. Expertów millera » Raport Millera wywołał w Polsce trzęsienie ziemi i szok » Tupolew rozleciał się w powietrzu – komisja Millera ukryła dowody » Prezentacja raportu Millera – relacja “minuta po minucie” + WIDEO » Przyczyny katastrofy smoleńskiej według raportu komisji Millera » Raport Millera starannie pomija odpowiedzialność premiera Tuska » MSWiA podało godzinę publikacji raportu komisji Millera » Komisja Millera spotka się z dowództwem sił powietrznych – 36. pułk pod lupą » Raport komisji Millera na biurku premiera, liczy 300 stron » Publikacja raportu Jerzego Millera – całość [3 godz WIDEO] » Komisja Millera działała zgodnie z prawem – zapewnia Mirosław Grochowski » Syn członka KC Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy chwali raport Millera » “Rodziny ofiar katastrofy 10 kwietnia nie poznają wcześniej raportu Millera” » Posiedzenie RBN ws. katastrofy smoleńskiej dopiero po zakończeniu prac komisji Millera » Protokół z załącznikami raportu komisji Jerzego Millera badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » Okazuje się, że komisja Jerzego Millera została powołana w oparciu o polsko-rosyjskią umowę z 1993 » Komisja Millera kombinuje, jak zdobyć oryginalne nagrania z wieży w Smoleńsku “metodą chałupniczą” jak nazwał to Jerzy Miller » Lista pokrzywdzonych w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej liczy ok. 160 osób i instytucji – Rodziny ofiar proszą o spotkanie z komisją Millera » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

To jest komentarz do artykułu:

Czego nie znalazłem w raporcie Millera

napisany przez: Marion.

Raport Millera w dużej części składa się z „gdybania”. Jest to jeszcze do przyjęcia, gdy autorzy zaznaczają to słowami „zdaniem komisji..” lub „prawdopodobnie” (nawiasem mówiąc, ciekawe, jaki jest stopień tego prawdopodobieństwa, bo wg mnie niekiedy graniczy z zerowym). Gorzej, jeśli uznaje swoje hipotetyczne rozważania za „jedyne słuszne”. Jeden z takich „kwiatków” znajduje się na stronie 226:

„W momencie przelotu nad dalszą radiolatarnią dowódca, na komendę KSL:
Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość sześć, odpowiedział: Cztery.
Świadczy to o przekonaniu dowódcy, że dalsza radiolatarnia oddalona jest 4 km od progu pasa, jak to ma miejsce na większości lotnisk wojskowych w Polsce.”

Czyżby szanowna Komisja nie rozważyła alternatywnych hipotez? Czy nie przyszło jej do głowy, że kapitan mówiąc „Cztery” mógł mieć na myśli odległość od progu pasa liczoną w milach?

1 mila (używana w krajach anglosaskich) = 1609 m; 4 mile ~ 6400m

O tym, że członkowie załogi obliczali i podawali sobie wzajemnie odległości – zarówno od osi pasa, jak i od jego progu w milach, świadczą ich wcześniejsze wypowiedzi:

8.35.54 2 Pilot: Areczku siedem mil od osi.
8.36.32 Nawigator: Pięć mil od osi w tym momencie mamy. Klapy jadą do …?
8.36.52 Nawigator: Cztery mile od osi.
8.36.54 1 Pilot: (?) Cztery.
8.37.34 Nawigator: Dwie mile od osi.
8.37.56 Nawigator: (?) Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została.
8.38.16 Nawigator: (?) Pół mili nam zostało.
8.39.28 Nawigator: I pięć mil.
ATC (kontroler): Osiem na kursie, ścieżce.
8.39.45 ATC: Podchodzicie do dalszej, na kursie ścieżce, odległość sześć.
8.39.46 2 Pilot: Dalsza.
8.39.50 1 Pilot: Cztery.

Z powyższego widać, że informacja o 5 milach podana przez nawigatora zbiega się z 8 kilometrami kontrolera, równie dobrze więc „cztery” wypowiedziane przez dowódcę załogi mogło być odpowiedzią na „sześć” kontrolera.

Komisja stara się wykazać ponadto, że wypowiedz kapitana była skierowana do kontrolera w języku rosyjskim. Niestety nie mogę znaleźć na to dowodów. W pierwotnej rosyjskiej wersji stenogramów była ona bowiem oznaczona jako „niezrozumiała”, a po upublicznieniu części nowo odczytanych treści w styczniu 2011 nie zaznaczono, które słowa padały w oryginale po polsku, a które po rosyjsku. Jednak nawet, gdyby dowódca wypowiedział „cztery” po rosyjsku, nie wykluczałoby to, że podaje odległość w milach!

Zastanawia mnie jedno: skoro ja, amatorka, mogłam znaleźć choć jedną hipotezę alternatywną do tej, którą jako pewnik przyjęła komisja, jak to możliwe, że ona sama, mająca w swoim składzie 34 ekspertów, nie potrafiła podać innych możliwych wyjaśnień tej wypowiedzi, tylko akurat tę, która sugeruje brak podstawowej wiedzy pilota o lotnisku, na które leci? Odpowiedz jest chyba oczywista – komisja mogła, ale nie chciała…..

Ostatnio komentowane przez: Marion

  • Newsweek: Przycisk “uchod” nie zadziałał, bo nie został aktywowany
    Wiedzieli – nie wiedzieli?

    Raport MAK jako dokument opisujący przyczyny katastrofy smoleńskiej jest nie do przyjęcia prze szanującego się i myślącego Polaka. Co do tego nikt nie ma już chyba wątpliwości. Kto jednak dostatecznie zagłębi się w jego treść, analizując każdy przedstawiony w nim szczegół, może wcześniej czy pózniej dojść do paradoksalnego, choć uprawnionego wniosku, że raport ten czasami mówi prawdę. Mówi ją wtedy, gdy nie chce jej powiedzieć. Gdy przedstawiając dostępne fakty manipuluje nimi tak, by udowodnić „jedyną słuszną” tezę o winie pilotów i członków delegacji znajdujących się owego dnia na pokładzie samolotu. Chcąc uwypuklić pewne okoliczności i zachowania, nie zwraca uwagi na to, że przy okazji, jak gdyby nieświadomie, ujawnia drobne, z pozoru nieistotne dla sprawy, pozornie niezauważalne detale. Te zaś, odpowiednio wydobyte z tego potoku słów, mają wielką wagę. Wagę, której Rosjanie nie docenili.

    Tak jest też w przypadku szeroko dyskutowanego – za sprawą artykułu w Newsweeku – działania słynnego już przycisku „uchod”, umożliwiającego automatyczne odejście samolotu na drugi krąg. Wg dziennikarzy tygodnika, powołujących się na członka komisji Millera, piloci nie wykonali odejścia mimo komendy „Odchodzimy”, ponieważ w/w przycisk nie zadziałał. Nie zadziałał zaś nie dlatego, że na lotnisku bez systemu ILS taki manewr jest niemożliwy, jak próbowano nam przez długi czas wmawiać, a czemu ostatecznie zaprzeczył eksperyment na drugim Tupolewie. „Uchod” wg dziennikarzy działa także i na tak prymitywnie wyposażonych lotniskach jak w Smoleńsku, ale musi być wcześniej odpowiednio aktywowany przez naciśnięcie dwóch innych przycisków „ zachod” (podejście) i „glissada” (ścieżka). Przyciski te jednakże nie zostały użyte 10 kwietnia 2010 roku. Dlaczego? Ano dlatego, że piloci z powodu słabego wyszkolenia „mogli nie wiedzieć” , że tak należy aktywować „uchod” po prostu tego nie zrobili.
    Mogli nie wiedzieć?
    No to zajrzyjmy do niesławnego raportu MAK. Na stronie 169 polskiego tłumaczenia czytamy:

    „W rzeczywistości, na Tu-154M przewidziany jest zakres automatycznego odejścia na drugi krąg.
    Kolejność działań przedstawiona jest w rozdziale 8.8.2 (4)(d) RLE. Dowódca statku powietrznego powinien upewnić się że:
    • wyłączniki PRZECHYLENIE, POCHYLENIE (PU-46) są włączone;
    • przycisk podświetlany GLISS (PN-5) świeci, po czym nacisnąć przycisk ODEJŚCIE (UCHOD). Jak widać z powyższej kolejności czynności, koniecznym warunkiem włączenia (uzbrojenia) zakresu automatycznego odejścia na drugi krąg jest uprzednie aktywowanie zakresu „Ścieżka” („Glissada”), który wykorzystywany jest przy automatycznym lub dyrektywnym podejściu do lądowania łącznie z zakresem „Podejście” („Zachod”). Przy lądowaniu na lotnisku Smoleńsk „Północny” danego zakresu nie można było wykorzystywać z powodu braku naziemnych środków podejścia do lądowania (systemu ILS).
    Kierując się rozdziałem 8.8.2 (4) RLE „Sprawdzanie włączenia i wyłączenia zakresu ODEJŚCIE”, załoga mogłaby przygotować (uzbroić) zakres „Odejście”, wciskając na PN-5
    przyciski „PODEJŚCIE” i „ŚCIEŻKA”. Należy podkreślić, że dane czynności przewidziane są tylko na ziemi przy przedlotowym sprawdzaniu ABSU, wykonywania tych czynności w trakcie lotu RLE nie przewiduje. Bez spełnienia powyższego warunku automatyczne odejście na drugi krąg było niemożliwe. Jednakże, przyciski „PODEJŚCIE” i „ŚCIEŻKA”, a także przycisk „ODEJŚCIE” nie były wykorzystywane przez załogę w trakcie krytycznego lotu. Odpowiednie komendy i informacje o tym nie zostały zarejestrowane na rejestratorach pokładowych.

    Nie wiem, jak inni, ale ja rozumiem ten fragment w taki sposób, że przycisk „uchod’, jeśli ma być wykorzystany do automatycznego odejścia, musi być aktywowany poprzez 2 dodatkowe przycisku „zachod” i „gliss” zawsze i wszędzie, także na lotniskach z systemem ILS.

    Czyżbyśmy więc, przyjmując na wiarę tezę o braku wiedzy pilotów na ten temat zakładali, że nigdy nie wykonywali automatycznego odejścia na drugi krąg – na żadnym lotnisku?

    No to czytajmy dalej:

    „6 kwietnia 2010 roku, przy podejściu do lądowania w systemie ILS na lotnisku w Warszawie samolot wykonywał automatyczne odejście na drugi krąg. Pokładowy rejestrator parametrów lotu zarejestrował odpowiednie komendy jednorazowe „Podejście”, „Ścieżka”, i „Odejście”

    Zgodnie z posiadaną informacją 6 kwietnia wykonywany był próbny oblot samolotu przed wykonaniem szczególnie ważnych misji 7 i 10 kwietnia. Obowiązki dowódcy statku pełnił wówczas pilot, który latał do Smoleńska 7 kwietnia (i wyznaczony we wstępnym zgłoszeniu jako dowódca statku na lot 10 kwietnia). Drugim pilotem przy oblocie był dowódca samolotu z krytycznego lotu.

    Fragment ten niezbicie świadczy o tym, że zarówno mjr Arkadiusz Protasiuk (dowódca lotu 10 kwietnia i II pilot lotu 7 kwietnia), jak i ppłk Bartosz Stroiński (dowódca lotu 7 kwietnia) doskonale wiedzieli o tym, jak używać przycisku „uchod” i odchodzić za jego pomocą na drugi krąg „w automacie”. Śmiem wątpić, by Rosjanie, mim, że im nie ufam, zamieścili w tym miejscu całkowicie fałszywą informację – ją akurat zawsze można przecież sprawdzić. Chociażby pytając ppłka Stroińskiego….

    Czasem ten znienawidzony raport na coś się przydaje. Szkoda, że panowie z komisji Millera (albo dziennikarze „Newsweeka”) nie przeczytali go dokładniej.

  • Eksperyment wyjaśni zagadkę katastrofy 10 kwietnia
    Spośród okoliczności katastrofy
    najbardziej interesują mnie 2 rzeczy:
    •nadmierna prędkość schodzenia Tu-154 do lądowania, osiągająca w niektórych momentach powyżej 10 m/s
    •wzajemne wykluczanie się prędkości samolotu oraz jego odległości od pasa, co zostało uwidocznione w stenogramach
    Skupię się teraz na tym drugim zjawisku.
    Jest w stenogramach taki kluczowy moment, kiedy dowódca załogi mjr Protasiuk poleca ustawienie prędkości na 300m/s, po czym drugi pilot, ppłk Grzywna informuje go, że wprowadzona została prędkość 280 km/h (10:38:49. Od tej pory nie padają żadne komunikaty o zmianie prędkości, zatem z dużym prawdopodobieństwem można byłoby przyjąć, że w kolejnej fazie lotu prędkość utrzymywała się na tym samym poziomie (280 km/h).
    Wobec tego, jeśli pierwsza informacja o odległości podana przez kontrolera (10 km , o godz. 10:39:08) była prawidłowa, to wg obliczeń matematycznych (280km/h ~78 m/s), samolot powinien osiągnąć:

    9 km – o godz. 10:39:21
    8 km – o 10:39:34
    7 km – o 10:39:47
    6 km – o 10:40:00
    5 km – o 10:40:13
    4 km – o 10:40:26
    3 km: – o 10:40:39
    2 km – o 10:40:52
    1 km (bliższa radiolatarnia) – o 10:41:05

    Tym samym, w punktach czasowych, w których padały kolejne komunikaty kontrolera o odległości, odległość ta powinna być inna niż widnieje w stenogramach, czyli:
    10:39:30 (kontroler: 8 km) – w rzeczywistości ok. 8300m od pasa
    10:39:49 (kontroler: 6, dalsza radiolatarnia) – ok. 6800m
    10:40:13 (kontroler: 4 km) – ok. 4900m
    10:40:26 (kontroler: 3 km) – ok. 3900m
    10:40:38 (kontroler: 2 km) – ok. 3000m
    10:40:56 (sygnał bliższej radiolatarni, 1 km) – ok. 1600m

    Rozbieżności te można wyjaśnić dwojako:
    - stenogramy nie są wiarygodne i w wymienionych punktach czasowych nie padały wymienione komunikaty o odległości; sygnały obu radiolatarni też rozlegały się w innych miejscach
    - kontroler podawał nieprawidłową odległość od pasa (celowo lub w wyniku zaniedbań)

    Jest jeszcze trzecia możliwość – prędkość samolotu z jakichś przyczyn jednak się zmieniała. Wówczas, z wzoru na prędkość V= s/t, mamy w poszczególnych przedziałach czasowych następujące prędkości Tu-154:

    10:39:08 – 10:39:30 (od 10 do 8 km) V ~ 91m/s ~327 km/h
    10:39:30- 10:39:49 (od 8 do 6 km) V ~ 105 m/s ~ 378 km/h
    10::39:49 – 10:40: 13 (od 6 do 4 km) V ~83m/s ~ 299km/h
    10:40:13 – 10:40:26 (od 4 do 3 km) V ~78m/s ~280km/h
    10:40:26 – 10:40:38 (od 3 do 2 km) V~ 83 m/s ~299km/h
    10: 40:38 – 10:40:56 (od 2 km do 1km/bliższa radiolatarnia/ V~55,5m/s
    ~198km/h

    Czym mogłyby być spowodowane takie gwałtowne wahania prędkości – jej wielokrotne zwiększanie i zmniejszanie w przeciągu 2 min? Czy w tych okolicznościach były one w ogóle możliwe? Czy realna jest ostatnia prędkość – 198 km/h – w świetle informacji znajdujących się na portalach o tematyce lotniczej, że minimalna prędkość Tu-154 wynosi 235 km/h? A jeśli tak, to o czym mogłaby świadczyć? O awarii? Jakiego typu?
    Może ktoś, kto ma profesjonalną wiedzę w tym temacie, mógłby się tutaj wypowiedzieć?

  • Andrzej Seremet: Nie ma pewności, że w Tu-154M rzeczywiście padła komenda “odchodzimy”
    @ Samara

    Wyjaśnienie dotyczące nieistnienia w praktyce lotniczej komendy “podchodzimy” na wysokości decyzji jest bardzo cenne – myślę, że również dla niektórych zaglądających na tę stronę, nie tylko panów Seremeta i Piaseckiego. Ja jestem amatorką i również nie miałam świadomości, że takiego pojęcia po prostu się nie używa, tymczasem ta informacja ucina wiele spekulacji i domysłów w sprawie, krążących także po innych forach. Zresztą – biorąc na logikę- faktycznie komenda “podchodzimy” nie miałaby w tym momencie większego sensu – samo podejście rozpoczęło się rzeczywiście kilka minut wcześniej (zapowiedziane zresztą przez mjr Protasiuka 8:32:55 “podchodzimy do lądowania/…/”), wykonano standardowe procedury wchodzące w jego skład i zostało praktycznie tylko samo posadzenie maszyny na pasie albo odejście na drugi krąg na wysokości decyzji…

  • Andrzej Seremet: Nie ma pewności, że w Tu-154M rzeczywiście padła komenda “odchodzimy”
    Zastanawiając się niejednokrotnie nad ostatnimi sekundami lotu Tu-154, zwróciłam uwagę na pewien szczegół, który być może zauważyli już wcześniej inni, ale wydaje się być istotny – dotyczy odległości samolotu od pasa w niektórych kluczowych momentach:
    Wg stenogramów, o godz. 8:40:56, rozlega się sygnał bliższej radiolatarni, która teoretycznie powinna się znajdować ok. 1 km od progu pasa – można byłoby więc przyjąć, że wlaśnie tyle wynosiła w tym momencie odległość Tu-154 od początku płyty lotniska. Jest jednak pewne ale:
    O 8:40:59 słychać odgłos zderzenia samolotu z drzewami. Określono, że feralna brzoza, mająca – jak podaje MAK – zapoczątkować dekonstrukcję samolotu, znajdowała się 1,1 km od początku pasa.
    Wobec tego jestem ciekawa, jak samolot, lecący z prędkością ok. 280 km/h (~ 78 m/s), a być może w tej fazie z jeszcze większą (ponieważ o 8:40:56 nastąpiło rozłaczenie autopilota, czyli pociągnięcie za stery oraz dodanie gazu) w świetle tych informacji w ogóle się nie przemieścił, a być może nawet “cofnął się” o ok. 100m ?! Co się stało? Poleciał w przeciwnym kierunku? Jak można sensownie zinterpretować ten fakt?
    Czy więc:
    - stenogramy nie są wiarygodne i przelot nad radiolatarnią nie nastąpił w tym momencie?
    - stenogramy są wiarygodne, ale radiolatarnia nie znajdowała się w odległości 1 km od pasa, tylko np. 1,6 km i w tej też odległości od pasa znajdował się TU 154 o 8:40:56? (jak wynikałoby z niektórych obliczeń opieranych na porównywaniu prędkości samolotu z odległością podawaną przez kontrolera)- to potwierdzałoby np. hipotezę fałszywych nadajników ndb
    Tyle jeszcze zagadek do rozwiązania w sprawie tej katastrofy…
  • Nikt nie ukryje przyczyn katastrofy smoleńskiej
    Oprócz przyczyn katastrofy
    , których poznanie jest chyba dla wszystkich bywalców tej strony sprawą najwyższej wagi, ja osobiście chcialabym doczekać się wyjaśnień związanych z tym, co działo się na miejscu katastrofy bezpośrednio po upadku samolotu. Kiedy więc wreszcie odpowiednie służby i organy śledcze zajmą się słynnym już “filmem Koli”, a zwłaszcza dogłębną anlizą jego ścieżki dzwiękowej?
    W świetle informacji, do których dotarli dziennikarze “Wiadomości”, jakoby na lotnisku nie było w momencie katastrofy i bezpośrednio po niej oficerów BOr-u (podobno znalezli się na miejscu dopiero ok. pół godziny po zdarzeniu) upada teoria głosząca, że to do nich należą głosy słyszane na filmie i że to oni, broniąc ciała Prezydenta, wdali się w awanturę z użyciem broni ze służbami rosyjskimi.
    Wobec tego stawiam pytanie, które ciągle mnie nurtuje:
    Kto na tym filmie mówił po polsku? (bo, że mówiono, słyszałam na własne uszy)
Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 1

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • Marion :

    Raport Millera w dużej części składa się z „gdybania”. Jest to jeszcze do przyjęcia, gdy autorzy zaznaczają to słowami „zdaniem komisji..” lub „prawdopodobnie” (nawiasem mówiąc, ciekawe, jaki jest stopień tego prawdopodobieństwa, bo wg mnie niekiedy graniczy z zerowym). Gorzej, jeśli uznaje swoje hipotetyczne rozważania za „jedyne słuszne”. Jeden z takich „kwiatków” znajduje się na stronie 226:

    „W momencie przelotu nad dalszą radiolatarnią dowódca, na komendę KSL:
    Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość sześć, odpowiedział: Cztery.
    Świadczy to o przekonaniu dowódcy, że dalsza radiolatarnia oddalona jest 4 km od progu pasa, jak to ma miejsce na większości lotnisk wojskowych w Polsce.”

    Czyżby szanowna Komisja nie rozważyła alternatywnych hipotez? Czy nie przyszło jej do głowy, że kapitan mówiąc „Cztery” mógł mieć na myśli odległość od progu pasa liczoną w milach?

    1 mila (używana w krajach anglosaskich) = 1609 m; 4 mile ~ 6400m

    O tym, że członkowie załogi obliczali i podawali sobie wzajemnie odległości – zarówno od osi pasa, jak i od jego progu w milach, świadczą ich wcześniejsze wypowiedzi:

    8.35.54 2 Pilot: Areczku siedem mil od osi.
    8.36.32 Nawigator: Pięć mil od osi w tym momencie mamy. Klapy jadą do …?
    8.36.52 Nawigator: Cztery mile od osi.
    8.36.54 1 Pilot: (?) Cztery.
    8.37.34 Nawigator: Dwie mile od osi.
    8.37.56 Nawigator: (?) Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została.
    8.38.16 Nawigator: (?) Pół mili nam zostało.
    8.39.28 Nawigator: I pięć mil.
    ATC (kontroler): Osiem na kursie, ścieżce.
    8.39.45 ATC: Podchodzicie do dalszej, na kursie ścieżce, odległość sześć.
    8.39.46 2 Pilot: Dalsza.
    8.39.50 1 Pilot: Cztery.

    Z powyższego widać, że informacja o 5 milach podana przez nawigatora zbiega się z 8 kilometrami kontrolera, równie dobrze więc „cztery” wypowiedziane przez dowódcę załogi mogło być odpowiedzią na „sześć” kontrolera.

    Komisja stara się wykazać ponadto, że wypowiedz kapitana była skierowana do kontrolera w języku rosyjskim. Niestety nie mogę znaleźć na to dowodów. W pierwotnej rosyjskiej wersji stenogramów była ona bowiem oznaczona jako „niezrozumiała”, a po upublicznieniu części nowo odczytanych treści w styczniu 2011 nie zaznaczono, które słowa padały w oryginale po polsku, a które po rosyjsku. Jednak nawet, gdyby dowódca wypowiedział „cztery” po rosyjsku, nie wykluczałoby to, że podaje odległość w milach!

    Zastanawia mnie jedno: skoro ja, amatorka, mogłam znaleźć choć jedną hipotezę alternatywną do tej, którą jako pewnik przyjęła komisja, jak to możliwe, że ona sama, mająca w swoim składzie 34 ekspertów, nie potrafiła podać innych możliwych wyjaśnień tej wypowiedzi, tylko akurat tę, która sugeruje brak podstawowej wiedzy pilota o lotnisku, na które leci? Odpowiedz jest chyba oczywista – komisja mogła, ale nie chciała…..

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 25 Thumb down 2

  • ANDREW :

    Ogólnie raport jest “do bani”, chociaż cztery konkluzje jednak troszkę mnie cieszą. Pokazują one, jak p…dolony TVN oraz zasrani dziennikarze i politycy próbowali wciskać ciemnotę społeczeństwu ( oczywiście nie mnie).
    Po pierwsze: Piloci znali prognozę pogody w Smoleńsku przed wylotem i była ona dobra (wmawiano nam, że nie powinni startować).
    Po drugie: Piloci nie zamierzali lądować, tylko zeszli do wysokości decyzyjności 100m i chcieli odejść na drugi krąg ( mówiono ciągle i mówią nadal, że nie powinni lądować we mgle).
    Po trzecie: Nie było nacisków na załogę przez Prezydenta oraz gen. Protasiuka na lądowanie ( a tak trąbili, by ujawnić rozmowy braci…)
    I w końcu po czwarte i chyba w/g mnie najważniejsze: Kontrolerzy w Smoleńsku, fałszywie naprowadzali samolot…
    Myślę, że to ostatnie daje pewną “furtkę” do tego, by teraz bez zarzutów ze strony dziennikarzy, polityków, prokuratury wszcząć dochodzenie, dlaczego tak ich naprowadzano? Czy było to działanie umyślne, czy też nie?

    Komentarz lubiany przez innych czytelników: Oceń go. Thumb up 36 Thumb down 9

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters