Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie

Publikacja w serwisie: 22 June 2012
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Gdzie jest broń BOR-owców? » Broń BOR utknęła w Rosji » Ostatnia droga ofiar katastrofy Kiedy i gdzie pożegnania poległych? » Rewelacyjny wywiad z Śp. prof. Pawłem Wieczorkiewiczem – Dlaczego Rzeczpospolita czekała 2 lata z publikacją? » Minęły już trzy miesiące od chwili, gdy – zgodnie z zapowiedzią premiera – posłowie powinni otrzymać odpowiedzi na swoje pytania » Czy przedmioty należące do funkcjonariuszy BOR były objęte immunitetem dyplomatycznym » A szef BOR wciąż czeka » Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych zaprzecza, jakoby w trakcie akcji ratunkowej na Siewiernym zginął jeden z jego funkcjonariuszy » Odczytano prawie wszystkie słowa z czarnych skrzynek tupolewa » Prokurator otrzyma w Moskwie 11 tomów akt » Nikt nie wie CZY i KIEDY “Prawie 200 osób pojedzie do Smoleńska po wrak tupolewa” » Idąc tropem rozumowania premiera, trzeba by rozwiązać prawie wszystkie pułki w Polsce » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Tam wciąż są ludzkie szczątki » Po katastrofie smoleńskiej wciąż nie odnaleziono 19 monet NBP » Zagadka głosu w kokpicie wciąż nierozwiązana » Pytania w sprawie Smoleńska wciąż aktualne… » Kłopoty zaczęły się w Moskwie » Akta będą, ale w Moskwie » Polscy eksperci wracają. Wrak wciąż niszczeje » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Co zaniedbali polscy prokuratorzy w Moskwie » Ambasada w Moskwie tonie w kwiatach » Książka pokładowa została w Moskwie » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Ekspert: Polska wciąż ma możliwość skorzystać z pomocy ICAO » Prokuratura wciąż czeka na komplet rosyjskich dokumentów sekcyjnych » Rosyjski lobbysta: Jeden z braci Kaczyńskich wciąż żyje » Dziennikarze “Naszego Dziennika” zatrzymani w Moskwie » Wciąż brakuje kilku protokołów z sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Wojciech Materski: Trudne sprawy między Polską a Rosją wciąż pozostają » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Polscy biegli będą pracować w Moskwie dłużej, niż planowano » Rafał Rogalski: Jest nagranie rozmowy Błasik-Protasiuk, to nie jest nacisk na załogę » Philip Crowley – “Przykro jest to mówić, ale w tej chwili jest to sprawa między Rosją a Polską” » Naczelnik Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej w Moskwie: “Po co określać godzinę śmierci?” » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Wykładnia prokuratury jest z sufitu » Kto to jest oszołom? » Co było a nie jest… » Kim jest Generał Cieniuch ? » Czy Putin jest idiotą? » Tu jest kokpit, a tu salonka » Kim pan jest, panie Komorowski?! » Co to jest stenogram? Nie daj się oszukać. » Jeszcze nie jest za późno » Gdzie jest telefon satelitarny z Tu-154? » “Ciężkie Lądowanie” – czy to jest prawda? » 1/3 POLAKÓW – TUSK JEST ZDRAJCĄ! » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Polska prokuratura przekazała Rosji wszystkie dokumenty dotyczące broni i amunicji funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Zrobiła to na żądanie Rosjan – którzy uzależnili od tego zwrot Polsce pistoletów i naboi – już we wrześniu 2010 r. Minęły prawie dwa lata, a broń poległych funkcjonariuszy BOR wciąż jest w Moskwie.

Zwrot pistoletów i naboi jest sprawą bardzo ważną, bo badania pistoletów wykazałyby m.in., czy broń była używana po katastrofie. Analizy balistyczne mogłyby też posłużyć do odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tragedii, a więc np., czy broń została zniszczona w wyniku wybuchu.

Rosjanie stawiają warunki

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie już w pierwszym wniosku, 10 kwietnia 2010 r., do Federacji Rosyjskiej o udzielenie pomocy prawnej poprosiła o zwrot wszelkich dowodów rzeczowych zabezpieczonych na miejscu katastrofy smoleńskiej, a więc także broni i amunicji funkcjonariuszy BOR.

Odpowiedź Moskwy była zadziwiająca. Według informacji, do jakich dotarła „Gazeta Polska”, Rosjanie stwierdzili, że najpierw, zanim oddadzą stronie polskiej broń, muszą otrzymać od Polaków dwa zbiory dokumentów.

Pierwszy dotyczyć miał „broni i amunicji na pokładzie statku powietrznego, a mianowicie modelu i liczby sztuk broni palnej (ze wskazaniem na poszczególne numery), rodzaju i całkowitej ilości amunicji”. Rosjanie zwrócili się też o przekazanie im kopii „umowy ze stroną rosyjską o dostępności broni palnej i amunicji na pokładzie Tu-154M”.

Drugi zbiór dokumentów, których zażądali Rosjanie „w celu rozpatrzenia kwestii o przekazaniu przedstawicielom Rzeczypospolitej Polskiej broni i amunicji, znalezionych na miejscu wypadku”, to wzory dla prowadzenia porównawczych badań balistycznych. Chodzi tu m.in. o sposób analizy śladów po wystrzale na łusce i pocisku. Według tych wzorów Polacy badaliby broń BOR-owców, gdyby dostali ją od Rosjan.

9 lipca 2010 r. prokuratorzy wojskowi wysłali pismo do szefa BOR gen. Mariana Janickiego. Poinformowali go o żądaniach stawianych przez Rosjan i o tym, że realizują ich wniosek. Już 15 września 2010 r. wszystkie dokumenty dotyczące broni i amunicji funkcjonariuszy BOR zostały przekazane do Departamentu Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Generalnej, a wkrótce potem znalazły się w Moskwie.

Na pasku Rosjan

Od września 2010 r., czyli od czasu, gdy polscy śledczy błyskawicznie zrealizowali wniosek Rosji, minęły już prawie dwa lata. Zapytaliśmy prokuraturę, czy w tym czasie Rosjanie oddali nam broń funkcjonariuszy BOR poległych pod Smoleńskiem.

Płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pozbawił nas złudzeń: „Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej nie przekazał dotychczas Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie broni i amunicji należącej do funkcjonariuszy BOR, które zostały zabezpieczone na miejscu katastrofy”.

Zapytaliśmy więc polską prokuraturę, kiedy po raz ostatni zwracała się do Rosjan z wnioskiem o zwrot tak ważnych dowodów, jakimi są broń i amunicja BOR-owców. Odpowiedź płk. Rzepy przeszła nasze najśmielsze oczekiwania: okazało się bowiem, że pierwszym i ostatnim pismem w tej sprawie, wysłanym z Warszawy do Moskwy, był wniosek z… 10 kwietnia 2010 r.

Wszystko wskazuje więc na to, że choć spełniliśmy szybko żądania Rosjan, broń nie została wydana, a polskie władze i prokuratura nic w sprawie jej zwrotu nie robią.

Tymczasem nie wiemy nic o stanie i uszkodzeniach przetrzymywanej w Moskwie broni polskich funkcjonariuszy. Z dotychczasowych, skąpych informacji wiadomo tylko, że na miejscu katastrofy znaleziono prawdopodobnie siedem pistoletów Glock. Mówił o tym w kwietniu 2010 r. ówczesny naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski. Jak stwierdził, cztery pierwsze pistolety znaleziono w dniu katastrofy, następne później.

„Magazynki były rozsypane, część amunicji bezpowrotnie zginęła” – powiedział wówczas Parulski.

Szef prokuratury wojskowej stwierdził wtedy lakonicznie, że broń funkcjonariuszy BOR „mogła eksplodować”, choć zaraz dodał, że „pod wpływem pożaru paliwa”.

Więcej na ten temat w tygodniku “Gazeta Polska”

http://niezalezna.pl/30213-zagadka-smolenskiej-broni-bor-owcow

22 czerwca 2012

Oceń artykuł:

tagi: , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters