Rejestr widmo Jezierskiego

Publikacja w serwisie: 10 March 2012
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , ,

Specpułk nie mógł w ogóle latać na Siewiernyj, bo lotnisko nie było ujęte “w dostępnym rejestrze”. Problem w tym, że takiego rejestru w ogóle nie było

- Wojsko ma tzw. wykaz nr 88 (W-88), ale on dotyczy tylko lotnisk w Polsce. Podobny spis dla lotnisk na całym świecie sporządzony według przepisów cywilnych miał powstać, ale wiązałoby się to z wprowadzeniem procedur cywilnych, a nasze dowództwo na to się nie zgodziło – mówi były oficer specpułku. W praktyce jednostka wykonywała loty na wszystkie lotniska cywilne spełniające odpowiednie wymogi techniczne, których listę publikuje ICAO. Poza tym nasze samoloty latają na odpowiednio przygotowane lotniska wojskowe państw NATO. Są one ujęte w odpowiednich rejestrach. A zamiast cywilnego zbioru przepisów i procedur AIP funkcjonuje wojskowy FLIP. Według niego planowano loty na przykład do bazy Andrews pod Waszyngtonem, gdzie stacjonują samoloty prezydenta Stanów Zjednoczonych i przylatują też przywódcy obcych państw. FLIP zawiera również dane o lotniskach w państwach, w których Sojusz prowadzi działania wojskowe, a więc Iraku i Afganistanie.
NIK powołuje się na przepisy Regulaminu lotów, którego par. 9 pkt 16 stanowi, że “lotnisko wykreślone z rejestru lotnisk jest lotniskiem zamkniętym”, zaś według par. 1 pkt 5 instrukcji HEAD “operacje startów i lądowań statków powietrznych o statusie HEAD można wykonywać na samolotach z lotnisk czynnych”. Jednak te przepisy mówią cały czas o rejestrze krajowym.
Gdyby stworzono rejestr, o którym mówi NIK, zawierałby wszystkie lotniska odpowiedniej kategorii z wykazów ICAO i FLIP. Spis ICAO zawiera także wiele lotnisk wojskowych (na przykład wszystkie polskie), a więc po uzupełnieniu o lotniska wojskowe Sojuszu byłby zupełnie wystarczający na potrzeby lotów polskich VIP-ów.
A co ze Smoleńskiem? Tamtejsze lotnisko wojskowe Siewiernyj zostało zamknięte prawdopodobnie jesienią 2009 roku (udostępnione przez MAK wojskowe NOTAM-y noszą różne daty, wyłączenie z eksploatacji nastąpiło 15 października) w związku z rozformowaniem stacjonującego tam 103. pułku lotnictwa transportowego. Wcześniej lotnisko było nie tylko lepiej utrzymane, ale posiadało cywilną certyfikację i kod ICAO “XUBS”. A więc jeszcze w 2008 r. Smoleńsk Siewiernyj znajdowałby się w rejestrze wspominanym przez NIK, gdyby ten jednak powstał. Co więcej, jeśli poważnie potraktować zapisy w rosyjskiej dokumentacji, to lotnisko nadaje się do wykonywania polskich lotów typu HEAD.

Za zgodą dyplomatyczną
Wszystko wskazuje na to, że strona polska przed kwietniem 2010 roku nie zdawała sobie sprawy z tej sytuacji. Na to lotnisko polscy politycy latają od dawna. Od otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu co najmniej raz w roku. Informacja o wynikach kontroli NIK twierdzi jednak kategorycznie, że do Smoleńska w ogóle nie należało latać samolotami specpułku. W odpowiedzi wojskowi wskazują, że sami Rosjanie nigdy nie kwestionowali możliwości lądowania i startowania z Siewiernego, o czym świadczą otrzymywane zawsze zgody dyplomatyczne.
Jednak rzeczywiście lotnisko to stało się na początku 2010 r. “zamknięte”, a mimo tego strona polska jak co roku wystąpiła o zgodę na wykonanie całej serii lotów naszych samolotów państwowych dnia 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Czy Rosjanie mogli je na ten czas otworzyć? – To zupełnie normalna rzecz. Jeżeli nie ma na lotnisku jakiegoś tajnego wyposażenia, to można je otworzyć dla celów cywilnych. Wykonuje się wtedy specjalne sprawdzenia urządzeń, świateł, sygnałów, urządzeń radiowych, oblatuje w dzień i w nocy. To wszystko trwa około tygodnia. Zajmuje się tym najczęściej któryś z instytutów lotnictwa, po czym sporządza specjalny akt, na podstawie którego Rosawiacja (Federalna Agencja Transportu Powietrznego) czasowo dopuszcza wykonywanie lotów cywilnych – tłumaczy doświadczony rosyjski pilot doświadczalny Aleksandr Akimienkow. A co z lotami wojskowymi? Otóż jeśli chodzi o loty samolotów wojskowych rosyjskich, to armia ma własne regulacje i system certyfikacji. Jak wyjaśnia Akimienkow, w praktyce samoloty wojskowe lądują na zamkniętych lotniskach bez żadnych dodatkowych procedur, jeśli tylko mają one sprawne urządzenia nawigacyjne i obsadę, a najczęściej mają. W przypadku zagranicznego lotu wojskowego sytuacja jest podobna do wykorzystania lotniska do celów cywilnych, jedynie badania wykonuje instytut wojskowy. Według naszego eksperta, nie ma żadnego problemu, żeby na zamkniętym lotnisku po jego czasowym otwarciu wylądował rosyjski prezydent lub premier. Z tym że według rosyjskich uregulowań loty HEAD są cywilne, a rosyjski odpowiednik specpułku funkcjonuje jako część jednych z państwowych linii lotniczych.
W przypadku Smoleńska należy jednak wziąć pod uwagę ważny czynnik związany z jego degradacją do rozformowaniu pułku transportowego. Część urządzeń nawigacyjnych została rozmontowana, a pozostałe zaczęły niszczeć. Jednak strona rosyjska zapewniała, że lotnisko spełnia wszelkie wymogi. Przeprowadzono nawet “specjalny oblot środków radionawigacyjnych” i sporządzono odpowiedni akt 5 kwietnia 2010 roku.
Problem z przygotowaniem lotu pod względem technicznym sprowadza się do dwóch kwestii. Po pierwsze, obecności rosyjskiego nawigatora na pokładzie, a po drugie, dostarczenia odpowiedniej dokumentacji nawigacyjnej przez stronę rosyjską. NIK wskazuje, że odpowiednie polskie organy nie dopełniły odpowiednich formalności w zakresie uzgodnień ze stroną rosyjską. Najbardziej obciąża to urzędników MSZ. “Pracownicy MSZ realizowali przypisane im obowiązki poprzez nieformalne rozmowy telefoniczne (także ze stroną rosyjską) oraz przy wykorzystaniu poczty elektronicznej, bez wglądu do dokumentów źródłowych potwierdzających uzyskiwane i przekazywane informacje. Powyższe potwierdza w szczególności fakt dokonania rezygnacji z rosyjskiego nawigatora przez pracownika ambasady, który nie dysponował dokumentami uprawniającymi go do dokonania takiej czynności, a otrzymał jedynie ustne polecenie w tym zakresie w trakcie rozmowy telefonicznej” – czytamy w raporcie NIK. Pozostano na poziomie telefonicznych konsultacji pomiędzy odpowiednim departamentem rosyjskiego MSZ, polską ambasadą w Moskwie a oficerami Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego Sił Zbrojnych i specpułku.

Bez aktu przeglądu
Skutkiem tego obie kwestie, to jest lidera i kart podejścia, nie zostały prawidłowo załatwione. Bardzo szczegółowo obieg dokumentów wymienia raport komisji Jerzego Millera. Ale i ona nie mogła odtworzyć w całości wszystkich procedur, ponieważ niektóre osoby nie pamiętały już, kiedy i z kim dokładnie rozmawiały w ramach uzgodnień telefonicznych. “Akt przeglądu technicznego lotniska Smoleńsk Siewiernyj w celu przyjęcia lotów specjalnych” nie został w ogóle przekazany stronie polskiej. “Strona rosyjska ograniczyła się jedynie do stwierdzenia, że procedury podejścia nie zmieniły się od 2009 r. Załogi samolotów wykonujących rejsy 7 i 10 kwietnia korzystały z kart podejścia przekazanych przez Ambasadę RP w Moskwie do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego w roku 2009, które nie były zgodne ze stanem faktycznym” – czytamy w dokumencie. Zgoda na lot 10 kwietnia ze strony rosyjskiej (wydana przez tamtejsze MSZ z numerem 176 CD/10) wydana została dopiero 9 kwietnia!
Dokument niczym nie różnił się od poprzednio wydawanych przez rosyjskie służby dyplomatyczne dla lotów do Smoleńska i w żaden sposób nie odnotowywał faktu innego niż dotychczasowy status lotniska. Tymczasem wniosek o zgodę dyplomatyczną (tzw. claris) na lot w dniu 10 kwietnia został przesłany do polskiego MSZ 18 marca, po czym trafił do Moskwy, gdzie w naszej ambasadzie go przetłumaczono i przekazano do III Departamentu Europejskiego rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych 22 marca. A więc polskie służby dochowały tu nawet wymaganego przez Rosjan terminu złożenia clarisu na 14 dni przed operacją lotniczą. Analogiczny dokument dotyczący wizyty premiera Donalda Tuska w Katyniu wpłynął dopiero 30 marca, a więc z opóźnieniem. Dokumenty zawierały prośbę o “udostępnienie aktualnych schematów i procedur lotniska” oraz “przysłanie lidera przed wylotem z Warszawy”.
Jak wiadomo, wniosek o udostępnienie dokumentacji nawigacyjnej został de facto zignorowany, a o lidera potraktowany w sposób jeszcze dziwniejszy. Najpierw Rosjanie ustnie zapytali, czy “strona polska podtrzymuje zamówienie rosyjskich nawigatorów”. Pytanie skierowano do ambasady, ta przekazała je do Sił Powietrznych. W odpowiedzi specpułk zrezygnował z rosyjskich liderów (decyzję podjął oficer niższej rangi – NIK ustaliła, że dowódca pułku nawet o niej nie wiedział), ale przekazanie tych informacji do rosyjskiego MSZ odbyło się z naruszeniem wszelkich procedur. Co więcej, rosyjskie przepisy nie przewidują takiej rezygnacji. Obecność lidera jest przez nie bezwzględnie wymagana. Jednak Moskwa jedynie dopytała się, czy rezygnacja dotyczy wszystkich samolotów lecących 7 i 10 kwietnia do Smoleńska. Strony polskiej to nie dziwiło, gdyż na 25 lotów na rosyjskie lotniska wojskowe w ciągu poprzednich 10 lat lider leciał tylko cztery razy.
Raport NIK zwraca jednak uwagę, że nasze MSZ nie powinno dopuścić do stosowania takiej formy prowadzenia uzgodnień. “Członkowie Kierownictwa MSZ nie monitorowali działań Ambasady i nie posiadali wiedzy o ostatecznych decyzjach w tym zakresie. (…) Nie została przy tym dokonana formalna zmiana noty Ambasady RP w tej kwestii. MSZ do 10 kwietnia 2010 r. nie otrzymało również odpowiedzi, w formie noty, na prośbę o zgodę na przelot i lądowanie na terytorium Federacji Rosyjskiej” – stwierdzili kontrolerzy NIK. Dodatkowo nie było jasne, czy udzielona zgoda dotycząca “przelotu nad terytorium Federacji Rosyjskiej po trasie Warszawa – Smoleńsk – Warszawa” zezwala w ogóle na lądowanie w Smoleńsku, bo nie było to jasno wyjaśnione, a na dodatkowe konsultacje było za późno.
Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem NIK, że “istotne uzgodnienia dotyczące wizyt zagranicznych najważniejszych osób w państwie powinny być każdorazowo i z odpowiednim wyprzedzeniem dokumentowane oraz formalnie potwierdzane przez właściwe instytucje państwa przyjmującego”.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120310&typ=po&id=po03.txt

10 marca 2012

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 3
tagi: , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters