Raport Jerzego Millera zawiera sprzeczne dane

Publikacja w serwisie: 08 August 2011
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce

Zobacz także:

» "List z Polski" » Publikacja raportu Jerzego Millera – całość [3 godz WIDEO] » Protokół z załącznikami raportu komisji Jerzego Millera badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej » Okazuje się, że komisja Jerzego Millera została powołana w oparciu o polsko-rosyjskią umowę z 1993 » Komisja Millera redaguje raport ws. katastrofy » Raport Millera to była świadoma manipulacja » Raport Millera dopiero po 17 lipca, są problemy z tłumaczeniem » Tusk: “Liczę, że raport Millera uda się zaprezentować w czerwcu” » Jutro poznamy odpowiedź MAK-u na raport komisji Millera » Raport Millera wywołał w Polsce trzęsienie ziemi i szok » Raport komisji Millera na biurku premiera, liczy 300 stron » Raport Millera starannie pomija odpowiedzialność premiera Tuska » Syn członka KC Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy chwali raport Millera » Zeznania Tuska sprzeczne z faktami » Provoc: Stenogram zawiera błąd matematyczny » Czarna skrzynka – dane techniczne » Kontrolerzy zaniżyli dane o widoczności » Rodziny wystąpią o dane z rejestratorów » Fałszywe dane w protokole identyfikacji Lecha Kaczyńskiego? » Polski rejestrator szybkiego dostępu zarejestrował wszystkie dane? » Dane o pogodzie przygotowywane są w odległej o 320 kilometrów jednostce wojskowej w Twerze » Edmund Klich – Rosjanie ukrywają bardzo ważne dane? “Taśma się zacięła” » Nowe dane na temat parametrów lotu Tu-154 z 10 kwietnia dotarły do prokuratury wojskowej » Krętactwa Millera » MAK zadowolony z raportu Millera » Co będzie w raporcie Millera » Sprzeczności w raporcie Millera » Fałszerstwa w raporcie Millera » Czego nie znalazłem w raporcie Millera » Antoni Macierewicz o komisji Millera » Artystyczne wizje komisji Millera » Komisja Millera działała bezprawnie? » BOR niedopełnił obowiązków – dla Millera jest bez winy » Tu-154M gotowy do przekazania komisji Millera » Dowództwo Sił Powietrznych kontra komisja Millera » Analiza wypowiedzi J. Millera w kwestii rejestratora lotów » Antonii Macierewicz o raporcie Millera: fałszerstwa i kłamstwa » Tusk: 29 lipca publikacja raportu komisji Millera » prof. Binienda z NASA Masakruje tzw. Expertów millera » Okoliczności lotu 10 kwietnia w rękach komisji Millera » Tupolew rozleciał się w powietrzu – komisja Millera ukryła dowody » Przyczyny katastrofy smoleńskiej według raportu komisji Millera » Prezentacja raportu Millera – relacja “minuta po minucie” + WIDEO » Schetyna o raporcie Millera: Możemy tylko prosić o cierpliwość » MAK: Nic nowego w raporcie Millera, wady lotniska opisaliśmy wcześniej » Komisja Millera spotka się z dowództwem sił powietrznych – 36. pułk pod lupą » MSWiA podało godzinę publikacji raportu komisji Millera » Posiedzenie RBN ws. katastrofy smoleńskiej dopiero po zakończeniu prac komisji Millera » “Rodziny ofiar katastrofy 10 kwietnia nie poznają wcześniej raportu Millera” » Komisja Millera działała zgodnie z prawem – zapewnia Mirosław Grochowski » Dziurawy raport MAK » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Raport Jerzego Millera zawiera sprzeczne dane dotyczące wysokości radiowej samolotu Tu-154M, który rozbił się na Siewiernym. Chodzi o położenie maszyny w momencie zderzenia z brzozą, które miało spowodować utratę części lewego skrzydła. Tabela nr 1 załącznika 4 do polskiego raportu “Geometria zderzenia samolotu” wskazuje, że maszyna była przy drzewie na wysokości 6,2 metra. Tabela nr 2 określa z kolei tę samą wartość na 5,1 metra. Ale na tym nie koniec. Wysokość pasa startowego i przewyższenia terenu są inne niż ustalenia Rosjan. I trzecia bardzo ważna rzecz: w polskim raporcie wysokość z radiowysokościomierza odczytuje nawigator, podczas gdy takie urządzenie – wynika to z lektury samego raportu – mieli na pulpitach wyłącznie piloci.
W swoim raporcie Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) w rozdziale “1.12. Informacje o stanie elementów statku powietrznego i o ich rozmieszczeniu na miejscu zdarzenia” podaje, że pierwsze zderzenie samolotu z wierzchołkiem drzewa, bez zniszczenia konstrukcji, “miało miejsce na wysokości około 11 metrów, w rejonie bliższej radiolatarni prowadzącej, w odległości około 1100 metrów od progu WPP26″. Według MAK, przewyższenie terenu w rejonie bliższej radiolatarni prowadzącej i miejsca pierwszego zderzenia wynosi 233 metry, a przewyższenie progu WPP26 wynosi 258 metrów. “A zatem w chwili przelotu bliższej radiolatarni prowadzącej samolot znajdował się o ~15 m poniżej poziomu progu WPP26″. Dalej raport MAK podaje, że w odległości 244 m od punktu pierwszego zderzenia, “na wysokości około 5 metrów nastąpiło zderzenie samolotu z brzozą o średnicy pnia 30-40 cm” i w chwili zderzenia samolot nieznacznie się wznosił. “Świadczy o tym wzrost wysokości śladów zderzeń z drzewami z 4 do 5 m przy ogólnym wzroście rzeźby terenu (przewyższenie miejsca zderzenia z brzozą 248 m)”.
Co ciekawe, polska komisja ma w tym zakresie nie tylko inne ustalenia, ale dodatkowo podawane są w raporcie Jerzego Millera w dwóch niespójnych wersjach. W rozdziale “1.1. Historia lotu” czytamy, że “w odległości 1099 metrów i 5 metrów poniżej poziomu DS26, nastąpiło pierwsze zetknięcie samolotu z przeszkodą terenową (przycięcie na wysokości 10 metrów wierzchołka brzozy rosnącej w parowie w pobliżu BRL), nie powodując jednak uszkodzeń mogących mieć wpływ na jego zdolność do lotu”, i dalej “pomimo że samolot zaczął się już wolno wznosić, ze względu na kształtowanie terenu jego wysokość nad ziemią obniżyła się z 10 m w rejonie BRL do 4 metrów w rejonie porośniętym młodymi drzewami i krzakami”. W końcu raport stwierdza, że “na wysokości 1,1 m nad poziomem lotniska, w odległości 855 m od progu DS26, samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy pnia 30-40 cm, w wyniku czego nastąpiła utrata około 1/3 długości lewego skrzydła”. Informacje te znajdują odzwierciedlenie w załączniku 4 do polskiego raportu “Geometria zderzenia samolotu” w tabeli nr 2. Analiza zawartych dam danych wskazuje na rozbieżność z raportem MAK co do wysokości DS26, który według obliczeń komisji Millera leży 254 metry n.p.m. (wg MAK jest to 258 metrów n.p.m.). Raport Millera w tym miejscu jest także wewnętrznie sprzeczny. W tym samym załączniku w tabeli nr 1 znajdują się dane, które wskazują inne położenie samolotu w wymienionych punktach. Tabela nr 1 uznaje bowiem, że “wysokość radiowa” samolotu przy pierwszej brzozie wynosiła 12,5 metra (nad ziemią) i przy brzozie, która doprowadziła do utraty skrzydła, 6,2 metra. Tabela nr 2, jak i główny dokument, określają te wartości kolejno (“wysokość samolotu w stosunku do ziemi”) na 10 metrów i 5,1 metra. Równocześnie określana jest tu “wysokość przycięcia przeszkód terenowych” kolejno na 10 i 5 metrów.
Zestawienie danych Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego z wnioskami MAK daje dość niejasne wyniki, z których widać wyraźną różnicę w ustaleniach obu komisji co do wysokości samolotu względem pasa startowego.
Według danych MAK, w rejonie pierwszej brzozy (233 m n.p.m.) samolot leciał 11 metrów nad ziemią, zatem znajdował się 244 m n.p.m. Według danych komisji Millera, przy pierwszej brzozie (239 m n.p.m.) samolot był 10 lub 12,5 m nad ziemią, zatem jego wysokość w polskim raporcie waha się od 249 do 251,5 m n.p.m.
Dalej MAK podaje, że przy bliższej radiolatarni samolot znajdował się 15 metrów poniżej wysokości pasa (258 m n.p.m.), a zatem nadal na wysokości 243 metrów n.p.m. Strona polska uznała, że w rejonie BLR (254 m n.p.m.) samolot był 9,4 metra nad ziemią, a zatem na wysokości 248,4 m n.p.m.
W końcu MAK stwierdził, iż do kontaktu z drugą brzozą doszło na przewyższeniu (248 m n.p.m.) i na wysokości 5 metrów nad ziemią, co oznacza, że samolot znajdował się 253 metrów n.p.m. Analiza polskiego raportu wskazuje zaś, że przy drugiej brzozie (250 m n.p.m.) samolot był 5,1 lub 6,2 metra nad ziemią, czyli 255,1 lub 256,2 metra n.p.m.

Wątpliwości zamiast wyjaśnień
Nieścisłości w raporcie jest więcej. Szczególnie zastanawia podawany przez komisję fakt, że nawigator odczytywał wysokość samolotu z radiowysokościomierza, podczas gdy takie urządzenia – w myśl tego, co prezentuje raport – mieli na swoich pulpitach tylko piloci. Forma przedstawienia tych faktów w raporcie rodzi poważne pytania o wiarygodność tego dokumentu i możliwość żonglowania danymi. Komisja Millera wskazuje, że trzy urządzenia do pomiaru wysokości miał dowódca załogi i były to: WBE-SWS – wskaźnik elektroniczny zintegrowany z centralą danych aerodynamicznych, wskazuje wysokość barometryczną bezwzględną lub względną i współpracuje z systemami TAWS i FMS, UWO-15M1B – elektromechaniczny wskaźnik wysokości barometrycznej oraz wskaźnik radiowysokościomierza UW-5M. Z kolei drugi pilot w swoim zestawie posiadał: wysokościomierz WBE-SWS, wysokościomierz WM-15PB – przyrząd mechaniczny, który służy do pomiaru i zobrazowania wysokości barometrycznej, oraz radiowysokościomierz UW-5M. Dalej raport stwierdza, że technik pokładowy dysponuje jednym wysokościomierzem – barycznym WM-15PB (z niego wysokość czytał gen. Andrzej Błasik), a nawigator na swoim stanowisku zamontowany ma wysokościomierz/wariometr KAV-485 – zespolony wskaźnik wysokościomierza barometrycznego oraz wariometru. Taki opis wzbudził poważne wątpliwości o to, skąd pochodziły dane z radiowysokościomierza czytane przez nawigatora.
Jak przyznaje w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” jeden z byłych pilotów Tu-154M, zapisy raportu w tym zakresie są wysoce nieprecyzyjne. Sugerują, że nawigator posiadał własny panel urządzeń, z którego nie korzystał, a to rodzi niepotrzebne wątpliwości. Tymczasem w praktyce “przyrządy nawigatora” znajdują się na środkowym panelu, pomiędzy przyrządami dowódcy i drugiego pilota, i są widoczne i dla pilotów, i nawigatora. Rozmieszczenie tych przyrządów obrazują fotografie kokpitu… ale te w raporcie MAK. Wspomniany KAV-485 bezpośrednio sąsiaduje z zestawem trzech wysokościomierzy po stronie dowódcy załogi. Jest tuż obok radiowysokościomierza, co zapewne ułatwiało dostrzeżenie różnic we wskazaniach przyrządów. Jednak zdaniem komisji, nikt z członków załogi nie był w stanie ich dostrzec i tylko gen. Andrzej Błasik, stojący za plecami załogi, odczytywał poprawną wysokość z wysokościomierza barometrycznego technika pokładowego, ale – tu kolejna hipoteza – piloci go nie słyszeli, bo mieli słuchawki na uszach, a na dodatek w kabinie panował hałas. Tezie tej przeczą Rosjanie, którzy – niestety – na potrzeby udowodnienia nacisków na załogę uznali, że słuchawki będące w wyposażeniu Tu-154M nie przeszkadzały w rozmowach w kokpicie, a hałas nie był tak duży, by załoga nie słyszała gen. Błasika.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110808&typ=po&id=po03.txt

8 sierpnia 2011

Oceń artykuł:
(4.43)
głosów: 14

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters